Afera Zondacrypto i ruch Moskala. "PiS-owi pali się pod nogami"
Michał Moskal zawiesił członkostwo w PiS. Radosław Fogiel mówi, że ruch nie jest to jednoznaczne z jego domniemanym powiązaniem z aferą Zondacrypto.
Śniadanie w Trójce/ Foto: Polskie Radio
Michał Moskal odpiera zarzuty. "Bezprecedensowy i insynuatorski atak"
Poseł PiS Michał Moskal zawiesił członkostwo w klubie parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości. Polityk poinformował o swojej decyzji w opublikowanym w piątek oświadczeniu, gdzie stwierdził, że postanowienie jest następstwem "bezprecedensowego i insynuatorskiego ataku" wymierzonego w Prawo i Sprawiedliwość oraz w niego samego w związku z "aferą rządu Donalda Tuska Zondacrypto".
Jak poinformował Onet, przed złożeniem poprawek do ustawy o kryptoaktywach ich treść miał poznać i zaopiniować Przemysław Kral. Według ustaleń portalu autorem poprawek był ówczesny poseł PiS Janusz Kowalski, który miał przesłać ich treść Michałowi Moskalowi, by następnie za pośrednictwem Artura Chodzińskiego, byłego funkcjonariusza CBA, trafiły one do szefa Zondacrypto.
Fogiel uderza w rząd Donalda Tuska
Przemysław Fogiel z Prawa i Sprawiedliwości stanął w obronie swojego partyjnego kolegi. Jak podkreślił, Moskal odcina się od zarzutów i mamy do czynienia wyłącznie z "dwiema przeciwstawnymi tezami". Polityk uznał, że Moskal zawiesił swoje członkostwo do momentu całkowitego wyjaśnienia sprawy, by nie obciążać ugrupowania. - Większym problemem nie są oskarżenia tego czy innego dziennikarza wobec posła Moskala. Większym problemem jest fakt, że znowu za rządów Donalda Tuska dopuszczono do ogromnej afery, tak jak przy Amber Gold - ocenił.
Europoseł Koalicji Obywatelskiej Andrzej Halicki stwierdził, że Michał Moskal powinien "użyć swojego sumienia", nie oszukiwać i spotkać się z prokuraturą. - Mam nadzieję, że nie będzie uciekał tak jak Ziobro przed wymiarem sprawiedliwości - przyznał. Zaapelował również do opozycji o powstrzymanie się od oskarżania obecnej władzy w aferze Zondacrypto. - Blokujecie możliwość kontroli całego rynku kryptowalutowego, nie mówiąc o samej firmie i kilkukrotnym wetom. (...) Głosowaliście przeciw. Dlaczego? Dlatego, że braliście korzyści i parasol ochronny chcecie dalej roztaczać - zwrócił się do posła PiS.
Redakcja poleca
Posłanka Lewicy kwestionuje wersję o "dobrej woli" Michała Moskala
Zdaniem Doroty Olko (Lewica) cała afera jest coraz większym obciążeniem dla Prawa i Sprawiedliwości, które do tej pory próbowało tworzyć narrację, jakoby to ekipa rządząca ponosiła za nią odpowiedzialność. Jak oceniła, argumenty przedstawicieli partii są jednak niewiarygodne. - Pali im się pod nogami i nadszedł moment, że trzeba najwyraźniej zacząć się odcinać od tych osób, które w tę aferę, jak donoszą media, miały być zamieszane - zaznaczyła, wskazując na Moskala. Polityczka zasugerowała, że decyzja nie była "dobrą wolą" posła, a zdecydowaną reakcją ugrupowania. - Najlepiej się zdystansować od takiej osoby, gdzie jednak widać, że są dokumenty i ustalenia, które bardzo posła Moskala oskarżają - dodała.
Katarzyna Nowakowska z Polski 2050 odniosła się do słów Janusza Kowalskiego, który stwierdził, że przygotowane przez niego poprawki trafiły do Krala bez wiedzy autora i kierownictwa klubu PiS. Zażądał tym samym usunięcia Michała Moskala z klubu parlamentarnego PiS. Jak stwierdziła, do tej reakcji należy podchodzić jednak z dystansem. - Prawo i Sprawiedliwość szuka osoby, która jednoosobowo przyjmie całą odpowiedzialność za to, co się wydarzyło, a być może ona jest szersza. Ja bym nie wierzyła, że to jest jedna osoba - przekazała. Według gościni audycji, sprawa wygląda jak "gangsterski film". - Nie zdziwiłabym się, gdybyśmy kiedyś rzeczywiście w takiej formie zapoznawali się z tymi faktami, w formie wręcz filmu dokumentalnego, bo wątków jest wiele - zauważyła.
Konfederacja mówi o "oficjalnym przyzwoleniu" na funkcjonowanie podejrzanej giełdy
W opinii Anny Świergockiej (Konfederacja) w nieprawidłowości, których jesteśmy świadkami, uwikłane są dwa największe środowiska polityczne. - Pierwsze umorzone sprawy, które dotyczyły BitBay, czyli giełdy będącej kamieniem węgielnym pod Zondecrypto, były śledztwami umarzanymi za czasów prokuratury Zbigniewa Ziobry. Później niestety, ale prokuratura za czasów Koalicji Obywatelskiej kontynuowała te rozwiązania - mówiła, określając to oficjalnym przyzwoleniem na funkcjonowanie podejrzanej giełdy. W jej ocenie służby "nie dowiozły".
Do sprawy odniósł się również Sławomir Mazurek z Kancelarii Prezydenta. Podczas swojej wypowiedzi uderzył w rządzących, zwracając uwagę, że ci przez dwa lata nie przyjęli unijnych regulacji rynku kryptoaktywów. - To pokazuje, że ta sprawa nie była priorytetem rządu i że służby, które powinny ostrzegać urzędników administracji skarbowej czy innych przed kontaktami z tego typu grupami, nie zadziałały - powiedział. Prowadząca zwróciła jednak uwagę, że Nawrocki zawetował trzy ustawy w tej sprawie. W odpowiedzi usłyszała od Mazurka, że prezydent zaproponował swoje poprawki, które zostały zignorowane. - Woli dialogu po drugiej stronie nie było, a jest za to serial, który ma przykryć między innymi koszt obsługi długu w wysokości 107 miliardów złotych - podsumował.
Redakcja poleca
Źródło: Śniadanie w Trójce
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Redaktorka
Dominika Główka jest redaktorką działu publicystyki. Zajmuje się tematyką polityczną oraz bieżącymi zagadnieniami życia publicznego. Z mediami związana od 2021 roku. W redakcji PolskieRadio24.pl odpowiada za przygotowywanie artykułów na podstawie rozmów z gośćmi audycji, opracowując ich treść i nadając im formę publikacji internetowych.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.