Czy Warszawa jest kulawa? "Będę zarobiona do końca życia, ale jest coraz lepiej"
Zapytaliśmy Izabelę Sopalską-Rybak - prezeskę fundacji Kulawa Warszawa o to, czy stolica rzeczywiście jest kulawa. - Przez moje lata działalności widzę, jak ogromna ilość miejsc się zmieniła i jak jest coraz lepiej, ale - tak jak mówię - jestem zarobiona do końca życia - powiedziała prezeska fundacji, która pokazuje codzienność osób z niepełnosprawnościami.
Izabela Sopalska-Rybak była gościnią "Rozmowy w Trójce"
Foto: Trójka
W sierpniu Trójka robi wakacyjną przerwę od porannych politycznych rozmów, które przeprowadza Renata Grochal w audycji "Bez uników". Przez miesiąc o 8.13 od poniedziałku do piątku na antenie usłyszymy "Rozmowę w Trójce". W sierpniowym paśmie gośćmi będą eksperci, naukowcy, artyści oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych.
Posłuchaj audycji Trójki:
Izabela Sopalska-Rybak w Trójce
W środę (5 sierpnia) gościnią Moniki Gosławskiej była Izabela Sopalska-Rybak - prezeska fundacji Kulawa Warszawa, blogerka, edukatorka społeczna i trenerka. W wieku 19 lat dowiedziała się, że choruje na stwardnienie rozsiane i to był moment, w którym stwierdziła, że to najlepszy czas, aby zacząć działać.
Od lat intensywnie angażuje się w zwiększanie wiedzy na temat potrzeb i praw osób z niepełnosprawnościami, a także promowanie ich niezależności. Uważa, że niepełnosprawność może dotknąć każdego z nas, dlatego tak ważne jest upowszechnianie wiedzy w tym zakresie, a przede wszystkim pomaganie sobie wzajemnie. Marzy o tym, żeby za 50 lat Warszawa była najbardziej dostępnym miastem europejskim i wierzy, że tak będzie.
Czy Warszawa jest kulawa?
Izabela Sopalska-Rybak porusza się na wózku inwalidzkim i mówi, że "nie ma rzeczy niemożliwych, czasami po prostu robi coś w inny sposób". Czy była w miejscu "idealnym", bez barier? - Chyba nie ma chyba miejsca idealnego, ale jest jedno miejsce, które mi się przypomina, gdy myślę o idealnym dla mnie miejscu w konkretnym momencie. Byłam na wakacjach w Szwecji i - jadąc samochodem - zobaczyłam znak przydrożny, że jest plaża, chciałam tam pojechać. Wjechaliśmy z mężem w to miejsce i okazało się, że tam była drewniana latryna, która była dostosowana dla osób na wózkach. To było niesamowite i to jest zabawne, że to mnie tak zachwyciło. To było niesamowite doświadczenie, że zwykła przydrożna jakaś plaża może mieć toaletę dostosowaną też dla mnie - opowiadała gościni Trójki.
Monika Gosławska zapytała też prezeską fundacji: "Czy Warszawa jest kulawa?". - To zależy jak rozumiemy słowo kulawa, ale pod kątem barier architektonicznych jest ich jeszcze dużo. Zawsze mówię, że jest dużo do pracy, będę zarobiona do końca życia, ale jest coraz lepiej - mówiła Sopalska-Rybak.
- To nie jest tak, że cały czas jest kiepsko, że jest bardzo niska dostępność. Wiele się zmieniło od 2012 roku, odkąd zaczęłam działać na rzecz dostępności (...). Przez te moje lata działalności widzę, jak ogromna ilość miejsc się zmieniła i jak jest coraz lepiej, ale - tak jak mówię - jestem zarobiona do końca życia - powiedziała prezeska Fundacji Kulawa Warszawa.
Dostępność w szkołach
Gościni Trójki mówiła też o dostępności w szkołach. - Jest różnie, ale coraz więcej szkół robi postępy w kontekście dostępności, jest coraz więcej udogodnień. Ostatnio miałam okazję odwiedzić wiele szkół. Są takie miejsca, gdzie jest dużo bardziej dostępnie, są takie miejsca, gdzie kompletnie nie ma dostępności i nawet jeżeli są jakieś próby, to one niestety nie są udane. Dlatego zawsze ważne jest to, żeby skonsultować z osobami, które zajmują się dostępnością - mówiła Sopalska-Rybak.
Zwróciła też uwagę, że ważne jest, aby wszyscy dbali o dostępność. - Myślmy szeroko, nie myślmy wyłącznie o tym, że w tym momencie jesteśmy osobami sprawnymi albo nie mamy jakichś trudności. Myślmy o tym, że każdy z nas, mam nadzieję, będzie osobą starszą, może mieć wtedy większe trudności z poruszaniem się, ze wzrokiem, ze słuchem. Jeżeli teraz będziemy dostosowywać tą przestrzeń, to tak naprawdę robimy to dla siebie - uważa prezeska fundacji Kulawa Warszawa.
"To było niegodne traktowanie"
Gościni Trójki opowiedziała też o trudnościach, z którymi musiała mierzyć się w ciąży. Opowiedziała sytuację, gdy podczas wizyty u ginekologa nie mogła skorzystać z wagi. - Usłyszałam od lekarza, że jak nie wiem ile ważę, to mogę iść do weterynarza. To było dla mnie przerażające. Byłam wtedy w ciąży na pierwszych badaniach prenatalnych i chwila bardzo emocjonalna. Jeszcze usłyszałam coś takiego, co było dla mnie uwłaczające. To było niegodne traktowanie. Niestety jest to sytuacja, z którą osoby z niepełnosprawnością ruchu spotykają się bardzo często - mówiła Izabela Sopalska-Rybak.
- Zorganizowaliśmy kampanię "Chcemy równoWAGI", żeby pokazać to, że osoby, które poruszają się na wózkach, nie mają jak się zważyć. Często w placówkach medycznych nie ma wag ani platformowych, ani krzesełkowych. Teraz już mogę powiedzieć, że jest dużo lepiej. I przyznam, że dzięki naszej kampanii to bardzo się zmieniło. Bardzo wiele placówek już ma te wagi, więc jest ogromna zmiana - dodała.
Jak zaznaczyła, z wagi platformowej może "skorzystać każdy". - Nie trzeba poruszać się na wózku, żeby z niej skorzystać. Może być to osoba starsza, może być kobieta w ciąży, może być osoba, która nie ma żadnej niepełnosprawności i po prostu jest jej łatwiej wejść na większą wagę - tłumaczyła.
Ewelina Kołaczek