Napływ rosyjskiej dezinformacji. "Chcą, żebyśmy skakali sobie do oczu"
Rosja nasila wojnę informacyjną, wykorzystując bolesną historię i napięcia polityczne. Prof. Damian Markowski (historyk, Instytut Pileckiego) i prof. Jędrzej Morawiecki (ekspert ds. rosyjskiej propagandy, Uniwersytet Wrocławski) przestrzegali w "Pulsie Trójki" przed manipulacjami oraz próbami skłócenia Polaków i Ukraińców w obliczu nadchodzącej rocznicy rzezi wołyńskiej.
Prof. Damian Markowski i prof. Jędrzej Morawiecki gośćmi radiowej Trójki
Foto: Polskie Radio
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Rosja stara się wykorzystywać historię oraz obecne trudności w relacjach polsko-ukraińskich, aby za pomocą dezinformacji wpłynąć na trwałe poróżnienie obu państw
- Jak podkreślił prof. Markowski, Rosja upubliczniła fałszywe dokumenty zakłamujące rzeczywistość, by Polacy oraz Ukraińcy wzajemnie się atakowali
- Prof. Morawiecki przestrzegał przed szerzącymi kłamstwa i nienawiść treściami w social mediach, których ma pojawiać się coraz więcej
OGLĄDAJ. Prof. Damian Markowski i prof. Jędrzej Morawiecki gośćmi Agnieszki Laskowskiej
Rosja coraz częściej stara się wykorzystać napięcia na linii Warszawa-Kijów. W świetle zbliżającego się Dnia Pamięci o Ofiarach Rzezi Wołyńskiej, który przypada 11 lipca, Kreml nie poprzestaje na tradycyjnej propagandzie, lecz sięga po preparowane dokumenty i zaawansowane techniki dezinformacji. Celem jest nie tylko zafałszowanie przeszłości, ale przede wszystkim wpłynięcie na teraźniejszość i zaszkodzenie relacjom polsko-ukraińskim.
Historyk z Instytutu Pileckiego, prof. Damian Markowski odniósł się do niedawnej prowokacji Rosjan dotyczącej rzekomo odtajnionych przez FSB dokumentów z 1943 roku, które miały opisywać mord na 2000 cywilów we Włodzimierzu w obwodzie wołyńskim. Jak podkreślił, takie wydarzenie w rzeczywistości nie miało miejsca, a dokumenty służą wyłącznie eskalacji emocji. - Oczywiście wiemy, w jakim celu Rosjanie wypuścili tego rodzaju dokument akurat teraz, licząc na to, że zostanie on podchwycony nawet nie tyle pod kątem jego prawdziwości, ile po raz kolejny wzburzy internet i doprowadzi do tego, że Polacy oraz Ukraińcy zaczną sobie skakać do oczu - zwrócił uwagę.
Gość radiowej Trójki przyznał również, że ludobójstwo, do którego doszło na Wołyniu, jest wystarczająco straszliwym wydarzeniem, aby poprzestać na tym, co rzeczywiście miało tam miejsce. - A nie tworzyć jeszcze jakichś dodatkowych bytów, aby nie fałszować historii - dodał.
Rosyjskie media piszą o Polsce
Prof. Jędrzej Morawiecki wskazał, że machina dezinformacyjna Kremla wykracza daleko poza kwestie historyczne. Ekspert ds. rosyjskiej prowokacji przeanalizował rosyjskie media państwowe, co umożliwiło mu dostrzeżenie skali tamtejszej propagandy. Jak tłumaczył, tylko w reżimowej agencji prasowej - RIA Nowosti w ciągu jednego dnia pojawiło się 19 materiałów o Polsce.
Przytoczył tu jeden z tytułów: Warszawa eliminuje groźnego konkurenta, Polska sprzedała Ukrainę Putinowi. - W tym tekście w bardzo jasny sposób kilkakrotnie jest powiedziane, że Polska w nieświadomy sposób realizuje interesy Kremla. To już nie jest moja interpretacja, tylko w państwowo-agencyjnym długim tekście jest to napisane - wyjaśnił. Według eksperta oficjalna polityka Rosji opiera się obecnie na wspieraniu nacjonalizmów oraz konfrontacji, aby w ten sposób wcielać w życie rosyjskie interesy rękami niezdających sobie z tego sprawy obywateli państw zachodnich.
Czytaj także:
- Zełenski rozmawiał z Trumpem. Ukraina dostanie kluczową licencję
- Polska pomoc dla Ukrainy pod znakiem zapytania. "To jest po prostu nasz obowiązek"
- "Sojusz jest potrzebny także Amerykanom". Gen. Samol o szczycie NATO w Ankarze
Źródło: Trójka
Prowadząca: Agnieszka Laskowska
Opracowanie: Dominika Główka