Nieszczęśliwe dzieciństwo wygodnym alibi?
Trudne dzieciństwo jest utrudnieniem determinującym zachowania i wybory, ale nie usprawiedliwia krzywdzenia innych.
Foto: Glow Images/East News
Wiele osób niestety swoje błędne wybory życiowe, brak zbudowania trwałego związku tłumaczy przez lata niezmienne, bo "miałem trudne dzieciństwo", "nikt mnie w domu nie kochał". - Gdy patrzymy na swoje dzieciństwo ma ono nam pomóc zrozumieć nasze zachowania, nie jest jednak sztandarem, którym możemy wymachiwać usprawiedliwiając skrzywdzenie innych - mówi psychoterapeuta, Małgorzata Liszyk-Kozłowska.
Więcej rozmów Grażyny Dobroń na temat rozwoju osobistego, zdrowia i psychologii znajdziesz na podstronach "Instrukcji obsługi człowieka" i "Dobronocki" >>>
Jak zwraca uwagę psychoterapeutka czasami my jesteśmy pierwszym pokoleniem, które dostrzega, że w naszej rodzinie coś się od dawna źle się dzieje i my szansę przerywają ten zaklęty krąg. - Czasami, ktoś odchodzi nie dlatego, że nas nie kocha, ale dlatego że my nie chcemy zobaczyć w co się wikłamy, w co wikłamy najbliższych - zwraca uwagę Małgorzata Liszyk-Kozłowska. Trudno jednak samemu zauważyć, że się zasłaniamy naszym dzieciństwem, częściej dostrzegają to inni, dlatego powinniśmy ich słuchać. -
-Czasami żyjemy jak w słoiku. Nikt nie może nas tam zranić, dotknąć, ale też nei może nas przytulić. Dzieciństwo mogło nas wtłoczyć do słoika, ale jako dorośli ludzie powinniśmy podjąć ryzyko wyjścia ze słoika - podkreśla gość Grażyny Dobroń.
"Instrukcja obsługi człowieka" w Trójce - od poniedziałku do czwartku o godz. 11.15.