Saoirse Ronan komentuje plotki o swoim mężu: to nie będzie temat rozmów w naszym domu
Saoirse Ronan jest żoną Jacka Lowdena, który wydaje się być faworytem w wyścigu do roli Jamesa Bonda. - W naszym domu ważniejsze są spacer z psem i wspólny obiad - skomentowała aktorka te plotki.
Saoirse Ronan i Jack Lowden / Foto: PAP/Avalon
Nie bez powodu casting do roli Jamesa Bonda elektryzuje branże filmową: w końcu zagrać najsłynniejszego tajnego agenta świata, to wejść do historii kina. Najczęściej na faworytów w tym wyścigu wskazywano Calluma Turnera, Jacoba Elordiego, Toma Francisa i Harrisa Dickinsona, jednak ostatnio bardzo wzrosły notowania Jacka Lowdena. A Amazon MGM nadal zachowuje milczenie w tej sprawie, chociaż półoficjalne wypowiedzi sugerują koniec jesieni jako termin ogłoszenia nazwiska wybrańca.
Polecane audycje
Bond Bondem, ale rodzina jest najważniejsza
Teraz głos w sprawie plotek o tym, kto zostanie nowym agentem 007 zabrała Saorise Ronan, która prywatnie jest żoną Jacka Lowdena. Irlandzka aktorka w rozmowie z Associated Press odniosła się do wypowiedzi Gary'ego Oldmana, który miesiąc temu w jednym z wywiadów stwierdził, że "nowy James Bond już został wybrany" i zasugerował, że jest nim właśnie Lowden, jego kolega z przebojowego serialu "Kulawe konie". I chociaż później się z tego wycofał, sprawa zaczęła żyć swoim życiem, a notowania szkockiego aktora mocno wzrosły.
- My po prostu żyjemy dalej, mamy mnóstwo innych rzeczy na głowie. To naprawdę nie jest temat, który pojawia się w naszym domu. Psa trzeba wyprowadzić, obiad trzeba ugotować, na tym jesteśmy najbardziej skupieni - stwierdziła w swoim stylu Saorise. I dodała, że Lowden doskonale się bawi na planie kolejnego sezonu "Kulawych koni". Ona sama, jak wiadomo, wciela się w Lindę McCartney w czterofilmowej produkcji Sama Mendesa poświęconej The Beatles.
Czy przeciwnikiem Bonda może być kobieta?
Co ciekawe, nie tak dawno Saoirse Ronan sama publicznie zgłosiła swój akces do nowego filmu o Jamesie Bodzie, ale jako czarny charakter. - Chcę przejść na ciemną stronę i być bondowskim złoczyńcą. Mówię to śmiertelnie poważnie - zadeklarowała w wywiadzie dla "Empire". - Młoda kobieta w roli czarnego charakteru byłaby bardzo ciekawa, zwłaszcza dla dziewcząt i kobiet. Zobaczyłyby kogoś, kto całą tę stłumioną złość umie zebrać i zogniskować w działaniu. Jest w tym coś dramatycznego i bardzo interesującego - tłumaczyła. Nie zdradziła przy tym, czy widziała "Świat to za mało". A w tym właśnie Bondzie największy, najbardziej diaboliczny czarny charakter gra kobieta - Sophie Marceau.
Tymczasem scenariusz do nowego filmu o agencie 007 pisze Steven Knight, który podobno już skończył pierwszą wersję. Jeśli tak, to Denis Villeneuve już go czyta. A w międzyczasie dopieszcza "Diunę 3", która ma premierę za niewiele ponad dwa miesiące. No i zastanawia się, kto zagra nowego Jamesa Bonda. Chyba, że już to wie.
Redakcja poleca
Źródło: materiały prasowe
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.