Bogna Świątkowska: Żyjnia to instytucja, która zaprasza nas do regeneracji

Jak wyobrażamy sobie najciekawszą instytucję kultury? To nie zawsze tradycyjne wystawy zamknięte w określonych pomieszczeniach. Bogna Świątkowska z Fundacji Bęc Zmiana opowiedziała o Żyjni - unikalnej galerii sztuki współczesnej oraz miejskiego sanatorium w centrum Wrocławia. - Żyjnia ma bardzo ciekawą nazwę, bo ona od razu kieruje nasze myśli w stronę uzyskiwania sił życiowych, regeneracji, jakiegoś odbudowania się - mówiła gościni Agnieszki Obszańskiej.

Bogna Świątkowska: Żyjnia to instytucja, która zaprasza nas do regeneracji

Bogna Świątkowska i Agnieszka Obszańska

Foto: Trójka

W sierpniu Trójka robi wakacyjną przerwę od porannych politycznych rozmów, które przeprowadza Renata Grochal w audycji "Bez uników". Przez miesiąc o 8.13 od poniedziałku do piątku na antenie usłyszymy "Rozmowę w Trójce". W sierpniowym paśmie gośćmi będą eksperci, naukowcy, artyści oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych.

Posłuchaj audycji Trójki:

Gościnią kolejnego wydania audycji była - pomysłodawczyni, fundatorka i prezeska zarządu Fundacji Bęc Zmiana, z którą zrealizowała kilkadziesiąt projektów poświęconych przestrzeni publicznej, architekturze i projektowaniu, a także konkursów adresowanych do architektów i projektantów młodego pokolenia.

Żyjnia - miejsce sanatorium ze sztuką

Świątkowska  jest też kuratorką letniej odsłony Żyjni - unikalnej galerii sztuki współczesnej oraz miejskiego sanatorium i salonu, które działa w rytmie natury. Jej wystawa "Negocjacje słoneczne" za punkt wyjścia bierze opóźnienie, z którym dociera do nas światło słoneczne - 499 sekund. Tyle wystarczy, by zachwiać prostym wyobrażeniem teraźniejszości.

Pomysłodawczynią Żyjni jest Katarzyna Roj. - To jest miejsce, w którym po prostu możemy się rozsiąść. Wszyscy. (...) Możemy tam robić nic, możemy się po prostu rozsiąść. Jest pojnia, czyli można się napić wody zupełnie za darmo - takie źródło, które również bije w różnych sanatoryjnych sytuacjach, sprzyjających spotkaniu. To, że ta instytucja jest opisywana jako "sytuacja", powoduje, że zupełnie inne uwalniają się możliwości, a tradycyjnych galeriach nasza trajektoria to tak naprawdę bardzo określona ścieżka. (...) Żyjnia to kompletnie rozbija. Można skorzystać z zaproszenia do interesowania się pracami artystycznymi, które są za każdym razem bardzo przemyślane, są związane z ideą Żyjni, a więc dopasowane do pory roku, do jakiegoś takiego głębszego rozumienia tego, co możemy wiedzieć o świecie, który nas otacza. Ale możemy naprawdę tylko odpocząć - opowiadała gościni Trójki.

- Żyjnia ma bardzo ciekawą nazwę, bo ona od razu kieruje nasze myśli w stronę uzyskiwania sił życiowych, regeneracji, jakiegoś odbudowania się. Dzisiaj odczuwamy naprawdę bardzo dużo napięć. (...) Żyjnia to instytucja, która zaprasza nas do regeneracji. To jest bardzo ciekawa koncepcja - uważa Świątkowska.

Dlaczego ludzie nie chodzą na wystawy?

Gościni Trójki przytoczyła też wyniki badania "Warszawskie Uczestnictwo w Kulturze" zrealizowane przez Warszawskie Obserwatorium Kultury (WOK) we współpracy z miastem oraz firmą Ipsos. - Ponad 51 procent respondentów odpowiedziało, że w kulturze i sztuce jest za dużo polityki, za dużo trudnych tematów. Być może to zależy od tego momentu, w którym dzisiaj jesteśmy, ale nie tego ludzie oczekują od kultury - mówiła Bogna Świątkowska.

- Są też takie smutne dane. Mianowicie na pytanie: "Dlaczego nie bierzesz udziału w aktywnościach, które cię interesują?" na pierwszym miejscu jest brak czasu - 45 procent, ale jest też odpowiedź: "Nie wiedziałbym/wiedziałabym jak się zachować" - dodała gościni Trójki.

Ewelina Kołaczek