Miłość i nauka jazdy na motorze. Historia listu sprzed lat

W środowej odsłonie audycji "Listy na M." Mateusz Tomaszuk sięgnął po list wysłany do Trójki w 1988 roku przez dwóch słuchaczy - Marka i Sławka. Młodzieńcy opisali w nim historię swojego zauroczenia dwiema siostrami i przyznali, że specjalnie dla nich nauczyli się jeździć na motorze. Ich opowieść stała się punktem wyjścia do rozmowy ze słuchaczami o tym, co sami byli gotowi zrobić, albo czego nauczyć się, z miłości.

Miłość i nauka jazdy na motorze. Historia listu sprzed lat

"Listy na M," - historia listu o miłości i nauce jazdy na motorze.

Foto: Trójka Polskie Radio

"Listy na M." to wakacyjna audycja radiowej Trójki, w której prowadzący sięgają do autentycznych listów i pocztówek wysyłanych przed laty przez słuchaczy do stacji. Tym razem, w środę 8 lipca 2026 roku, Mateusz Tomaszuk przypomniał historię Marka i Sławka. W 1988 roku napisali oni do "kącika Marii", że specjalnie dla dwóch sióstr, w których się podkochiwali, nauczyli się jeździć na motocyklu.

Historia miłości i nauki jazdy na motorze

Jak pisali przed laty dwaj słuchacze Trójki, aby zaimponować swoim sympatiom, postanowili nauczyć się jazdy na motorze. Przekonywali, że dziewczyny bardzo to lubiły, a przy okazji poprosili o pozdrowienia dla nich na antenie oraz przesłali pocztówkę ze swojego rodzinnego Świdnika.

- Mnie i mojemu koledze bardzo podobają się pewne siostry, z którymi często spotykamy się. Są to naprawdę wspaniałe dziewczyny. Szalejemy za nimi. To znaczy ja za Beatą, a Sławek za Anną! Specjalnie dla nich nauczyliśmy się jeździć na motorze, ponieważ one taką jazdę bardzo lubią. BARDZO!!! Wysyłamy widokówkę z naszym rodzinnym miastem, Świdnikiem. Czy Ci się spodobała? Przyjmij ją od nas na pamiątkę. Prosilibyśmy Cię, abyś za pośrednictwem Listy Przebojów przesłała pozdrowienia dla naszych sympatii. One słuchają listy! - pisali słuchacze Trójki w 1988 roku.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Słuchacze odpowiedzieli, co zrobili dla ukochanych

Prowadzący audycję Mateusz Tomaszuk zapytał słuchaczy, czego sami byliby w stanie zrobić  dla ukochanej osoby. Odpowiedzi szybko zaczęły napływać. Jeden z dzwoniących opowiedział, że pod wpływem młodzieńczego zauroczenia nauczył się jeździć konno. Choć z tamtej relacji nic nie wyszło, nowa umiejętność okazała się ważna z zupełnie innego powodu - to właśnie dzięki niej poznał późniejszą żonę.

- Otóż w młodości, bardzo dawno temu, z powodu pewnego zauroczenia nauczyłem się jeździć konno. Nic z tego nie wyszło, jeśli chodzi o zauroczenie, ale później poznałem na koniach żonę. Właśnie niedawno minęła nam 30. rocznica ślubu, więc warto spróbować czegoś się nauczyć, bo jak widać, działa. Niekoniecznie z powodu tego pierwotnego impulsu, ale galopem albo i cwałem - opowiadał słuchacz audycji.

Z kolei pani Iwona przyznała, że jej przyszły mąż, jeszcze jako nastolatek, zdecydował się dla niej na wyjątkowo długą podróż.

- Mój mąż, z którym chodziłam do klasy w liceum, po pierwszej klasie, mając lat 15, pojechał za mną ze Śląska nad morze. Ja byłam na obozie, on okłamał rodziców, że jedzie do kolegi. Oczywiście nie przyznał się, że na drugi koniec Polski. Spał na plaży, lata 90. Oczywiście ja nie miałam pojęcia, że przyjedzie - wspominała słuchaczka Trójki.

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński