"Listy na M." w świecie prywatnych list przebojów i źródeł muzyki

Tym razem w "Listach na M." Justyna Grabarz sprawdziła, skąd tak naprawdę wzięła się muzyka w naszych domach i sercach. A bohaterem audycji i inicjatorem tego tematu był pan Piotr z Kwidzyna – nasz słuchacz, który w latach 80. z niesamowitą starannością prowadził własne listy przebojów w bogato zdobionych zeszytach i podesłał nam ich zdjęcia.

"Listy na M." w świecie prywatnych list przebojów i źródeł muzyki

Gościem "Listów na M." był pan Piotr z Kwidzyna

Foto: Ewa Lipowicz/Trójka

"Listy na M" żyją historiami słuchaczy i słuchaczek. Kolejna z nich była punktem wyjścia do kolejnego wydania audycji. Na audycję zareagował nasz wytrwały słuchacz - pan Piotr Soliwoda z Kwidzyna, który w latach 80-tych tworzył własne listy przebojów. Notowania starannie zapisywał w bogato zdobionych zeszytach, których zdjęcia nam przysłał. A że muzyka w jego sercu nadal gra, postanowił odwiedzić Trójkę.

Posłuchaj audycji Trójki

Prywatne notowania, czyli rozszerzenie trójkowej listy przebojów

Swoje notowania pan Piotr zaczął spisywać za sprawą Trójki oraz Rozgłośni Harcerskiej. Jego lista przebojów była rozszerzeniem tego, co można już było usłyszeć na antenie. - Bardzo lubiłem polską muzykę alternatywną, można powiedzieć niezależną w tamtym czasie - opowiada bohater audycji.

- Słuchałem Rozgłośni Harcerskiej i tamtejszej listy przebojów; kupowałem płyty z polskimi wykonawcami i ci często się nie pojawiali w "Liście Przebojów Programu Trzeciego". Stwierdziłem, że chciałbym aby te numery, które naprawdę lubię, też się tam pojawiły - wspomina gość radiowej Trójki. W ten sposób ułożył też kilkadziesiąt notowań.


Strony z zeszytu pana Piotra; fot. Piotr Soliwoda Strony z zeszytu pana Piotra; fot. Piotr Soliwoda

Wynikom towarzyszyły też zdjęcia wykonawców. Zdobiły one zeszyty z notowaniami. - To oczywiście stare polskie gazety i polskie zespoły, najczęściej "Non Stop", "Świat Młodych", "Na przełaj" i inne; to, co udawało mi się znaleźć - opowiada pan Piotr.

Aby ozdobić zeszyty korzystał również ze swoich umiejętności artystycznych. - Robiłem różne rzeczy. Na przykład, bo zajmowałem się też fotografią w tamtych czasach, robiłem zdjęcia plakatów i je wywoływałem - dodaje rozmówca Justyny Grabarz.


Strony z zeszytu pana Piotra; fot. Piotr Soliwoda Strony z zeszytu pana Piotra; fot. Piotr Soliwoda

W jaki sposób poznajemy muzykę?

Przy okazji rozmowy o prywatnych listach przebojów spróbowaliśmy również ustalić, jak edukujemy się muzycznie. Jak kształtują się nasz muzyczny gust? W jaki sposób trafiają do nas nowe utwory i wykonawcy? Jak już wspominał pan Piotr, to między innymi była Lista Przebojów Trójki, ale też odnalezione płyty i wzmianki w prasie.

Z pytaniem o to, dlaczego słuchamy takiej a nie innej muzyki, zmierzył się też Wojciech Dorosz. Jego rozmówcy wskazywali między innymi na płytotekę rodziców, szkołę muzyczną czy radio. Z kolei socjolog Maciej Gdula zaznacza, że istotny jest tutaj sposób dystrybucji treści. - Kiedyś było tak, że mieliśmy dostęp do muzyki na żywo; potem były nośniki, potem centrale dystrybucyjne, takie jak radio i telewizja, a teraz są kanały streamingowe. To ma olbrzymi wpływ na to, co jest popularne - wyjaśnia ekspert. - Od lat w zasadzie 60. muzyka staje się pokoleniowa. To znaczy, że nowe pokolenie konsumuje jakąś muzykę, żeby zdefiniować się w opozycji do poprzedniego i zdefiniować się grupowo. Powstają więc subkultury.

- Dzisiaj coraz częściej badania wskazują, że mamy ujednolicenie gustu młodzieżowego. Młodzież słucha coraz bardziej podobnej muzyki. Mamy wielki powrót mainstreamu i w zasadzie schyłek takiej muzyki niszowej, która służy do tego, by zdefiniować się wobec siebie. (...) Oczywiście to jest tradycyjny mechanizm, że coś co jest znane jest lubiane. To powtarzający się schemat. W ogóle jest tak, że dziś największe gwiazdy to te, które wypromują piosenkę, która działa w mediach społecznościowych jako podkład tworzony przez użytkowników. Tak naprawdę tą trampoliną jest to, że coś trafi jako 30-sekundowy fragment utworu, który się spopularyzuje. I ludzie chcą zobaczyć artystę, który stoi za tym utworem - dodaje rozmówca Wojciecha Dorosza.

Kamil Kucharski