Bogactwo dziennika
- W potocznej opinii dziennik, to zachowanie narcystyczne, tchórzliwe, leniwe, egoistyczne. Niektórzy mówią wręcz - zniewieściałe. Ale pisanie daje wolność - mówił w "Klubie Trójki" prof. Philippe Lejeune o dziennikopisarstwie.
Foto: Glow Images
- Istnieją liczne przesądy w stosunku do dziennika. Przesądy, które zresztą podzielają sami diaryści. Dziennik często jest oskarżany o to, że jest gatunkiem drugorzędnym, mniejszym - mówił prof. Philippe Lejeune, autor książki "Drogi zeszycie… Drogi ekranie. O dziennikach osobistych".
Gość Jerzego Sosnowskiego przyznał, że przez pewien okres swojego życia podzielał tę krytyczną opinię. Później jednak "nawrócił się na dziennik" i zajął tematem pisania, ale nie przez pisarzy, lecz zwykłych ludzi, którzy częściej, niż to się wydaje, w zeszycie lub na pojedynczych kartkach, zapisują swoją codzienność. We Francji zwyczajowi temu hołduje, mniej lub bardziej regularnie, około 3 milionów ludzi i liczba ta nie zmniejszyła się w ciągu ostatnich 10 lat!
Prof. Lejeune traktuje dziennikopisarstwo jako intrygującą praktykę życiową, a nie literaturę. Znaczy to, że nasze zapiski są dla niego czymś frapującym niezależnie od tego, czy jesteśmy obdarzeni talentem, czy też nie. To rodzaj obyczaju, sposobu życia, którego znaczenie egzystencjalne i psychologiczne nieraz nam umyka. Przy okazji, jeśli nie zniszczymy naszych notatek (część diarystów tak właśnie postępuje po pewnym czasie), pozostanie po nas materiał bezcenny dla przyszłych historyków…
Obecnie z tradycyjnymi dziennikami - choć nie są w stanie ich zastąpić, ale są z nimi niewątpliwie spokrewnione - konkurują blogi. Jaka jest międy nimi różnica?
Dlaczego zeszyt jest lepszy niż kalendarz i jak pozostać szczerym w pisaniu, dowiesz się słuchajac całej audycji "Klub Trójki, 20 października 2011".
Rozmowę tłumaczył Grzegorz Majszyk.