"Czuję się jak sportowiec". O "Second Women" na Malta Festival
Jednym z najważniejszych wydarzeń trwającego właśnie w Poznaniu Malta Festival jest 24-godzinny spektakl "The Second Woman". W audycji "Wszystko Wszędzie Teraz" przedstawieniu przyjrzała się Katarzyna Borowiecka, która porozmawiała zarówno z odtwórczynią głównej roli, Magdaleną Cielecką, jak i z Piotrem Radeckim, redaktorem z Centrum Mediów Cyfrowych Polskiego Radia, biorącym udział w tym przedsięwzięciu.
Magdalena Cielecka o wystawieniu "Second Women" w trakcie Malta Festival
Foto: Pawel Wodzynski/East News
"The Second Woman” to zdecydowanie coś więcej niż sztuka teatralna. To 24-godzinny spektakl/performance, którego istotą jest stukrotne powtórzenie tej samej sceny rozstania między kobietą a mężczyzną. Po pokazach m.in. w Londynie, Nowym Jorku i Wiedniu projekt po raz pierwszy trafił do Polski i został zaprezentowany podczas objętego patronatem Trójki Malta Festival. Katarzyna Borowiecka w audycji "Wszystko Wszędzie Teraz" przyjrzała się przedstawieniu i porozmawiała o nim z Magdaleną Cielecką oraz jednym ze stu mężczyzn wybranych do udziału w projekcie - Piotrem Radeckim, redaktorem z Centrum Mediów Cyfrowych Polskiego Radia.
"Trochę się czuję jak sportowiec"
Tuż przed wejściem na scenę Magdalena Cielecka w rozmowie z Katarzyną Borowiecką przyznała, że towarzyszą jej wielkie emocje i ekscytacja. Aktorka była też przygotowana na to, że podczas samego spektaklu może wydarzyć się wszystko.
- Trochę się czuję jak sportowiec (śmiech). Przepraszam, mam trochę głupawkę, to pewnie z nerwów i ekscytacji. Czuję ogromne podniecenie. Czuję ciężar wyzwania, czuję cały czas tę wielką niewiadomą, bo nie wiem, co mnie czeka, nie wiem, jak to wytrzymam, jak to zniosę. Mam jakieś narzędzia, żeby to unieść, ale wydarzyć się może wiele, wydarzyć się może wszystko - mówi aktorka.
Jaka jest bohaterka grana przez Cielecką? Jak podkreśla artystka, to kobieta świadoma i sprawcza, ale jednocześnie niepozbawiona emocji związanych z decyzją o rozstaniu.
- To, jaka ona jest, zależy od tego, kto przychodzi do tego pokoju. Na pewno jest kobietą świadomą i sprawczą, chcącą żyć po swojemu. Spotykamy ją w momencie, w którym zamierza wprowadzić to w życie i kiedy musi podjąć pewną decyzję, decyduje się na rozstanie i musi to zakomunikować. I to, jak to się odbędzie, zależy od niej, ale także od osoby, która to przyjmie, i od tego, jak ona to przyjmie. To, że ta decyzja została podjęta, sprawia, że jest to kobieta silna. Na pewno zobaczymy ją po drodze lekko rozedrganą - mówi Cielecka.
Aktorka przyznaje, że do tak wymagającego projektu nie mogła przygotować się w tradycyjny sposób. Dlatego przed 24-godzinnym występem starała się przede wszystkim nie przeciążać organizmu.
- Ja nie mogłam się specjalnie przygotować. No nie wyśpię się na zapas. Pracowałam też intensywnie na planie przez ten cały czas. Starałam się odpuścić inne aktywności towarzysko-życiowe, więc żyłam w pewnego rodzaju ascezie, żeby nie nadwyrężać organizmu i jakiejś takiej swojej formy - podkreśla artystka.
Cielecka mówi również, że granie z nieznajomymi mężczyznami, wybranymi specjalnie do tego projektu, wnosi na scenę szczególną świeżość i element nieprzewidywalności.
- To wnosi pewnego rodzaju świeżość. Właśnie ten element nieprzewidywalności, ale też to, że ja to poczułam na próbach, bo mieliśmy kilka dni prób w Warszawie, również z osobami randomowymi, że tak to nazwijmy. Co człowiek, to historia, to jest za każdym razem inna energia, za każdym razem ktoś, kto wnosi siebie, kto wnosi swój świat – podkreśla Magdalena Cielecka.
- "Terra Kultura": Magdalena Cielecka o spektaklu "The Second Woman"
- Scena Teatralna Trójki. Mateusz Pakuła - "Mój niepokój ma przy sobie broń"
"To jest pełna improwizacja"
Jedną z osób wybranych do udziału w spektaklu był Piotr Radecki z Centrum Mediów Cyfrowych Polskiego Radia. Jak podkreśla nasz redakcyjny kolega, całe doświadczenie miało wymiar wielkiej improwizacji.
- To jest pełna improwizacja. To znaczy myśmy dostali tekst, wcześniej w ogóle się nie widzieliśmy i nie było żadnych prób. To znaczy ja próby miałem z moją partnerką w domu. Czytaliśmy, żeby tekst opanować, żeby móc z nim działać. Natomiast tak, to jest pełny spontan. Więcej, ja nie wiedziałem, jak wygląda scena, ja miałem opis, ale nie wiedziałem. Czy to jest długie, czy to jest krótkie, czy to jest duże, czy to jest małe. Pełna improwizacja - mówi Radecki.
Piotr Radecki dowiedział się o projekcie podczas pracy redakcyjnej. Przygotowując materiał na ten temat, postanowił sam spróbować swoich sił i zgłosić się do castingu.
- Dowiedziałem się o tym, bo pisałem o tym. Bo robiłem materiał na naszą stronę. I pomyślałem sobie: "Dlaczego nie, jak się bawić, to się bawić. To jest moment, kiedy można". Pomyślałem: "Dobra, próbuję". Wysłałem zgłoszenie i mieliśmy calla, przy czym nie z Magdaleną, tylko z organizatorką. No i tam pięć minut rozmowy, powiedziałem, a jakże, nie ukrywałem, że jestem dziennikarzem. Wcześniej, trzy tygodnie wcześniej, robiłem wywiad z Magdą Cielecką po spektaklu Teatru Telewizji. Poszło. Dostałem maila: proszę bardzo, zapraszamy, wchodzimy w to - mówi redaktor Centrum Mediów Cyfrowych.
Radecki nie ukrywa jednak, że występ u boku tak uznanej aktorki jak Magdalena Cielecka był doświadczeniem, które potrafiło wywołać spore napięcie.
- Ja sam siebie przekonywałem, że jest okej. Jak się bawić, to się bawić, to jest na tej zasadzie. Ja tu stoję, a naprzeciwko mnie czeka jedna z najlepszych aktorek w tym kraju. Jedna z najlepszych aktorek na tym kontynencie, no halo. Więc masz moment takiego spięcia - mówi Radecki.
- Magdalena Cielecka 24 godziny na scenie w "The Second Women" na Malta Festival
- Magdalena Cielecka: "Wszystko na sprzedaż" mówi o nas, o wyborach, o startach
- O spektaklach Tiago Rodriguesa i Ewy Dziarnowskiej na 36. Malta Festival
Mateusz Wysokiński