Promyk słońca jesienią, czyli Catz 'n Dogz z albumem "Finally"
- DJ-ujemy już ponad 20 lat i słyszeliśmy, że to już jest koniec muzyki tanecznej i chodzenia do klubów. Nie wydaje nam się, żeby tak było - oceniają w rozmowie z Gosią Jakubowską członkowie duetu Catz 'n Dogz.
Catz 'n Dogz
Foto: mat. prasowe/Sony Music Poland
Okazją do spotkania z Grzegorzem Demiańczukiem i Wojciechem Tarańczukiem była premiera ich nowego albumu. Duet opowiedział Gosi Jakubowskiej między innymi o ich wydanym 25 września krążku "Finally". W audycji "Nowe w Piątek" usłyszeliśmy fragment rozmowy; pełen zapis spotkania zostanie zaprezentowany w audycji "N3".
Posłuchaj audycji Trójki
"Finally", czyli pozytywna melancholia
Najnowszy album Catz 'n Dogz jest pochodną projektów, w które Grzegorz i Wojciech zaangażowali się przed rozpoczęciem prac nad "Finally". - Przed muzyką, która powstała, zrobiliśmy koncept: co ten album ma przekazywać. Ma przekazywać pozytywną melancholię; tak za każdym razem mówimy. Ma być jak ten promyk słońca w jesienny dzień, jak ta złota polska jesień. Ma się nam przez chwilę przypominać lato, dlatego nazywa się "Finally" - wyjaśnia Wojciech Tarańczuk.
- "Finally" oznacza takie dobre chwile; mogą one być też melancholijne, ale ma być jak dobry przyjaciel - dodaje połowa składu Catz 'n Dogz. - Chcemy po prostu, by ta muzyka reprezentowała nas, naszą wiedzę i stan ducha - zaznacza muzyk.
Muzyka taneczna ma się dobrze
Podczas spotkania w Trójce Catz 'n Dogz opowiedzieli również o swoim spojrzeniu na obecną kondycję muzyki tanecznej. - Czasy się zmieniają pod każdym względem. Przychodzi nowe pokolenie, które miejmy nadzieję będzie bardziej wyczulone to, co teraz jest: na algorytmy, social media. Myślę, że na muzykę i tańczenie również. (...) Nawet jak my gramy to widzimy, że jest bardzo dużo młodych ludzi, którzy przychodzą i tańczą - ocenia Grzegorz Demiańczuk.
Muzyk dodaje, że wraz z wymianą pokoleniową na parkietach zmienił się sposób słuchania muzyki tanecznej. - Nawet to widać w klubach: ludzie czasami boją się tańczyć przez obecność komórek. Możesz zostać nagrana, nagrany, a to może później stać się memem. Często się nad tym zastanawiamy i cieszymy, że kiedy byliśmy młodzieżą tego nie było - przyznaje artysta.
Kamil Kucharski