Prezydent zdecydował ws. cen paliwa. "Orędzie urażonej dumy"
Wojciech Kolarski w Trójce przekonywał, że Karol Nawrocki zakończył jałowy spór o cenę paliwa. Politycy koalicji rządzącej ocenili orędzie prezydenta krytycznie, zarzucając mu strach.
Śniadanie w Trójce/ Foto: Polskie Radio
Prezydent Karol Nawrocki powiedział w orędziu, że zdecydował się podpisać ustawę o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych, która ma sfinansować obniżkę cen paliw. W wystąpieniu prezydent nie szczędził krytyki rządowi i zapewnił, że nie chce politycznej wojny. Decyzję prezydenta w "Śniadaniu w Trójce" w Programie 3 Polskiego Radia komentowali politycy.
Redakcja poleca
Gasiuk-Pihowicz krytykuje orędzie Nawrockiego. "Dobrze, niech się żali"
- To było orędzie urażonej dumy - oceniła Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO). - Prezydent skarżył się tam Polakom właściwie na wszystko - stwierdziła. Wskazał on, że wcześniej jako prezydent nie był rządzącym do niczego potrzebny. W wystąpieniu poruszał m.in. kwestie związków jednopłciowych, noworodków z długami oraz ratingów. - Ale nie opowiadał właśnie o paliwach, nie dotykał sedna sprawy - analizowała.
Wskazała, że prezydent "mówił o sobie" i przez 10 minut się żalił. - Delikatny jak płatek śniegu - komentowała. - Dobrze, niech się żali, niech wyrzuca z siebie te wszystkie emocje, które nim targają, byleby przestał rzucać Polakom kłody pod nogi - powiedziała.
Zauważyła, że ustawa była podpisana w czwartek, a w piątek było rozporządzenie i mamy już niższe ceny paliw. - Tak wygląda rząd, który działa, a nie biadoli - podsumowała.
Jakub Stefaniak o Karolu Nawrockim: po prostu się przestraszył
Jakub Stefaniak (PSL) wskazał, że każdy sądzi według siebie. Jak tłumaczył, jeśli prezydent mówi o tym, że trzeba zapisać jakieś klauzule, bo rząd może przesunąć na inne cele środki, to znaczy, że sam by może tak zrobił.
Prezydent zachowuje się jak dzidziuś-radykał
- Siedzi w piaskownicy, ma swoje foremki, nie chce za bardzo z nich budować, ale nie chce się foremkami podzielić, żeby nikt zamku nie wybudował ładniej od niego - opisał. - Myślę, że dzidziuś-radykał po prostu się przestraszył - analizował Stefaniak.
Wyjaśnił, że przestraszył się tego, że sondaże mu spadają. Jego zdaniem postawa prezydenta i podejście do rządu się nie zmieniło i zareagował on tylko na spadające sondaże. - Sondaże spadały w konsekwencji teraz spadają ceny paliw - dodał.
Zwrócił uwagę na presję ze strony kierowców i obywateli. Wskazał, że jeśli rząd przesunąłby środki na paliwa na inne cele, byłoby to równoznaczne z przegranymi wyborami. Zaznaczył też, że "program CPN to nic nowego, już funkcjonował". - Można mieć pretensje do prezydenta, że podpisanie zabrało mu kilkadziesiąt dni - dodał.
Redakcja poleca
Robert Biedroń mówił o cenach paliw. "Kłótnią samochodu nie zatankujemy"
Robert Biedroń (Nowa Lewica) wyraził nadzieję, że przepisy obniżające ceny paliwa, które obowiązują do końca grudnia, zostaną przedłużone. - Koncerny paliwowe dzisiaj zarabiają horrendalne pieniądze. To jest chyba najbardziej dochodowy biznes dzisiaj - powiedział.
Wskazał, że Orlen w II kwartale 2026 zarobił 28 proc. więcej niż rok wcześniej. - To są ogromne pieniądze, które są drenowane z naszych kieszeni - dodał. Podkreślił, że "dobrze, że kłótnia się skończyła, bo kłótnią samochodu nie zatankujemy".
- Prezydent Nawrocki szedł na misję samobójczą i zapłacił za to spadkiem sondaży - ocenił. Poinformował, że trwają prace nad tym, żeby taki podatek był regulowany europejsko i został na stałe.
Olga Semeniuk-Patkowska: nie wiemy, czy środki nie pójdą na inne cele
Olga Semeniuk-Patkowska (Rozwój Plus) tłumaczyła, że Rozwój Plus głosował przeciwko rządowej ustawie, bo zostały odrzucone ich poprawki. Zauważyła, że akcyza i VAT zostały obniżone rozporządzeniem.
- Ocena skutków regulacji i sama ustawa nie przewiduje skonkretyzowania tych środków finansowych na cele związane z cenami paliw - podkreśliła. - My dzisiaj nie wiemy de facto, czy Andrzej Domański nie podejmie decyzji, że te nadmiarowe zyski nie będą szły na inne cele - dodała. Przypomniała, że rządzący nie chcieli przyjąć celowego funduszu wyrównywania cen paliw. Apelowała, aby skupić się na konkretach, bo tego oczekuje społeczeństwo, a nie na wyszukiwaniu dziecinnych określeń opisujących prezydenta.
- Konkretem jest to, że prezydent Nawrocki podpisał ustawę, wysłał w trybie następczym do Trybunału i ceny paliw idą w dół - stwierdziła. Podkreśliła, że "można było to zrobić miesiąc albo dwa miesiące wcześniej samym rozporządzeniem". Jednocześnie wyraziła zrozumienie, że jeśli państwo wydaje pieniądze - w tym przypadku obniża akcyzę i VAT - to potrzebuje przychodu w postaci podatku. Dodała, że trzeba było zgodzić się na powołanie celowego funduszu.
Polityk dziwiła się, że rozporządzenie nie funkcjonowało w czasie żniw. - To były gigantyczne pieniądze, z których rolnicy zostali okradzeni - uznała.
Anna Bryłka o cenach paliw: miliard złotych miesięcznie dla budżetu
- Rząd zbudował narrację i przekonał społeczeństwo, że drogie paliwo jest winą pana prezydenta - powiedziała Anna Bryłka (Konfederacja). - Można było obniżyć ceny bez tej niekonstytucyjnej ustawy - dodała.
Przypomniała, że Władysław Kosiniak-Kamysz w 2021 roku, gdy paliwo było po 6 zł, ubolewał, że Kaczyński nie chce obniżyć akcyzy. - W opozycji wiedzieli jak to zrobić, jak są w rządzie, to nie potrafią tego zrobić - komentowała.
Tłumaczyła, że minister Domański i premier Tusk doprowadzili do tak trudnej sytuacji finanse publiczne, że nie byli zainteresowani tym, żeby ceny paliw spadły, bo mają wyższe wpływy do budżetu. Wyliczyła, że dzięki drogim paliwom do budżetu co miesiąc trafia 1 mld zł. Dopytywała, co będzie z cenami paliw po zakończeniu roku. Bryłka wytknęła też rządowi nieudolność w kwestii rolnictwa.
Skutecznie nie byliście w stanie notyfikować do KE zwrotu za paliwo dla rolników
Kolarski o decyzji Nawrockiego: zostało powiedziane "sprawdzam"
Wojciech Kolarski (Kancelaria Prezydenta) zaznaczył, że sprawę należy rzucić na szersze tło i odwołał się do teorii frustracja-agresja sformułowanej przez Johna Dollarda. - Niewątpliwie mamy do czynienia z agresją polityczną premiera Tuska skierowaną wobec prezydenta - dodał. Podkreślił, że wygłaszane przez przedmówców komentarze pod adresem prezydenta świadczą o braku szacunku dla człowieka i dla urzędu.
Przypomniał, że prezydent złożył projekt ustawy, który wprowadzał mechanizm oparty o zmianę marży i o zmianę akcyzy, który był bardziej efektywny i ceny spadłyby bardziej. Podkreślił, że prezydent zaakceptował ustawę rządu, żeby zakończyć jałowy spór.
- Jest domniemanie niekonstytucyjności, dlatego prezydent skierował ją w trybie następczym do TK, żeby rozstrzygnął tę kwestię - wyjaśnił. - Ustawa była potrzebna premierowi Tuskowi do walki z prezydentem - dodał. Zaznaczył, że zostało powiedziane "sprawdzam".
Polityk wskazał także, że Polacy mogą teraz czekać na obniżkę paliw na 5,19 zł, zgodnie z obietnicą premiera z kampanii wyborczej. Jego zdaniem cała sprawa była na rękę rządowi Donalda Tuska, bo Orlen zarabia gigantyczne pieniądze i te kwoty zasilają dziurawy budżet. Podkreślił, że orędzie prezydenta dotyczyło stanu państwa.
Źródło: Program 3 Polskiego Radia
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Redaktor
Filip Ciszewski jest redaktorem w dziale publicystyki. Przed radiem doświadczenie w mediach zdobywał w prasie, telewizji i portalach informacyjnych, a jeszcze wcześniej w public relations. W redakcji dba o to, by to, co zostało powiedziane na antenach Polskiego Radia, można było również przeczytać. Ceni dobre słowo.