Ostatni sezon "Babilon Berlin". 34 dni, które zmieniły losy Niemiec i świata
Piąty, ostatni sezon serialu "Babilon, Berlin" obejmuje tylko 34 dni: od 30 stycznia do 5 marca 1933 roku. Od mianowania Hitlera kanclerzem do sfałszowanych wyborów, które dały mu władzę absolutną. - Nakręciliśmy go po to, by zrozumieć, co dzieje się dzisiaj - mówią twórcy.
Volker Bruch i Liv Lisa Fries w serialu "Babilon Berlin"
Foto: mat. prasowe
"Babilon Berlin" zadebiutował w 2017 roku i był wówczas najdroższym niemieckojęzycznym serialem w historii. Liczący (wraz z piątym sezonem) 48 odcinków, jest utrzymaną w klimacie neo-noir kryminalną opowieścią rozgrywającą się w Berlinie od szalonych lat 20. XX wieku, przez upadek Republiki Weimarskiej, aż do zdobycia władzy przez Adolfa Hitlera.
Góra lodowa o nazwie Adolf Hitler
Debiutujący w 2017 roku serial śledzi losy detektywa Gereona Ratha (Volker Bruch) i jego partnerki, Charlotte Ritter (Liv Lisa Fries), którzy w Berlinie schyłku Republiki Weimarskiej walczą z przestępcami i spiskami politycznymi. To zarazem czas, kiedy to miasto było stolicą nieokiełznanej awangardowej kultury, innowacyjnej, czasami wręcz szalonej, nauki, wyzwolenia seksualnego i rewolucyjnej polityki. Każdy sezon "Babilon Berlin" łączył mroczną zagadkę kryminalną z historyczną rekonstrukcją i prezentował przynajmniej jeden spektakularny numer taneczny w podziemnym klubie Moka Efti.
Henk Handloegten, jeden z trzech (obok Toma Tykwera i Achima von Borriesa) twórców serialu, lubi porównywać "Babilon Berlin" do "Titanica". - Wszyscy wiedzą, że zbliżamy się do góry lodowej - mówi. W przypadku tego serialu góra lodowa nazywa się Adolf Hitler. I w piątym, finałowym sezonie, w końcu dochodzi do zderzenia. A "Titanic" zaczyna tonąć. - Szalona dekada lat 20. przeminęła. To już nie jest taniec na wulkanie: to po prostu wulkan - mówi Liv Lisa Fries.
34 dni, które zmieniły wszystko
Akcja ośmiu ostatnich odcinków rozgrywa się między 30 stycznia a 5 marca 1933 roku - od dnia mianowania Hitlera kanclerzem Niemiec, po sfałszowane wybory, które przypieczętowały jego władzę absolutną. To 34 dni, w których krótkowzroczność polityków, seria indywidualnych decyzji i terrorystyczna kampania brunatnych koszul przeciwko politycznym konkurentom doprowadziły do ostatecznego upadku demokracji w Niemczech. Twórcy pokazują to dzień po dniu, jednak nie jako coś, co musiało się stać, ale jako proces, w którym aż do ostatniej chwili wszystko mogło inaczej się potoczyć.
AfD, brunatne koszule, ICE
Twórcy serialu – Henk Handloegten, Tom Tykwer i Achim von Borries - od początku mierzą się z pytaniem, jak bardzo historia Republiki Weimarskiej rezonuje z tym, co dzieje się obecnie. I okazuje się, że bardzo rezonuje: np. kiedy w 2017 roku "Babilon Berlin" startował, skrajnie prawicowa partia AfD notowała w sondażach poparcie na poziomie około 10 procent. Teraz ich notowania oscylują wokół 30 procent.
Jedna ze scen finałowego sezonu pokazuje długą kolejkę ochotników wstępujących do nazistowskich Oddziałów Szturmowych, tzw. brunatnych koszul, oraz jeszcze dłuższą kolejkę rodzin, które zgłaszają zaginięcie bliskich, porwanych właśnie przez te bojówki. - Napisaliśmy te sceny, zanim powstała agencja ICE - mówi von Borries, odnosząc się do amerykańskiej służby imigracyjnej i brutalnych metod jej działań.
Nie ostateczna katastrofa, lecz walka do końca
- Historia Niemiec lat 20. i 30. ma, w sobie coś archaicznego i uniwersalnego: opowiada o demokracji i o tym, jak jest ona podatna na radykalną agresję i przemoc. Jak system budowany przez długi czas i z taką troską, może w szybkim tempie zostać zniszczone. Kiedy zaczęliśmy pisać ten serial, AfD jeszcze nie istniała - wskazuje Tom Tykwer.
Jednak zarazem Henk Handloegten nie zgadza się, aby odbierać "Babilon Berlin" jako historię nieuchronnego upadku. - To nie jest opowieść o upadku - to opowieść o walce o demokrację. Przez cały czas nie było jasne, czy im się uda. To była seria indywidualnych decyzji, które doprowadziły do takiego końca - stwierdza.
I właśnie to rozróżnienie - między nieuchronnością losu, a serią wyborów, które można było podjąć inaczej - jest według twórców kluczem do serialu. A zarazem kluczem do rozumienia tego, co dzieje się w Europie i na świecie dzisiaj.
Premiera finałowego sezonu "Babilon Berlin" w Niemczech już 10 września. W Stanach Zjednoczonych serial pojawi się na platformie MhZ Choice w styczniu 2027 roku. W Polsce data premiery nie została jeszcze ogłoszona.
Piotr Radecki