"Martwe zło 2". Klasyka horroru powraca do kin po 40 latach
„Martwe zło 2” Sama Raimiego to klasyk kina gatunkowego. I jeden z nielicznych przypadków, kiedy kontynuacja okazuje się lepsza od części pierwszej. Właśnie o tym filmie rozmawia Ryszard Jaźwiński.
Martwe zło 2/ Foto: mat. promocyjne
Ash i jego dziewczyna chcą spędzić romantyczny weekend w leśnej chatce. Na miejscu znajdują magnetofon z nagranymi fragmentami "Necronomiconu", czyli "Księgi umarłych". Odtwarzając nagrane fragmenty uwalniają złe moce, a te najpierw opanowują dziewczynę Asha. Demon atakuje mężczyznę i gryzie go w rękę. Aby uniknąć rozprzestrzeniania się zła po całym ciele, Ash jest zmuszony odciąć zainfekowaną kończynę i podejmuje walkę z krwiożerczymi demonami…
Polecane audycje
Klasyczne połączenie horroru z komedią
W ostatnich miesiącach było w polskich kinach sporo premier po latach. I wciąż kolejne tytuły trafiają do bieżącego repertuaru. W zdecydowanej większości są to niekwestionowane arcydzieła, które wyszły spod ręki mistrzów kina lub z udziałem wybitnych aktorów. Zdarzaja się też wyjątki, jak np. cykl "Martwe zło". Nie należy onmoże do najwybitniejszych dzieł światowej kinematografii, jednak stał się klasyką kina gatunkowego. A to za sprawą "Martwego zła 2" (1987), nakręconego przez Sama Raimiego sześć lat po części pierwszej.
- Od razu wytłumaczę dlaczego "dwójkę" można oglądać niezależnie od "jedynki". Dzięki procentowi Dino de Laurentisowi reżyser Sam Raimi dostał większy budżet na kontynuację i postanowił, że właściwie przetworzy tę pierwszą część. (…) I to właśnie "dwójka" spowodowała że ten cykl zapisał się w pamięci publiczności i historii kina - opowiada filmoznawca Patryk Tomiczek. - Pierwsze "Martwe zło" był w dużo większym stopniu typowym filmem grozy. W drugiej części jest więcej elementów komicznych: tutaj kino grozy miesza się ze slapstikiem - tłumaczy.
Film, w którym Ash wyrósł na klasycznego bohatera
W połowie lat 80. wymieszanie kina gatunkowego z komedią okazało się drogą do sukcesu. - Zasługą Sama Raimiego jest bardzo sprawne połączenie kina grozy z komedią. Tak więc z jednej strony odczuwamy lęk, strach, może miejscami nawet obrzydzenie, a chwilę później śmiejemy się. I to jest niezwykła cecha tej produkcji. Nie chciałbym sprowadzać jej do typowego straszaka, bo nim nie jest - stwierdza rozmówca Ryszarda Jaźwińskiego. - Na główną postać wyrasta Ash: staje się tym ikonicznym Ashem, którego się lubi, który zamiast ręką posługuje się piłą mechaniczną i który zdobi t-shirty czy przeróżne gadżety - wskazuje.
- W swojej kategorii to arcydzieło, film niezapomniany, który spowodował, że ta seria trwa po dzień dzisiejszy. Ostatnią część oglądaliśmy w kinach zaledwie kilka miesięcy temu - dodaje.
Redakcja poleca
Źródło: Fajny Film
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Redaktor
Redaktor portalu internetowego Programu Trzeciego Polskiego Radia. Od zawsze zajmuje się szeroko pojętą kulturą, a szczególnym wskazaniem na kino, teatr i telewizję, chociaż nieobca jest mu również tematyka historyczna i polityczna. Pracę w mediach zaczynał wraz z Radiem ZET, by później współpracować z prasą, telewizją i portalami internetowymi. Z Polskim Radiem związany jest od pięciu lat.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.