Niepublikowane utwory Bowiego zostaną wydane. Premiera płyty we wrześniu

David Bowie pozostawił po sobie jeden z najważniejszych dorobków w historii muzyki popularnej. W roku 10. rocznicy śmierci autora "Starmana" i "Let’s Dance" ukaże się album "David Bowie: The Shel Talmy Recordings". Wydawnictwo zaprezentuje nieznane dotąd nagrania artysty z czasów, zanim stał się gwiazdą rocka.

Niepublikowane utwory Bowiego zostaną wydane. Premiera płyty we wrześniu

Ukaże się płyta z niepublikowanymi nagraniami Davida Bowiego.

Foto: PAP/Photoshot

David Bowie wywarł ogromny wpływ na muzykę i kulturę XX wieku. Artysta nieustannie eksperymentował z rockiem i popem, tworząc utwory, które na trwałe zapisały się w historii. Teraz słuchacze będą mogli poznać nagrania pochodzące z okresu poprzedzającego jego światową sławę. Na albumie "David Bowie: The Shel Talmy Recordings" znajdzie się 10 niepublikowanych dotąd piosenek.

David Bowie z czasów przed sławą. Zapowiedziano premierę "David Bowie: The Shel Talmy Recordings"

Materiał powstał w 1965 roku, gdy przyszła gwiazda występowała jeszcze pod nazwiskiem Davie Jones. Album obejmie 10 wcześniej niepublikowanych kompozycji, przy których pracowali także inni cenieni muzycy. Partie gitarowe nagrał m.in. młody Jimmy Page, późniejszy członek Led Zeppelin, natomiast za fortepianem zasiadł Nicky Hopkins, znany ze współpracy z The Rolling Stones i Jeffem Beckiem.

Premiera wydawnictwa została zaplanowana na 16 września 2026 roku. Pierwszą zapowiedzią albumu jest singiel "I Want Your Love".

Posłuchaj audycji w Trójce:

"O narodzinach jej najjaśniejszej przyszłej gwiazdy"

Znaczenie kolekcji utworów podkreślił Alec Palao. Brytyjski historyk muzyki zwraca uwagę, że wczesne nagrania Bowiego powinny być analizowane w kontekście londyńskiej sceny muzycznej połowy lat 60., a nie przez pryzmat jego późniejszej kariery.

- Ta kolekcja, zasadniczy rozdział, jeśli nie zupełnie pierwszy etap muzycznej podróży Davida, zasługuje na poważne potraktowanie. Zawsze kusi, by szukać wskazówek w niepewnych początkach artysty, a wczesne utwory Bowiego analizowano częściej niż dorobek większości twórców, jednak rzadko robiono to we właściwym kontekście - pisze Alec Palao.

Jak zaznacza Palao, nagrania są nie tylko świadectwem początków Bowiego, lecz także dokumentem jednego z najciekawszych momentów w historii brytyjskiej muzyki.

- Tych brzmień nie należy oceniać według kryteriów jego późniejszej kariery, lecz przez pryzmat tego, co w tamtym momencie działo się w Wielkiej Brytanii. W takim ujęciu mówią one równie wiele o ekscytującej atmosferze Londynu i jego sceny muzycznej w przełomowym roku 1965, co o narodzinach jej najjaśniejszej przyszłej gwiazdy - podsumowuje Palao.

Mateusz Wysokiński