Prawo do naprawy a nawyki konsumentów. Czy nowe przepisy coś zmienią?

W życie weszła unijna dyrektywa o prawie do naprawy. To duża zmiana, która ma odwrócić nasz dotychczasowy nawyk kupowania nowych urządzeń zamiast naprawiania tych, które już mamy. Czy wraz z nowymi przepisami zmienią się codzienne wybory konsumenckie?

Prawo do naprawy a nawyki konsumentów. Czy nowe przepisy coś zmienią?

Czy nowa unijna dyrektywa sprawi, że naprawa sprzętu będzie częstszym wyborem konsumentów?

Foto: Daria Voronchuk/Shutterstock

Nowe przepisy unijne zobowiązują producentów, sprzedawców i serwisy do ułatwiania napraw - tak, aby były tańsze, szybsze i bardziej opłacalne. Zmiany obejmują szeroką listę produktów: od pralek, zmywarek i odkurzaczy, przez telefony komórkowe, wyświetlacze i urządzenia chłodnicze, aż po serwery, rowery elektryczne i skutery. Dyrektywa dotyczy sprzętów projektowanych i wprowadzanych na rynek od dnia jej wejścia w życie, więc to początek nowej ery w podejściu do elektroniki i AGD.

W audycji "Porozmawiajmy: 22 i siedem Trójek" zapytaliśmy, czy prawo do naprawy rzeczywiście zmieni nasze codzienne wybory i nawyki konsumenckie - oraz czy firmy są gotowe na tę rewolucję. Naprawiać czy wymieniać? O tym też Annie Kowalczyk opowiedział ekonomista Marek Zuber.

Posłuchaj audycji Trójki

Unijne prawo do naprawy. Jak ma działać w Polsce?

Choć nowe przepisy unijne władze przyjęły jeszcze w wakacje, Polska nie zdążyła jeszcze wdrożyć tych przepisów. Co to dla nas oznacza? - Nie ma przepisów, to znaczy, dyrektywa w Polsce nie obowiązuje, bo w stosunku do czego mielibyśmy się teraz odnosić w kontekście na przykład atakowania producentów za ceny serwisu - wyjaśnia Marek Zuber.

- Trzeba jasno powiedzieć o co chodzi w tej dyrektywie. A chodzi o to, z czym na pewno każdy z nas się przynajmniej raz spotkał: że koszt naprawy pralki, wymiany jakiegoś małego elementu, jest porównywalny z ceną nowej pralki albo niewiele niższy. W związku z tym absolutna większość mówiła w takiej sytuacji "nie ma sensu naprawiać, kupujemy nową". Teraz chodzi o to by zbudować takie przepisy, które pozwolą na obniżenie tych cen - to pewnie będzie należało do UOKiK w Polsce. (...) Ten główny element to jesteśmy też my: konsumenci, którzy mogą wybierać firmy, które promują rozwiązanie wynikające z tych przepisów - zaznacza ekspert.

Jednocześnie rozmówca Anny Kowalczyk przypomina, że w ramach dyrektywy uwzględniono sprzyjające konsumentom przepisy. - Ten serwis czy naprawa nie musi być wykonywana w serwisie należącym do firmy lub spółki-córki producenta. Nie zwalnia to absolutnie na przykład z gwarancji na te części, które są wymienione. Ale to jest dla mnie najtrudniejszy element układanki: jak zrobić, żeby wymusić na firmach takie ceny, które będą dla nas wszystkich atrakcyjne - dodaje gość Trójki.

Kamil Kucharski