Miodowe lata u Zuty. "To jest nasz ulubiony numer"
- Ze współtwórcą tego utworu, moim małżonkiem Maksymilianem mówimy, że to jest nasz ulubiony numer zutowy. I to jest często tak, że każdy nowy numer jest ulubiony. Ale ten ma szczególne miejsce w serduszku - mówi o swojej nowej piosence Zuta w audycji "Nowe w Piątek".
Zuta wraca z nowym utworem i zapowiedzią drugiego albumu
Foto: Maria Boińska/mat. prasowe
Nowy utwór od Zuty, czyli "Miodowe lata", ukazał się 22 lipca. Jest to nie tylko zapowiedź kolejnego albumu, ale też - jak czytamy w opisie numeru - najbardziej romantyczny moment w twórczości artystki. W nowym utworze Zuty usłyszymy żywe bębny, ciepłe gitary i przestrzeń w duchu The War on Drugs i Michaela Kiwanuki, z polską intymnością bliską Kaśce Sochackiej.
Posłuchaj audycji Trójki
Pływanie w emocjach czyli Zuta, piosenki o miłości i występy na żywo
W "Miodowych latach" Zuta śpiewa o miłości jako schronieniu, gdy "cały świat pójdzie z dymem". Jak z kolei przyznaje w rozmowie z Gosią Jakubowską, czuje się spełniona śpiewając ten, i inne utwory dotyczące tego uczucia. - Czuję się wtedy tak szczera, otwarta. To jest tak przyjemne płynąć w tych emocjach. Czuć wtedy, że one wtedy trafiają do innych; to jest czysta przyjemność - wyjaśnia artystka.
Nowy, i znany już materiał, gościni Trójki i współtworzący projekt Maksymilian prezentują obecnie podczas koncertów. Za nimi występ na festiwalu w Jarocinie; przygotowują się natomiast do Pol'and'Rock Festival. - Zaśpiewam po raz pierwszy "Miodowe lata" na żywo. Trochę jest stres, czy uda mi się w ogóle tak powstrzymać tę dzikość, która we mnie wstępuje na scenie, by utrzymać tę subtelność wokalu, którą Marcin Bors (producent piosenki - red.) ze mnie wydobył - przyznaje Zuta.
- Granie w ogóle na festiwalach jest czymś pięknym. Uwielbiam absolutnie to, że jak Maksymilian pyta ze sceny ludzi "kto pierwszy raz w życiu słyszy Zutę", to na festiwalach jest to morze rąk. To jest tak przyjemne widzieć, że ludzie do tych utworów skaczą i tańczą jakby to były ich ulubione piosenki, a nie mieli prawa ich wcześniej słyszeć. Człowiek czuje, że ma wpływ na te wszystkie istnienia tu zebrane - dodaje.
Nowy numer, jak wiadomo, jest zapowiedzią kolejnego albumu Zuty. Ten ma ukazać się w 2027 roku. W czasie, który dzielić będzie kolejne wydawnictwa, wiele też zmienia się w świecie artystki. - Myślę, że sukcesywnie i w jakimś stopniu zmieniamy się my. Oczywiście naszym zdaniem na dobre, miejmy nadzieję, że w odbiorze też tak to wygląda - ocenia Zuta.
- Mam wrażenie, że muzycznie na przykład idziemy bardzo w kierunku takiego rozwijania utworów wewnątrz nich samych. Że mają więcej poziomów, niż miały na poprzedniej płycie. Tak to odczuwamy: jak wcześniej budowaliśmy obrazy, teraz potrafimy budować całe pokoje, po których słuchacz może się przejść - opowiada gościni Trójki. - Na pewno zmieniło się też moje poczucie przynależności do tej sceny i mikrofonu. To mniej kreacji, choć kocham performance. (...) Widzę po sobie, że potrzebuję mniej trzymania za rączkę przez mojego Maksa. Jestem w stanie powiedzieć sama o sobie "jestem artystką, wokalistką, mam coś do pokazania; to nie jest tak, że podczepiam się tylko pod niewiarygodny talent mojego męża" - wskazuje rozmówczyni Gosi Jakubowskiej.
Kamil Kucharski/mat. prasowe