Cenzura czy ochrona dzieci? Gorący spór o ustawę o usługach cyfrowych
Czy państwo powinno szybciej blokować nielegalne treści w internecie? W "Śniadaniu w Trójce" politycy spierali się o bezpieczeństwo dzieci, wolność słowa i ustawę o usługach cyfrowych.
Renata Grochal wraz z gośćmi w "Śniadaniu w Trójce"/ Foto: Trójka
Gajewski apeluje do Nawrockiego. "Niech pójdzie po rozum do głowy"
Sejm przyjął ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych. Zezwala ona na blokowanie nielegalnych treści w internecie, w tym między innymi przypadków nawoływania do przemocy. Pierwszą wersję zawetował na początku roku prezydent Karol Nawrocki. Uzasadnił to obawą przed wprowadzeniem administracyjnej cenzury oraz naruszeniem konstytucyjnej wolności słowa.
Redakcja poleca
Sebastian Gajewski z Lewicy pozytywnie ocenił w "Śniadaniu w Trójce" decyzję Sejmu, który ponownie przyjął ustawę. - Dlatego że, oczywiście nie przesądzając o tym, jakie były przyczyny tych tragicznych zdarzeń w szkołach, każdy z nas musi mieć świadomość, że zło, które jest w internecie i w mediach społecznościowych, może przekładać się na to, co dzieje się w świecie - powiedział. Jak wskazał, "ta ustawa daje mechanizmy, możliwość szybkiego reagowania, szybkiego blokowania takich złych, niezgodnych z prawem treści". - I to jest warunek naszego bezpieczeństwa, a w szczególności bezpieczeństwa naszych dzieci. Liczę, że pan prezydent pójdzie po rozum do głowy i tę ustawę podpisze. Mamy już takie doświadczenia z panem prezydentem, że czasami - pod wpływem własnej refleksji lub swoich doradców czy ministrów - jednak decydował się na podpisanie ponownie uchwalonej przez Sejm ustawy - przypomniał. Polityk Lewicy stwierdził, że Karol Nawrocki powinien zastanowić się nad wetowaniem ustaw.
Ponieważ życie pokazuje, że brak tych przepisów jest problemem dla nas wszystkich, nie dla koalicji 15 października, tylko dla państwa, i jest źródłem wstydu i kłopotu dla pana prezydenta
Żywno: prezydent stanie po stronie bezpieczeństwa dzieci czy big techów?
Maciej Żywno z Polski 2050 przekonywał, że trzeba szukać narzędzi, które będą chronić młodego człowieka. - Państwo może mieć wpływ na to, jak blokować treści, które nie powinny do tych młodych ludzi docierać, jak usuwać treści fałszywe i dezinformacyjne - stwierdził. Jak zaznaczył, "to musi być szybka decyzja". - Nie można w pierwszej kolejności czekać na decyzję sądu, bo to oznacza, że dana informacja będzie zbyt długo funkcjonować w przestrzeni publicznej, zanim zostanie usunięta. Natomiast możliwość odwołania się do sądu powinna być normalnie utrzymana - powiedział.
Mam nadzieję, że prezydent stanie po stronie bezpieczeństwa młodych ludzi, a nie po stronie big techów i przede wszystkim reklamodawców
Redakcja poleca
Tumanowicz ostrzega przed cenzurą. "Bezpieczeństwo dzieci nie może być pretekstem"
Witold Tumanowicz z Konfederacji podkreślił, że "bezpieczeństwo dzieci jednak nie może być pretekstem do ograniczania wolności słowa". - Ja rozumiem, że każde ograniczenie, każde wprowadzenie cenzury można uzasadnić dobrem ludzi, dobrem dzieci - powiedział. W jego ocenie przepisy uchwalone przez Sejm są nieprecyzyjne. - Brak decyzji sądu jest tutaj polem do nadużyć, jeśli chodzi o kwestie urzędnicze - powiedział.
My nie mamy takiego zaufania, że te przepisy nie będą wykorzystywane dużo szerzej niż tylko i wyłącznie do ochrony dzieci, a po prostu do wprowadzania takiej prewencyjnej cenzury
- Rola sądu jest tutaj bardzo kluczowa - podkreślił. Polityk Konfederacji przekonywał, że zamiast ograniczać użytkownikom możliwość publikowania treści w internecie, należy skupić się na większej kontroli nad największymi firmami technologicznymi i mediami społecznościowymi. - Im trzeba ograniczyć samowolę, którą obecnie się cechują. Tutaj jest, moim zdaniem, kwestia do załatwienia, a nie to, żeby urzędnik arbitralnie ograniczał to, co człowiek może zrobić w internecie - powiedział.
Zalewska: prezydent bezwzględnie jest za ochroną dzieci
Anna Zalewska z PiS podkreśliła, że "pan prezydent bezwzględnie jest za ochroną dzieci w internecie i sprzyja wszystkim możliwym rozwiązaniom".
Donald Tusk w sposób obrzydliwy, cyniczny, wykorzystuje to, co wydarzyło się w szkołach, żeby dyskutować z prezydentem na żenującym, upokarzającym poziomie
Posłanka wskazała, że unijny akt o usługach cyfrowych obowiązuje już większości krajów. - Również we Francji, również w Belgii. Widzicie państwo, co się tam dzieje. To nie jest sztuka napisać przepis. Procedury są w szkołach, wszystko zostało opisane (...). Trzeba wiedzieć, jak oddzielić cenzurę od autentycznego chronienia dzieci. W Australii po dwóch tygodniach dzieci obeszły zakaz korzystania z social mediów - powiedziała. Posłanka zarzuciła rządzącym, że nie chronią dostatecznie obywateli w sieci, za pomocą dostępnych narzędzi i instytucji. - Mamy powołane Krajowe Biuro ds. Cyberbezpieczeństwa, w którym jest 40 procent wakatów. Mamy ABW, które zlikwidowało komórki zajmujące się tym obszarem. Mamy wreszcie ministra cyfryzacji, któremu co tydzień wyciekają nasze numery PESEL - wskazała.
Barbara Socha uderza w Tuska. "Cyniczny atak na prezydenta bez związku z faktami"
Barbara Socha z Kancelarii Prezydenta zwróciła uwagę na słowa premiera Donalda Tuska, który stwierdził, że zawetowanie przez prezydenta ustawy w sprawie szybszego blokowania nielegalnych treści uniemożliwiło państwu skuteczne reagowanie w najbardziej niebezpiecznych sytuacjach. W ocenie przedstawicielki prezydenta "to jest cyniczny atak na prezydenta, który nie ma żadnego związku z faktami".
Wrzuciliśmy do jednego worka bardzo wiele różnych rzeczy, a tu potrzebna jest precyzja. Mówimy o treściach, które nawołują do przemocy i do zamachów. To są treści terrorystyczne. Te treści są dzisiaj uregulowane. To nie jest tak, że potrzebna jest nowa ustawa, żeby temu zapobiegać
Redakcja poleca
Barbara Socha zadała pytanie, dlaczego po zawetowaniu rządowej ustawy nie została ona szybko poprawiona, i zwróciła uwagę, że Karol Nawrocki zgłosił także swój projekt. - Zaproponował współpracę nad nową, lepszą, bardziej precyzyjną ustawą. To się nie wydarzyło. Dopiero te dramatyczne wydarzenia, z którymi mieliśmy do czynienia, zmusiły rząd do ruchu - zaznaczyła. Jak wskazała, "nie jest tak, że do ścigania tego typu zagrożeń potrzebne nam jest nowe prawo". - Ja się zgadzam, że potrzeba nam ochrony dzieci przed dezinformacją, przed różnymi innego rodzaju zagrożeniami, ale można to zrobić precyzyjnie i dobrze, nie wrzucając tutaj do jednego worka administracyjnej decyzji urzędników o zwalczaniu treści, które mogą być zaklasyfikowane jako hejt, chociaż z hejtem mogą nie mieć nic wspólnego. I późniejsze zamykanie takich profili to jest ewidentna cenzura w sieci, która może być wykorzystywana do walki politycznej, szczególnie przed wyborami, które nas czekają za rok. A zatem nie wolno mieszać tych pojęć - podkreśliła.
Redakcja poleca
Szczerba: nie warto być lobbystą big techów
Michał Szczerba z KO wskazał, że weta prezydenta - jak np. dotyczące regulacji rynku kryptowalut - kończą się później dramatami ludzkimi. Odnosząc się do słów Barbary Sochy, że prezydent zgłasza własne projekty, zaapelował o większą refleksję. - Jeżeli pani mówi, że prezydent kogoś zaprasza do rozmowy albo że jakiś projekt ma przygotować minister Bogucki, to trzeba zauważyć, że naprawdę dużo mówi, ale bardzo mało robi - powiedział Szczerba.
Europoseł KO podkreślił, że na potrzebę blokowania szkodliwych treści wskazuje UE. - Jeżeli 27 krajów, 27 różnych parlamentów, rządów, eksperci, środowiska, które się zajmują tym profesjonalnie, dostrzegają pewien problem, że są w internecie treści, które zachęcają do samobójstwa, do samookaleczenia, do przeprowadzenia różnego rodzaju przemocy w szkołach, i państwo nie ma skutecznej możliwości ustawowej zablokowania tego typu fali przemocy, to pojawia się pewien problem - powiedział.
Naprawdę, słowem "wolność" nie można sobie wycierać wszystkiego. Bo obok wolności jest odpowiedzialność
Szczerba wskazał, że ustawa o usługach cyfrowych "to oręże, które dostają służby i mogą bardzo szybko, w czasie rzeczywistym reagować". - I nie warto być lobbystą big techów - dodał.
Redakcja poleca
Źródło: Trójka
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Redaktor
Paweł Michalak w mediach internetowych pracuje od blisko 20 lat. Doświadczenie zdobywał między innymi w redakcji Nowych Mediów Polsat News oraz w portalu polsatnews.pl. Z Polskim Radiem jest związany od 2018 roku. Obecnie pełni rolę redaktora portalu PolskieRadio24.pl w sekcji publicystyki antenowej. Zajmuje się głównie tematami politycznymi, przygotowując publikacje na podstawie rozmów z gośćmi głównych anten stacji - Jedynki, Trójki i Polskiego Radia 24. Odpowiada również za publikowanie audycji w formie podcastów.