Szpitale w Burundi: cierpienie w skrajnej biedzie (Zapraszamy do Trójki - popołudnie)
Szpitale w Burundi: cierpienie w skrajnej biedzie
W Burundi nie ma nowoczesnej aparatury, a opieka medyczna stoi na bardzo niskim poziomie. Bieda to konsekwencja wojny i dużego zaludnienia. Problemem są AIDS i niedożywienie, dlatego wielu ludzi trafia do szpitali. Niektóre z nich prowadzą w Burundi polskie misjonarki.
Szpital w Burundi
Foto: I.Woźniak/PR
Dodaj do playlisty
- Pacjenci przychodzą z wiosek oddalonych nawet o kilkadziesiąt kilometrów, za opiekę płacą symbolicznie, ci najbiedniejsi nie płacą nic - opowiada siostra Dolores, która pracuje w jednym ze szpitali. Według niej jest dużo przypadków malarii, zapaleń płuc. Ludzie cierpią także na bóle reumatyczne z powodu trwającej pory deszczowej.
"Dwie Mzungu na Czarnym Lądzie, czyli Trójka w Burundi" >>>
W Burundi wiele osób mieszka w rejonach malarycznych. Do szpitali przychodzą wtedy, gdy malaria jest w zaawansowanym stadium. Ogromnym problemem jest także AIDS. Każda kobieta w ciąży musi zrobić test. Takie badanie sugeruje się też młodzieży przed ślubem. Średnia długość życia w Burundi to 50 lat.