"Widzę możliwość". Keith Richards na temat powrotu Stonesów na scenę.

Keith Richards zabrał głos w sprawie scenicznej przyszłości The Rolling Stones. Niedawno Mick Jagger w jednym z wywiadów podkreślał, że bardzo chciałby wrócić do występów na żywo, jednak gitarzysta zespołu patrzy na tę kwestię nieco inaczej. Choć nie jest w pełni przekonany do pomysłu tras koncertowych, dostrzega inne możliwe rozwiązanie.

 "Widzę możliwość". Keith Richards na temat powrotu Stonesów na scenę.

Keith Richards o możliwościach tras The Rolling Stones.

Foto: Evan Agostini/Invision/East News

The Rolling Stones już w lipcu 2026 roku mają wrócić z nową płytą zatytułowaną "Foreign Tongues". Album należy do najbardziej oczekiwanych rockowych premier, a wśród fanów coraz częściej pojawiają się spekulacje dotyczące możliwego powrotu zespołu do koncertowania. Taką wolę wyraża Mick Jagger. Keith Richards nie jest jednak przekonany do ponownego ruszania w pełnowymiarową trasę po świecie. Gitarzysta ma za to inny pomysł, który mógłby zastąpić klasyczne trasowanie.

Co z trasami The Rolling Stones? Mick Jagger jest na tak

Jagger w rozmowie z "TODAY’s Sunday Sitdown" przyznał, że bardzo chciałby, aby grupa wróciła do regularnego grania koncertów, i sam jest na to gotowy. Wokalista nie spodziewa się jednak, aby doszło do tego jeszcze w 2026 roku. Jako bardziej prawdopodobny termin wskazuje rok 2027.

- Bardzo bym tego chciał. Naprawdę bardzo chcę wrócić na scenę. Jestem gotowy. (...) Nie sądzę, żebyśmy grali koncerty w tym roku, ale mam nadzieję, że będziemy występować w przyszłym roku - powiedział wokalista The Rolling Stones.

Inaczej na sprawę patrzy Keith Richards. Gitarzysta zwraca uwagę na to, że tradycyjne trasy w przypadku The Rolling Stones mogły już dobiec końca. Nie oznacza to jednak, że wyklucza dalsze występy zespołu.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Keith Richards nie jest przekonany co do tras. Ale ma alternatywę

Richards przyznaje, że dostrzega dziś pewne ograniczenia związane z graniem pełnych tras koncertowych. Jak podkreśla, największym obciążeniem nie są same występy, lecz podróżowanie, które przy takiej skali działalności pochłania ogromną ilość energii.

- Nie wiem, czy trasy są jeszcze możliwe. Najwięcej energii pochłania podróżowanie - mówi gitarzysta w rozmowie dla "Uncut".

Jednocześnie Richards widzi możliwość innego rozwiązania. Zamiast klasycznej trasy po wielu miastach, The Rolling Stones mogliby postawić na rezydentury w wybranych miejscach i zagrać po kilka koncertów w jednym mieście.

- Widzę możliwość zagrania gdzieś rezydencji, czy to w Londynie, Nowym Jorku, Paryżu czy gdziekolwiek. Zagram w Rzymie! Nie widzę przeciwwskazań do zagrania paru koncertów w takim nowym formacie - mówi gitarzysta.

Mateusz Wysokiński