Były rzeczy, które zapowiadały tragedię. Tara Menon o swym debiucie "Pod wodą"

"Wszystkie Książki Świata" o literackim debiucie Tary K.Menon. Pisarka urodziła się w Indiach, ale mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych. "Pod wodą" to opowieść o przyjaźni, o sile natury, o tragedii i o żałobie - opisywał powieść prowadzący audycję Michał Nogaś.

Były rzeczy, które zapowiadały tragedię. Tara Menon o swym debiucie "Pod wodą"

Tara Menton w audycji "Wszystkie Książki Świata" o swym debiucie "Pod wodą"

Foto: Polskie Radio

Tara K. Menon jest adiunktem w Katedrze Anglistyki Uniwersytetu Harvarda. W latach 2019-2023 była stypendystką Harvard Society of Fellows. Ukończyła studia magisterskie i doktoranckie z filologii angielskiej na Uniwersytecie Nowojorskim. Urodziła się w Indiach, dorastała w Singapurze, spędziła dekadę w Nowym Jorku, a obecnie pracuje w Cambridge w stanie Massachusetts.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Prawa do jej debiutanckiej powieści "Pod wodą" zostały sprzedane w 34 krajach. Książka jest hołdem dla ginących oceanów i raf koralowych. Na język polski przetłumaczyła ją Aleksandra Weksej.

Opowieść o przyjaźni i żałobie 

"Pod wodą" to opowieść o przyjaźni i żałobie, ale także o zmianach ekologicznych i katastrofach naturalnych. Powieść odkrył Ravi Mirchandani, redaktor takich autorów i autorek jak Douglas Stuart, Hanya Yanagihara czy Richard Powers. 

Powieść śledzi losy pięcioletniej Marissy, która po stracie matki zamieszkuje z ojcem na tajskiej wyspie. Dziewczynka zaprzyjaźnia się tam z Arielle i wspólnie uczą się swobodnego nurkowania, wstrzymując oddech pod powierzchnią morza. Ich beztroski świat zostaje zniszczony przez potężne tsunami, które uderza w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia i rozdziela bohaterki. Akcja przenosi czytelnika osiem lat później do Nowego Jorku. Marissa, zmagając się z zespołem stresu pourazowego, próbuje przetrwać w wielkim mieście w obliczu nadciągającej burzy i mierzy się z traumą przeszłości. 

Tara Menon nie była świadkinią tsunami w Tajlandii w 2004 roku. - W tym czasie mieszkałam w Singapurze, który w prawdzie sam nie doświadczył tsunami, ale wiele osób, które tam żyły straciły w kataklizmie swoich bliskich - opowiadała pisarka w audycji "Wszystkie Książki Świata". - Wtedy w kataklizmie zginęło 250 tysięcy osób, to liczba trudna do wyobrażenia. Zetknęłam się później z wieloma opisami tego, co się wydarzyło, śledziłam prasę, oglądałam filmy. Starannie prześledziłam dostępne źródła na temat tej tragedii. Książka powstała z prostego pytania: jak bym się odnalazła w takiej sytuacji, kiedy tracę kogoś tak bliskiego, jak można poczuć się w takiej sytuacji - wyjaśniała autorka.

Kwerenda, którą przeprowadzała Tara Menton przed powstaniem powieści "Pod wodą", była niezwykle trudną rzeczą, tym bardziej, że autorka przeprowadzała ją w 2020 roku, kiedy na świecie trwała pandemia.

Były znaki na niebie i na ziemi, które zapowiadały kataklizm

Michał Nogaś przyznał, że to, w jaki sposób autorka oddaje tamten czas po tsunami, zrobiło na nim ogromne wrażenie. - W tych wszystkich relacjach po tsunami dwie rzeczy wyróżniały się w sposób szczególny: po pierwsze wszyscy podkreślali, że był to przepiękny dzień, świeciło słońce, niebo miało piękny błękit, morze wyglądało niezwykle. I nagle ten obrazek raju zmienił się w coś, co było przerażające - opowiadała Tara Menon. - Drugą rzeczą z kolei było to, jak ludzie opowiadali, że czuli się, jakby byli w pralce otoczeni gwoździami. Użycie tego typu obrazów bardzo silnie wpłynęło na mnie i postanowiłam je wykorzystać w mojej powieści - mówiła gościni audycji. 

Zdaniem autorki, tragedia nie wzięła się znikąd. Były znaki na niebie i na ziemi, które można było potraktować, jako zapowiedź nadchodzącego kataklizmu. To dziwne zachowanie zwierząt, spektakularne cofnięcie się morza, to wszystko, jak wiemy o tym dziś, zwiastuje tragedię - wyjaśniała autorka. - Wtedy turyści uznali te zjawiska za coś spektakularnego, a nie za ostrzeżenie. Dlatego postanowiłam, że zawrę te elementy w mojej powieści poniekąd po to, by uwrażliwić, że na takie rzeczy trzeba zwracać uwagę  - wyjaśniała pisarka. 

Autorka chciałaby, by jej książka była pewnego rodzaju ostrzeżeniem. - Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że tsunami jest takim zjawiskiem, które trudno rozpatrywać w kategoriach efektu zmian klimatycznych. To zjawisko jest efektem trzęsienia ziemi. Osoby czytające książkę wiedzą praktycznie od samego początku, co się wydarzy. Napięcie pojawia się wówczas, gdy zostaje to skonfrontowane z innymi postaciami z książki, które nie mają pojęcia, co się wydarzy - podsumowała Tara Menon.