Jak żyć offline w dzisiejszych czasach? Rozmowa z Olgą Drendą w Trójce

Jak żyć offline w świecie zdominowanym przez internet, media społecznościowe i najnowocześniejsze technologie? Ten temat poruszyliśmy dziś w audycji "Porozmawiajmy: 22 i siedem Trójek". Naszą rozmówczynią była Olga Drenda, autorka tekstu "Jak żyć offline", opublikowanego w "Tygodniku Powszechnym".

Jak żyć offline w dzisiejszych czasach? Rozmowa z Olgą Drendą w Trójce

Jak żyć offline?

Foto: Stanislaw Bielski/REPORTER

W audycji "Porozmawiajmy: 22 i siedem Trójek", nawiązując do artykułu Olgi Drendy "Jak żyć offline?", opublikowanego w ostatnim numerze "Tygodnika Powszechnego", rozmawialiśmy o tym, jak dziś wygląda życie oparte na bardziej analogowych aktywnościach w rzeczywistości powszechnego dostępu do technologii.

"Baza była bardziej ręczna czy mechaniczna niż elektroniczna"

- Kiedy pracowałam nad tym tekstem, interesowały mnie dwie perspektywy. Dlatego że w tej chwili mamy do czynienia z różnymi pokoleniami. Ja, jako millenials, należę jeszcze do pokolenia, które sporo lat spędziło w świecie zupełnie niecyfrowym, bez komputera nawet, nie mówiąc o telefonie komórkowym czy smartfonie. W związku z czym ta baza była bardziej ręczna czy mechaniczna niż elektroniczna - mówi Olga Drenda.

Jak podkreśla autorka tekstu "Jak żyć offline?", umiejętności nabywane przez poprzednie pokolenia, które dorastały bez dostępu do zaawansowanej technologii, dla młodszych osób mogą być dziś czymś zupełnie nowym.

-  Umiejętności cyfrowe przyszły później, co sprawiło, że jeśli wcześniejsze umiejętności, te rzeczy, których nauczyliśmy się wcześniej, zatarły się, to trzeba je przypominać, odrdzewiać, jeśli one zanikają, co wiele osób zauważa i o czym w tym tekście też jest mowa. Ale jeśli chodzi o osoby, które już urodziły się w tej rzeczywistości, w której online przenika się z offline, tzw. cyfrowych tubylców, na przykład dzisiejszych studentów czy uczniów, to jest też ruch odwrotny. Nie nazwałabym go ruchem społecznym, ale raczej indywidualnymi działaniami. To znaczy dla nich coś, co może się wydawać dla pokolenia rodziców krokiem wstecz, dla dzieci jest nauką czegoś nowego (...) rozszerzaniem umiejętności właśnie o coś, co trzeba wykonać ręcznie albo bez pomocy różnych cyfrowych protez czy rozszerzeń umiejętności - mówi Drenda.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Łatwo przyzwyczaić się do wygód i usprawnień"

Drenda zwraca uwagę, że jednym z problemów jest łatwość, z jaką przyzwyczajamy się do możliwości oferowanych przez nowoczesne technologie.

- To, że wśród dzisiejszych 40-latków, nie mówiąc o jeszcze starszych osobach, takie umiejętności, które wydawały się dość mocno utrwalone przez praktykę w czasach szkolnych i dorosłości, czyli czytanie papierowej mapy, orientacja w przestrzeni, zapamiętywanie kierunków, liczenie w pamięci, zapamiętywanie informacji, taki bank pamięci podręcznej, czy na przykład też umiejętność zajmowania sobie czasu czymś, kiedy się na coś czeka, i takiego doraźnego walczenia z pustymi przebiegami, słabną ze względu na to, że łatwo przyzwyczaić się do wygód i usprawnień, które dają rozmaite narzędzia cyfrowe – mówi gościni audycji "Porozmawiajmy: 22 i siedem Trójek".

Mateusz Wysokiński