Maria Peszek: poezja jest jak snop światła, który wskazuje wyjście z ciemności

Wyjątkowy koncert "Pieśń nocy letniej. Peszek i Wąsik grają Kochanowskiego" rozpocznie podczas tegorocznego Malta Festival, wspólne celebrowanie Nocy Świętojańskiej - tradycyjnego słowiańskiego święta ognia, wody i miłości. I właśnie o tym koncercie, ale też m.in. o znaczeniu poezji w życiu z Marią Peszek w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7" rozmawiał Michał Nogaś.

Maria Peszek: poezja jest jak snop światła, który wskazuje wyjście z ciemności

Maria Peszek gościnią Michała Nogasia w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7"

Foto: PR3

- Ja bym chciała być taką osobą, która nigdy nie da się sklasyfikować, zawsze zaskakuje, jest nieuchwytna. I jest to w sumie chyba jedyny taki mój artystyczny cel - tak Maria Peszek odpowiedziała na pytanie "jaka jest?".

Posłuchaj także w Trójce:

"Pieśń nocy letniej" - ukryta bomba

Poezja dawna, renesansowa, czyli mająca już ok. 500 lat, nie należy, mówiąc delikatnie, do najpopularniejszych. Poznajemy ją w szkole, ale, bądźmy szczerzy, dla większości uczniów to katorga. Dlatego szybko zapomniana. Ale właśnie do poezji "mistrza Jana z Czarnolasu" sięgnęła trójkowa gościni.

- Przygotowaliśmy z Bartkiem Wąsikiem oryginalne kompozycje do 12 pieśni, które składają się na "Pieśń Świętojańską o Sobótce" Jana Kochanowskiego, plus 13. pieśń jako intro. I myślę, że wyszło coś zupełnie niesamowitego: wrażliwość Bartka i moja tak się pomieszały, że to jest konglomerat liryczność i dzikości - opowiada Maria Peszek. - Chcę też powiedzieć, że ten tekst, odczytany dzisiaj przez nas, okazuje się bardzo niebezpieczny. Są tam mocne treści pacyfistyczne, wątki queerowe, które zawsze są bardzo ważne w tym, co robię, są tam feministyczne sytuacje, ekologiczne… Cała ta "Pieśń Świętojańska o Sobótce" Kochanowskiego w warstwie stricte lirycznej jest, moim zdaniem, taką ukrytą bombą: ktoś myśli że to jest staroć, a tam są rzeczy niebezpieczne - ostrzega z uśmiechem.


- Zrobiliśmy do tego muzykę, która mnie osobiście porywa. Ale też myślę, że się moi odbiorcy nie spodziewają tego, co będę robić głosem i jak go używać. Bartek, którego wszechstronność jeśli chodzi o użycie fortepianu jest na pewno znana, też pokazuje swoją zupełnie inną twarz – zdradza. I przy okazji zapowiada, że tego lata koncert będzie grany w bardzo różnych, niezwykłych miejscach, często na festiwalach związanych z naturą.

Żadna technologia nie zagrozi poezji

Wspomniany koncert - "Pieśń nocy letniej. Peszek i Wąsik grają Kochanowskiego" – to dowód, że poezja jest w życiu Marii Peszek niezwykle ważna.

- Poezja to jest dla mnie rdzeń życia, rdzeń egzystencji, snop światła. Zawsze, w momentach zwątpienia i kryzysu wiary w sensowność tego, co robię (ale też sensowność nas, gatunku ludzkiego), wiersze, poezja, piosenki - bo piosenki to też wiersze i poezja - pełnią funkcję snopu światła. I są latarką, która wskazuje wyjście z tej ciemności - tłumaczy artystka. - To jest coś takiego, co mnie nigdy nie zawiodło: z rozmaitych momentów zawieszek życiowych, zawsze wyprowadzała mnie poezja - zdradza.

- I to jest dla mnie coś, co nigdy się nie zużyje. Nic tego nie zastąpi i żadna, najnowsza nawet, technologia, w moim odczuciu nawet nie zagrozi poezji - dodaje.

Całej rozmowy można wysłuchać »TUTAJ« i »TUTAJ«.


Piotr Radecki