Ania Rusowicz: Odmładzam bez ingerencji chirurgicznej
Piosenki Ady Rusowicz zyskały nowe życie dzięki jej córce, która jesienią wydała płytę "Mój Big-Bit". Przed wieczornym, niedzielnym koncertem w Trójce artystka opowiedziała Markowi Niedźwieckiemu o sile genów.
Ania Rusowicz - sesja do płyty "Mój Big-Bit"
Foto: fot. materiały promocyjne/ strona Ani Rusowicz
- Big bitem można zarażać. Bo to nie tylko muzyka; to styl życia - zdeklarowała w audycji "Do południa" Ania Rusowicz. Coś jest na rzeczy, bowiem młoda artystka nie tylko wygląda jak żywcem przeniesiona z lat 60., lecz także daje się być sobowtórką (także, jeśli chodzi o barwę głosu) swojej zmarłej przed ponad dwudziestu laty matki.
- Mamę pamiętam jako dobrą, ciepło osobę, a nie wielką gwiazdę - mówi młoda Rusowicz. - Moje muzyczne wspomnienia są bardzo śladowe. Dopiero teraz od jej przyjaciół i współpracowników dowiaduję się, jak wielką była artystką.
Jesienią ukazała się płyta "Mój Big-Bit" składająca się z sześciu największych hitów Ady zaśpiewanych przez Anię oraz sześciu zupełnie nowych, autorskich utworów córki – a wszystko utrzymane w autentycznym big-bitowym stylu.