The Who wznawiają "The Who By Numbers". Aż 92 niepublikowane nagrania

The Who wznawiają jeden ze swoich kultowych albumów. "The Who By Numbers" z 1975 roku doczeka się obszernej reedycji, która przyniesie fanom aż 92 niepublikowane wcześniej nagrania. Wśród nich znajdą się m.in. nieznane dotąd utwory i miksy związane z powstawaniem płyty.

The Who wznawiają "The Who By Numbers". Aż 92 niepublikowane nagrania

The Who wznawiają "The Who By Numbers".

Foto: AF Archive/Mary Evans Picture Library/East News

The Who wracają do swojej płyty z 1975 roku. Legendarna grupa rockowa, o której ostatnio coraz częściej mówi się w kontekście potencjalnej reaktywacji, przygotowała rozbudowaną reedycję "The Who By Numbers". Wznowienie przyniesie prawdziwą gratkę dla fanów zespołu = aż 92 niepublikowane wcześniej nagrania.

The Who wznawiają klasyczną płytę. Aż 92 niepublikowane nagrania

"The Who By Numbers" powróci m.in. jako rozbudowany, pięciopłytowy zestaw CD/Blu-ray Super Deluxe. Wśród 92 niepublikowanych wcześniej utworów i miksów znajdą się nowe wersje przygotowane przez Pete’a Townshenda w Dolby Atmos, 5.1 i stereo. Szczególnie interesująco zapowiada się 11 nagrań demo zarejestrowanych przez gitarzystę podczas prac nad albumem. Zestaw uzupełnią materiały koncertowe i nagrania z sesji, wczesne miksy utworów oraz wokale przewodnie. Reedycja jest już dostępna w przedsprzedaży, a jej premierę zaplanowano na 30 października 2026 roku.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"The Who By Numbers to trudny album do omówienia"

"The Who By Numbers" zajmuje szczególne miejsce w dyskografii The Who. Album nie należał do największych komercyjnych sukcesów zespołu i nie przyniósł wielu wielkich przebojów, jednak dla samych muzyków miał wyjątkowe znaczenie ze względu na swój introspektywny i osobisty charakter. Pete Townshend przyznawał, że na żadnej innej płycie The Who nie pozwolił sobie na umieszczenie tak wielu osobistych utworów.

- "The Who By Numbers" to trudny album do omówienia. To jedyny, na którym pozwoliłem The Who na wykorzystanie tak osobistych utworów – mówił Pete Townshend.

Mateusz Wysokiński