W "Listach na M." o tańcu: "najważniejsze, aby muzyka nie przeszkadzała"

W wakacyjnym cyklu "Listy na M." powracamy do listów, które słuchaczki i słuchacze wysyłali do Trójki w latach 80. i 90. Są one inspiracją, by w przedpołudniowej audycji poruszyć jakiś ciekawy, inspirujący temat. Tym razem słuchaczka o imieniu Renata miała problem z tańcem, a dokładniej - z tańcem w parze. I co z tym zrobić?

W "Listach na M." o tańcu: "najważniejsze, aby muzyka nie przeszkadzała"

Nauka tańca, regularne treningi taneczne w niesamowity sposób odmładzają mózg

Foto: Shutterstock/Artem Bruk

Tego lata Trójka zaprasza słuchaczy w podróż w przeszłość. W wakacyjnym paśmie "Listy na M." od poniedziałku do czwartku, w godzinach 9.00–12.00, prowadzący zaglądają do pudełek z dawnymi listami i pocztówkami, które przed laty trafiały do "Listy Przebojów Trójki", a konkretnie do legendarnego "Kącika Marii" prowadzonego prze Marię Teodorowicz. To była korespondencja pisana z myślą o antenie - taka, w której słuchacze prosili o przeczytanie w radiu pozdrowień, pomoc w odnalezieniu kogoś, bądź o poradę w życiowych kłopotach.


Taniec w parach - problem, który spędza sen z powiek

Tym razem audycja prowadzona przez Justynę Grabarz była mocno roztańczona, a to z powodu listu Renaty. W styczniu 1987 roku napisała o sprawie, która "spędza jej sen z powiek". Otóż, jak twierdziła Trójkowa słuchaczka, nie umie tańczyć w parze i mimo że jest podziwiana za harmonię ruchów, doskonałe wyczucie muzyki czy kapitalne układy taneczne które sama wymyśla, to się sprawdza to tylko wtedy, kiedy tańczy sama. Kiedy tańczy z kimś - nie wie jak się w tym odnaleźć.

Problem rzeczywiście jest poważny. Co można poradzić? Jak się nauczyć tańczyć? Od tego zacząć, by móc tańczyć w parze? I, przede wszystkim, co to znaczy dobrze tańczyć w parze?

Taniec w parach - dopiero o późnego średniowiecza

Jak się okazuje, historia tańca w parach sięga "zaledwie" wieków średnich. - Najstarsze źródła jakie znamy, pochodzą z Europy, a schyłek Średniowiecza jest tym okresem, kiedy pojawiają się tańce w parach. Narodziły się w krajach romańskich: północnych Włoszech, południowej Francji i północnej Hiszpanii. Chociaż są jeszcze powściągliwe w zakresie kontaktów: zazwyczaj są to dłonie, nie ma bliższych kontaktów z kibicią czy plecami - mówi profesor Tomasz Nowak, etnomuzykolog i antropolog tańca. - Bardzo długo dominowały tańce solowe lub też tańce społeczne/grupowe. Prawdopodobnie obyczajowość ówczesna nie za bardzo pozwalała na publiczne okazywanie emocji w parach. Dlatego taniec w parach był swoistą rewolucją kulturową, chociaż był daleki od tego, znanego nam współcześnie. Wtedy poruszano się do przodu, do boku, czasami do tyłu. Ale zazwyczaj nie poruszano się ruchem wirowym, jak znamy to z późniejszych tańców - tłumaczy.

- Ramy obyczajowości znacząco rozluźniły się, kiedy pojawił się walc, czyli w XVIII wieku. Wtedy też taniec w parze przestał być zwyczajną formą spędzania czasu. Wielu komentatorów ówczesnego życia publicznego stwierdzało, że europejskie społeczności stawały się, jedna po drugiej, podatne na różne przyjemności - dodaje.

Co daje nam taniec?

Wbrew pozorom to pytanie jest bardzo ważne, gdyż wiele osób nie chce tańczyć, chociaż chciałyby, ale… się wstydzą. I to dla nich jest największa przeszkoda. - Taniec daje przede wszystkim przyjemność, swobodę, rozrywkę, radość, zadowolenie. Oddziałuje na nas bardzo wszechstronnie i tak naprawdę sprawdza się w każdym wymiarze - stwierdza Agnieszka Szymańska-Kierlandczyk, choreoterapeutka i specjalistka pracy z ciałem z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. - Taniec jest to sfera motoryczna, emocjonalna: dzięki możemy się aktywizować, jesteśmy blisko. W ogóle taniec jest fenomenem, ponieważ jest to jedna z niewielu aktywności, gdzie istnieje przyzwolenie społeczne na to, żeby być w bliskim kontakcie z osobą, której do końca nie znamy - wskazuje.

Może uświadomienie sobie tych wszystkich korzyści pozwoli przełamać wewnętrzną nieśmiałość i sprowokuje do postawienia pierwszych kroków na parkiecie? Albo zapisania się na kurs tańca? Nigdy nie jest na to za późno. I warto mieć w pamięci żartobliwą wskazówkę jednego ze słuchaczy: - Najważniejsze, aby muzyka nie przeszkadzała w tańcu.

Całej audycji można wysłuchać »TUTAJ«.


Piotr Radecki