"O co tyle hałasu" i fenomen irlandzkiej "zielonej fali"

W pierwszym odcinku nowego cyklu "O co tyle hałasu" Ania Lalka przyjrzała się zjawisku "zielonej fali" – fenomenowi nowej irlandzkiej muzyki, która w ostatnich latach podbija świat. Skąd wzięło się pokolenie artystów, którzy tak świadomie czerpią z irlandzkiej tożsamości, historii, języka i poczucia humoru, a jednocześnie nie boją się opowiadać o swoim kraju krytycznie? I dlaczego pokochała ich międzynarodowa publiczność?

"O co tyle hałasu" i fenomen irlandzkiej "zielonej fali"

Fontaines D.C.

Foto: Elizaveta Porodina/XL Recordings/mat. prasowe

W cyklu "O co tyle hałasu" w środy o godz. 12.30 Ania Lalka przyjrzy się muzycznym zjawiskom, popkulturowym fenomenom, współczesnym artystom, o których mówią wszyscy, i momentom, kiedy trudno nie zapytać właśnie: o co tyle hałasu? Szukamy źródeł popularności, sprawdzamy, co stoi za tymi nazwiskami i zjawiskami, i zastanawiamy się, dlaczego właśnie teraz przyciągają tak dużą uwagę. Bez założenia, że cały ten hałas jest na wyrost – raczej z ciekawością, skąd się bierze i co właściwie nam mówi o trendach i współczesnym świecie.

Posłuchaj audycji Trójki

Fontaines D.C. - gwiazdy irlandzkiej "zielonej fali"

- Irlandia dawno przestała być na muzycznej mapie jedynie krajem U2 i The Cranberries. Dziś właśnie stamtąd pochodzą artyści, którzy wyznaczają nowe kierunki w muzyce alternatywnej i opowiadają o swoim kraju na własnych zasadach. Zielona fala zalała świat muzyki - podkreśla Ania Lalka.

Jedną z największych gwiazd omawianej przez autorkę cyklu fali są Fontaines D.C., którzy od opowieści o Dublinie i dorastaniu w Irlandii doszli do największych światowych scen. Zespół, przypomnijmy, 31 października wystąpi w Łodzi. Patronem wydarzenia jest radiowa Trójka.

Z czego wynika fenomen formacji? - Fani pokochali ich za postpunkowe, garażowe brzmienie i hipnotyczny wokal Griana Chattena. Ale równie ważne są poetyckie teksty i sposób, w jaki opowiadają o tożsamości - wyjaśnia Ania Lalka. - W samej nazwie Fontaines D.C. ukryli "Dublin City". A miasto było ważną częścią narracji na ich debiucie "Dogrel". Opowiadali o zmieniającym się kraju, wyzwaniach irlandzkiej klasy robotniczej czy lokalnych kompleksach - wymienia dziennikarka.

Wraz z kolejnymi płytami (najnowsza, "Dopamine Chamber", ukaże się w połowie października) brzmienie zespołu ewoluowało, podobnie jak sposób, w jaki opowiadają o swoim kraju. - Na "Skinty Fia" spojrzeli na irlandzką tożsamość z perspektywy emigracji. W jednym ze swoich największych hitów "I Love You" zwrócili się bezpośrednio do swojej ojczyzny; z miłością, ale też rozczarowaniem - zwraca uwagę Ania Lalka.

Nie tylko Fontaines D.C. Inni reprezentanci "zielonej fali"

Siłę irlandzkiej tożsamości wykorzystują również inni młodzi wykonawcy z tego kraju. To między innymi formacja Kneecap, której słuchaczom i słuchaczkom Trójki raczej przedstawiać nie trzeba. Rapowe trio robi to jednak w bardziej dosłowny sposób.

- Skład z Belfastu rapuje po irlandzku; miesza język z angielskim slangiem, hip-hopem, punkiem czy czarnym humorem. Język, który przez lata był również narzędziem polityczengo sporu, staje się u nich językiem buntu; zamiast muzealnej irlandzkości dostajemy jej współczesną, głośną i prowokacyjną wersję, w której dominuje historia sprzeciwu - opowiada Ania Lalka.

O reprezentantach tej fali opowiadać można by długo, bo to również między innymi CMAT, Lankum, The Murder Capital, Chalk i Just Mustard. - Różnią ich gatunki i sposób opowiadania o Irlandii, ale łączy ich przekonanie, że własna lokalność nie musi być ograniczeniem. To Irlandia bez filtra i autocenzury. Obok jakościowej muzyki sukcesem eksportu stały się bunt i słodko-gorzka narodowa duma - wskazuje autorka cyklu "O co tyle hałasu".

Kamil Kucharski