Piotr Czerkawski: "Zaproszenie" to artystyczne odkupienie Olivii Wilde
Komedia "Zaproszenie" Olivii Wilde jest od piątku, 3 lipca, w polskich kinach. To kameralny film z czteroosobową, gwiazdorską obsadą, o której w audycji "Wszystko Wszędzie Teraz" Katarzyna Borowiecka rozmawiała z Piotrem Czerkawskim, krytykiem filmowym i kuratorem warszawskiego kina Kultura.
Olivia Wilde (Angela), Seth Rogen (Joe), Penélope Cruz (Pína) i Edward Norton (Hawk) w komedii "Zaproszenie"
Foto: mat. prasowe
Joe (Seth Rogen), nauczyciel muzyki, wraca do domu po dniu pracy. Jego żona, Angela (Olivia Wilde), informuje go, że na kolację zaprosiła sąsiadów, Pínę (Penélope Cruz) i Hawka Edward Norton). Joe planuje przy tej okazji porozmawiać z gośćmi na temat hałasu, jaki generują podczas uprawiania seksu. Tymczasem Angela chce zrobić na nich jak najlepsze wrażenie...
Alchemiczny przepis na kino środka
"Zaproszenie" miało premierę na festiwalu w Sundance, gdzie narobiło sporo szumu i zostało przyjęte owacją na stojąco, co na tej imprezie nie zdarza się często. Film jest amerykański remake’em hiszpańskiego filmu "Sentimental", który z kolei był ekranizacją sztuki teatralnej.
- Nie zawsze sprawdzają się filmy, które są rozpisane na czterech aktorów i dzieją się tu i teraz, w jednym miejscu, nie wychodząc poza jedną przestrzeń. Tym bardziej, że tutaj trzy piętra modyfikacji, czy też okazji do potknięcia się przy aranżowaniu tego tekstu. Ale twórcy wyszli obronną ręką: sprawdził się tutaj ten alchemiczny przepis na film środka. Bo jest to przystępny, a z drugiej strony świetnie zagrany film - ma bardzo dobre tempo, jego siłą jest też aktorstwo - mówi krytyk filmowy Piotr Czerkawski. - Myślę też, że to rodzaj artystycznego odkupienia Oliwii Wilde, jako reżyserki. Bo jej poprzedni film, "Nie martw się, kochanie" okazał się dużą klapą. Teraz wrzuciła na luz i zrobiła coś bardziej kameralnego - jak widać z lepszym skutkiem - opowiada.
Kamienna twarz Nortona i autentyczność Rogena
Oliwia Wilde jest aktorką, która na pewnym etapie swojej kariery stwierdziła, że zajmie się reżyserią, a "Zaproszenie" to jej trzecia produkcja. Nie zarzuciła aktorstwa i m.in. chętnie też pojawia się w swoich filmach - w tym wypadku gra Angelę. Oprócz niej w filmie można zobaczyć Seta Rogena oraz Penélope Cruz i Edwarda Nortona.
- Ten ostatni jest wspaniały! Wszyscy wiedzieliśmy, że jest znakomitym aktorem (…) kojarzyliśmy go ze wspaniałych ról w dramatach, jak choćby "25 godzina". To zawsze był aktor wyrafinowany, zdystansowany, raczej nie okazywał poczucia humoru. A tutaj świetnie się sprawdza w konwencji komediowej, ale też jest bardzo samoświadomy. Jego humor, to humor z kamienną twarzą: pewna sztywność którą on ogrywa czy uduchowienie na poważnie, bez dystansu jest pierwszorzędnym źródłem komizmu - zachwyca się rozmówca Katarzyny Borowieckiej. - Jest też Penelope Cruz, która tutaj błyszczy i już zaczyna zdobywać nagrody za ten film. No i Seth Roegen - przede wszystkim aktor komediowy, ale także producent i scenarzysta. Zawsze go bardzo lubiłem, bo to taki aktor starego typu, który raczej jest po prostu sobą, niż gra i popisuje się jakimiś chwytami. Gra człowieka trochę niepewnego siebie, a z drugiej strony trochę jowialnego. I w wielu filmach eksploruje tę część siebie na różne sposoby przez co budzi zaufanie. Jest typem kumpla, którego chciałoby się poznać - wskazuje.
- Zachował jakiś rodzaj autentyzmu, co też jest jego wielkim tematem jako aktora. Mam wrażenie, że w wielu swoich ważnych rolach porusza temat zachowania autentyczności w świecie pełnym pozorów. I ta charakterystyka pasuje również do jego roli w zaproszeniu - dodaje.
Piotr Radecki