Zdobywca Złotej Palmy Jafar Panahi skazany na pięć lat więzienia i konfiskatę mienia
Irański reżyser Jafar Panahi, zdobywca Złotej Palmy za film "To był zwykły przypadek", został skazany przez Teherański Sąd Rewolucyjny na pięć lat i miesiąc więzienia oraz konfiskatę majątku.
Reżyser Jafar Panahi skazany przez reżim ajatollahów na 5 lat więzienia i całkowitą konfiskatę mienia/ Foto: East News/VALERIE MACON/AFP/East New
"To był zwykły przypadek" zaczyna się od niespodziewanego spotkania w warsztacie samochodowym. Jeden z mechaników rozpoznaje w kliencie komisarza irańskiej policji, który torturował go po antyrządowych protestach. Mężczyzna do dziś ma ból pleców, uszkodzone nerki, utyka i ma problemy z poruszaniem się. Uważa się za dobrego człowieka, ale to spotkanie wyzwala w nim żądzę zemsty za doznane krzywdy. Porywa swojego oprawcę i musi zdecydować, co z nim zrobić…
Polecane audycje
Więzienie, konfiskata dobytku, zakaz wyjazdu
Teherański Sąd Rewolucyjny skazał Jafara Panahiego na pięć lat i miesiąc więzienia, konfiskatę całego mienia ruchomego i nieruchomego, a także nałożył dwuletni zakaz wyjazdów za granicę i podobnej długości zakaz aktywności w mediach społecznościowych. O wyroku poinformował adwokat reżysera, Mostafa Nili. Ani on, ani inne źródła, m.in. Variety, nie precyzują, jakie zarzuty postawiono Panahiemu w tej sprawie. Wiadomo jedynie, że jest to postępowanie niezależne od rocznego wyroku za "propagandę przeciwko reżimowi", a związanemu z filmem "To był zwykły przypadek".
Ten film powstał potajemnie, bez rządowego zezwolenia, na podstawie opowieści, które Panahi usłyszał, będąc przez siedem miesięcy osadzony w więzieniu Evin (wyszedł z niego po strajku głodowym). "To był zwykły przypadek" dostał Złotą Palmę i dwie nominacje do Oscara: za scenariusz oryginalny i film międzynarodowy.
Sądownictwo reżimu ajatollahów, czyli Kafka na żywo
Cała sprawa tego tajemniczego oskarżenia, procesu i wyroku wygląda jak żywcem wyjęta z Kafki. Wszystko zaczęło się w momencie, kiedy Jafar Panahi próbował wypłacić pieniądze z bankomatu i okazało się, że ma zablokowane wszystkie konta. Kiedy wspomniany już adwokat, Mostafa Nili, poszedł do biura wykonywania wyroków przy prokuraturze ds. kultury i mediów, dowiedział się, że… sprawa już się odbyła i że Panahi został skazany zaocznie.
Dlaczego zaocznie? Ponieważ w aktach napisano, że reżyser przebywa poza Iranem, chociaż powrócił do kraju 30 marca 2026 roku! Co więcej, wg Nilego, 20 maja, wydział 16. prokuratury ds. kultury i mediów wystawił za Panahim nakaz aresztowania, gdy tymczasem tego samego dnia on w innej sprawie osobiście stawił się w 26. wydziale sądu rewolucyjnego! Czyli klasyczne w totalitarnych reżimach- nie wie prawica, co czyni lewica... A jakby tego było mało, we wrześniu reżyser stawiał się też przed tymże wydziałem 16. prokuratury, także w innej sprawie!
Filmowa gra w kotka i myszkę z irańskim reżimem
To nie jest pierwszy raz, kiedy Panahi styka się z opresją irańskiego wymiaru sprawiedliwości. W marcu 2010 roku, w związku z podejrzeniem o nakręcenie antyrządowego filmu, został aresztowany wraz z Mohammadem Rassoulofem. Skazano ich na sześć lat więzienia, wydano zakaz kręcenia filmów i opuszczania kraju przez 20 lat. Obaj złożyli apelacje od wyroku i… nakręcili dokument "To nie jest film" opowiadający o czekaniu na wyrok. To jednocześnie dziennik i akt oporu dokumentujący sytuację, w której znalazło się kino irańskie. Ostatecznie, po międzynarodowych protestach, Jafar Panahi dostał zakaz wykonywania zawodu reżysera i 20-letni opuszczania kraju.
Od tego czasu życie reżysera i jego praca, to nieustająca gra w kotka i myszkę z irańskim reżimem. Robi filmy w ukryciu, udając, że tego nie robi, zacierając granice między fikcją a życiem, a materiały przemyca za granicę. "Taxi-Teheran" (2015) nakręcił pracując jako taksówkarz (tego mu nie zabroniono) i rozmawiając z klientami, których wiózł. "Niedźwiedzie nie istnieją" (2021) to niby reportaż z realizacji innego filmu o historii miłosnej rozgrywający się gdzieś przy granicy z Turcją.
Scenariusz, który narodził się w więzieniu
Właśnie po nakręceniu "Niedźwiedzie nie istnieją" został ponownie skazany i w 2022 roku trafił do słynnego więzienia Evin. Wyszedł stamtąd po siedmiu miesiącach, kiedy zaczął prowadzić strajk głodowy. Ale też właśnie w Evin poznał aktywistę Mehdiego Mahmoudiana, z którym wspólnie napisali scenariusz do "To był tylko wypadek." Nb. Mahmoudian w lutym tego roku po raz kolejny trafił za kratki - za potępienie brutalnych i krwawych represji rządowych wobec uczestników protestów, które na początku 2026 roku objęły cały kraj. Wyszedł po 17 dniach.
Tymczasem w osobnej sprawie dotyczącej filmu "To był zwykły przypadek", o którym zrobiło się na świecie głośno, Jafar Panahi dostał za "propagandę przeciwko reżimowi" wyrok roku więzienia, dwuletni zakaz wyjazdów i zakaz członkostwa w organizacjach politycznych i społecznych. Po tym wyroku reżyser mógł bez problemu zostać za granicą: np. Francja przyjęłaby go z otwartymi ramionami. Wszyscy to wiedzieli, także on sam. A jednak po uroczystości oscarowej, 30 marca, wsiadł do samolotu do Teheranu.
Czy ajatollahowie wsadzą Panahiego do więzienia?
W czerwcu 2026 sąd odrzucił wniosek Panahiego o ponowne rozpatrzenie tamtej sprawy i utrzymał wyrok w całości. Teraz doszedł kolejny, o wiele bardziej surowy. Według adwokata reżysera, Mostafy Nili, władze mogą wykonać oba wyroki wedle własnego uznania. Łącznie na papierze, choć sprawy są osobne (ale kto ajatollahom zabroni je połączyć?) jest to sześć lat i miesiąc w więzieniu. Jafar Panahi razie wciąż jest na wolności. Pytanie - jak długo jeszcze?
Polecane artykuły
Źródło: Variety, HRANA, materiały prasowe
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.