"Bez końca" wchodzi do kin. "Ten film jest uniwersalny na całym świecie"
"Bez końca" to opowieść o rodzicach Krzysztofa Dymińskiego, który zaginął w maju 2023 roku. To najchętniej pokazywany na świecie polski film dokumentalny 2026 roku, który miał światową premierę na Sundance. Od 11 września film można obejrzeć w kinach. - Ten film jest uniwersalny na całym świecie, bo problem kryzysu psychicznego młodzieży dotyka nas wszystkich - mówił reżyser dokumentu Michał Marczak.
Kadr z filmu "Bez końca" w reżyserii Michała Marczaka
Foto: Materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity
Michał Marczak w ostatnich miesiącach gościł w Trójce kilkukrotnie, ale nie ma w tym nic dziwnego, bo o jego filmie "Bez końca" mówiło się dużo nie tylko w Polsce. To wciąż najchętniej i najczęściej zapraszany polski film na międzynarodowe festiwale. 11 września film dokumentalny "Bez końca" wchodzi do regularnej dystrybucji w naszych kinach.
Posłuchaj audycji Trójki:
- Michał Marczak o swoim filmie "Bez końca" w "Klubie Trójki"
- "Trójkowo, filmowo" - wszystkie wydania audycji
"Bez końca" już w kinach
Krzysztof Dymiński zaginął w maju 2023 roku, miał wtedy 16 lat. Wyszedł z domu nad ranem, nikomu nic nie mówiąc. Nie zostawił rodzicom żadnej wiadomości. Jego telefon do dziś pozostaje nieaktywny. Ostatni raz kamery monitoringu zarejestrowały go na moście Gdańskim, około 6 rano. Nie ma dowodów na to, że odebrał sobie życie. To jednak jeden ze scenariuszy branych pod uwagę.
Ojciec Krzysztofa, Daniel Dymiński regularnie przeszukuje rzekę. Odnalazł kilka ciał, dzięki czemu inne rodziny odzyskały upragniony spokój, ale ani śladu Krzyśka. To właśnie między innymi o tych poszukiwaniach opowiada film "Bez końca" w reżyserii Michała Marczaka. Dokument swoją polską premierę ma na gali otwarcia Millennium Docs Against Gravity.
Michał Marczak: ten film jest uniwersalny na całym świecie
- Film jest o ojcu, który poszukuje swojego syna. Nie wiadomo, co się z nim stało, ostatni raz był widziany na moście Gdańskim - mógł zejść, mógł niestety skoczyć. To jest film, który pokazuje horror życia w tym zawieszeniu. Dla mnie to też film o miłości, o oddaniu. (...) Daniel (ojciec Krzysztofa - red.) nie chce się zgodzić na czekanie na odpowiedź, tylko sam tą odpowiedź chce znaleźć. To bardzo wyraziści bohaterowie, bardzo wyrazista historia - mówił Marczak.
Film wchodzi do polskich kin już we wrześniu, a w Stanach Zjednoczonych - w październiku. - Ten film jest uniwersalny na całym świecie, bo problem kryzysu psychicznego młodzieży dotyka nas wszystkich. (...) To ciekawe, że film rezonuje nie tylko z rodzicami, ale też z młodzieżą - dodał reżyser.
Więcej o tym, jak powstawał film, Michał Marczak opowiedział w maju w "Klubie Trójki". Reżyser przyznał, że do stworzenia tego filmu w dużej mierze przyczynił się przypadek. - Spotkałem Daniela przez przypadek. Płynąłem z moją żoną i sześcioletnim synkiem tratwą po Wiśle. Ostatniego dnia naszego rejsu próbowaliśmy dobić do wyspy, ale była już noc, rozładowały nam się latarki i nagle znikąd pojawił się człowiek i pomógł nam dobić do brzegu. To był Daniel - opowiadał reżyser.
Z rodzicami Krzysztofa Dymińskiego - Danielem i Agnieszką - rozmawiała też Magdalena Hejna. Jej reportaż o "życiu w zawieszeniu" można przeczytać TUTAJ.
Nowy projekt Michała Marczaka
Michał Marczak mówił w rozmowie z Ryszardem Jaźwińskim, że pracuje teraz nad pierwszym filmem fabularnym, który będzie zrealizowany w języku angielskim. Zdjęcia ruszą w wakacje przyszłego roku.
- Kręcimy film w Polsce, ale Wisła będzie udawać jakąś rzekę w Ameryce. (...) Teraz będzie to czarna komedia. Młody chłopak płynie sam tratwą i próbuje przeżyć jakąś przygodę, a tak naprawdę dojść do tego, kim jest. Wydaje, że po tym, po tym filmie ("Bez końca" - red.) potrzebuję zrobić coś lekkiego, coś z humorem - przyznał Michał Marczak.
Ewelina Kołaczek