Państwowa Inspekcja Pracy zyskała nowe uprawnienia. Pod lupą "ukryte etaty"

Dziś weszła w życie reforma Państwowej Inspekcji Pracy. Nowe przepisy pozwalają Inspektorom PIP m.in. na zamianę pozornych umów cywilnoprawnych i B2B na umowy o pracę - w drodze decyzji administracyjnych. Chodzi o walkę z tzw. "śmieciowym zatrudnieniem". Reforma związana jest realizacją Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności.

Państwowa Inspekcja Pracy zyskała nowe uprawnienia. Pod lupą "ukryte etaty"

Umowa śmieciowa - plakat na witrynie sklepu w Łodzi.

Foto: PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

- Każda skarga w tym zakresie będzie skrupulatnie sprawdzona - zapewnia główny inspektor pracy Janusz Krasoń. W przypadku wykrycia nieprawidłowości PIP przede wszystkim nakaże ich usunięcie. Jeśli polecenie nie zostanie wykonane, inspektor PIP złoży wniosek do Okręgowego Inspektora Pracy o wydanie decyzji przekształcającej nieprawidłowo zawartą umowę w umowę o pracę.

Obie strony - pracodawca i pracownik będą mogli odwołać się od tej decyzji do sądu pracy w terminie 30 dni. Przepisy przewidują możliwość zabezpieczenia roszczenia na czas trwania postępowania. W tym czasie strony obowiązują przepisy prawa pracy. Wobec osób objętych szczególną ochroną, np. kobiet w ciąży, decyzji można będzie nadać rygor natychmiastowej wykonalności.

Posłuchaj audycji Trójki:

Niechęć przedsiębiorców do zmian

- Naczelnym celem tej reformy jest skuteczna walka z patologią śmieciowego zatrudnienia, jaka od lat trawi polski rynek pracy - wskazywała w lutym w Sejmie ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. - To walka z łamaniem prawa, wypychaniem ludzi na nielegalne umowy dla szybkiego zysku i nieuczciwą konkurencją wobec uczciwych przedsiębiorców - podkreślała. - Celem reformy nie jest likwidacja umów cywilnoprawnych, a skuteczne egzekwowanie prawa i ochrona pracowników - zapewniała.

Wtórował jej ówczesny szef Państwowej Inspekcji Pracy Marcin Stanecki. - Umowa o pracę nie jest nagrodą za to, że dobrze pracujemy, lecz podstawowym prawem pracownika - podkreślał. - Wiele osób zauważa wyłącznie korzyści płynące z zatrudnienia na kontrakcie np. niższe daniny publiczne. W praktyce czeka ich ubóstwo emerytalne i brak pełnej ochrony w losowych przypadkach - mówił w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej. - Myślę tu o symbolicznych zasiłkach w czasie choroby, czy niewielkich rentach w razie poważnego wypadku, który może przecież ograniczyć im możliwość utrzymania siebie i swojej rodziny - zaznaczył.

Nowe przepisy spotkały się z krytyką przedsiębiorców. Ich zdaniem ograniczają one swobodę prowadzenia działalności gospodarczej i zasadę wolności umów.

Walka z "ukrytymi etatami" w drugiej kolejności

Inspekcja przede wszystkim zajmie się rozpatrywaniem skarg na nieprawidłowo zawarte kontrakty. - W pierwszej kolejności będziemy musieli się skupić na kontrolach tam, gdzie jesteśmy naprawdę potrzebni - przyznał Marcin Stanecki. Do maja wpłynęło prawie dwa tysiące zgłoszeń. Co piąte trafiło do Okręgu z siedzibą w Warszawie albo jednego z oddziałów mazowieckich. - Dane za pierwsze miesiące tego roku wskazują na 100 proc. wzrost liczby skarg, w ujęciu rok do roku, na nieprawidłowo stosowane kontrakty cywilnoprawne. Po wejściu w życie reformy można się spodziewać, że będzie ich więcej - przyznał. - Każda kontrola w tym zakresie będzie zapowiadana przedsiębiorcom z wyprzedzeniem - zaznaczył.

Magdalena Hejna, PAP