Dla Europejczyków kino jest sztuką, w Ameryce to biznes
- Czuję, że to jest pierwsza widownia, która naprawdę zrozumiała mój film - mówi reżyserka "Talerza i łyżki" Alison Bagnall w ostatnim dniu American Film Festival. Znamy już jego laureatów!!!
Kadr z filmu "Talerz i łyżka" w reż. Alison Bagnall
Foto: fot. mat. prasowe
Dodaj do playlisty
Alison Bagnall podkreśla, że nigdzie wcześniej nie otrzymała tylu pytań psychologicznych dotyczących filmu "Talerz i łyżka", co we Wrocławiu . - Czuję jakbym właściwie zaczynała rozumieć swój własny film po pokazaniu go tu, na American Film Festival. Bo też ludzie zdają się rozumieć go lepiej, niż gdziekolwiek indziej - dodaje w rozmowie z Ryszardem Jaźwińskim.
"Talerz i łyżka" to film drogi w skali mikro. Rose, główna bohaterka filmu, po przyłapaniu męża z inną wsiada w samochód i rusza w trasę – bez pieniędzy, w samej pidżamie, napędzana piwem i pączkami. Na swojej drodze spotyka samotnego chłopaka, z którym połączy ją niespodziewana przyjaźń.
- Ludzie z reguły zgłębiają historię miłosną samą w sobie, dlatego, że to ta seksowna część. Ja byłam bardziej zainteresowana badaniem tego, co się dzieje po zdradzie - wyjaśnia.
Film był pokazywany w sekcji Spectrum, czyli panoramie kina amerykańskiego ostatniego roku, odkrywającej nowych twórców, nowe talenty i zjawiska.
Reżyserka przyznała, że była zdziwiona, gdy otrzymała zaproszenie na wrocławski przegląd amerykańskiego kina niezależnego. - Nie mogłam zrozumieć, podobnie jak inni twórcy, z którymi rozmawiałam, dlaczego w Polsce ktoś pokazuje te wszystkie amerykańskie filmy - twierdzi.
Jej zdaniem kino niezależne jest w Stanach Zjednoczonych niedoceniane, traktowane jako wstęp do "prawdziwego" hollywoodzkiego kina. - My robimy filmy o prawdziwym życiu, o rzeczach które czujemy, że nie są w żaden sposób komercyjne, nikt z nas nie zarabia na tym pieniędzy - podkreśla.
Alison Bagnall wyraziło wdzięczność wobec organizatorów AFF za to, że przywożą do Polski ten inny rodzaj kina, który pokazuje normalne życie Amerykanów. - To wszystko jest zebrane w jedną piękną tkaninę tego festiwalu. Czuję, że to, w czym mogę tu uczestniczyć, jest bardzo ważne, kulturowo istotne. Jedyne słowo jakie przychodzi mi na myśl to "radość", tu jest cudownie - mówi z przejęciem
Jakie osobiste wątki zawarła w "Talerzu i łyżce" oraz jak opisuje współpracę z dwójką głównych aktorów? Co Alison Bagnall zaczęrpnęła od Romana Polańskiego? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań dotyczących American Film Festival usłyszysz w audycji "Trójkowo, filmowo, 20 listopada 2011"
Rozmowę tłumaczył Jacek Mażulis.
NAGRODY!
Dziś podczas gali organizatorzy wręczyli nagrody dla najlepszego filmu fabularnego (sekcja Spectrum) i dokumentalnego (sekcja American Docs). Zwycięskie produkcje wybrali widzowie, którzy za pomocą kuponów głosowali na najciekawsze dzieła.
Spośród 11 filmów fabularnych autorstwa niezależnych amerykańskich twórców widzowie wybrali "Gdziekolwiek dzisiaj" (Somewhere Tonight, 2011) Michaela Di Jiacomo – błyskotliwą komedię z Johnem Turturro i Katherine Borovitz, opowiadającą o parze zagubionych ekscentryków, którzy poznają się przez sekstelefon.
Najlepszym dokumentem festiwalu zdaniem publiczności okazał się film "Sing Your Song" (2011) w reżyserii Susanne Rostock, który znalazł się także w gronie 15 najlepszych produkcji dokumentalnych walczących o Oscarowe nominacje. To inspirujący portret Harry’ego Belafonte – legendy amerykańskiej muzyki, aktora, laureata nagrody Emmy, aktywisty i pomysłodawcy akcji We Are the World.
Wszystkie trójkowe relacje z 2. AFF możńa znaleźć TU>>
W dalszej części audycji:
- swoimi wrażeniami z festiwalu i spotkań z twórcami oraz publicznością dzielił się Grzegorz Kurek, filmoznawca;
- swoimi obserwacjami i wrażeniami z 2. edycji AFF dzielili się krytycy filmowi Kuba Armata i Błażej Hrapkowicz;
- reżyserka Dorota Kędzierzawska opowiadała o pierwszego etapu projektu Polska Światłoczuła.
(asz)