"Pieśń o nocy" Oskara Sadowskiego. Intymna opowieść o miłości i samotności

Trwa kolejna edycja Krakowskiego Festiwalu Filmowego, jednej z najstarszych i największych imprez poświęconych filmom dokumentalnym, krótkim animacjom oraz krótkim fabułom. Wśród pokazywanych filmów jest "Pieśń o nocy" w reżyserii Oskara Sadowskiego, który podczas festiwalu miał swoją premierę. I właśnie on, oraz Hubert Miłkowski, odtwórca jednej z trzech ról, są gośćmi audycji "Fajny Film" prosto z Krakowa.

"Pieśń o nocy" Oskara Sadowskiego. Intymna opowieść o miłości i samotności

"Pieśń o nocy" w reżyserii Oskara Sadowskiego miał swoją premierę podczas Krakowskiego Festiwalu Filmowego

Foto: mat. prasowe/KFF

Gdy w domu dystyngowanego starszego małżeństwa pojawia się młody chłopak, spotkanie trojga ludzi staje się unikalnym momentem wyznań odkładanych przez całe życie. Bohater grany przez Olgierda Łukaszewicza, bliski śmierci, ujawnia ukrytą prawdę, a obecność nieznajomego uruchamia emocje i impulsy, których nie da się już zatrzymać… "Pieśń o nocy" Oskara Sadowskiego to kameralna, niezwykle zmysłowa opowieść o miłości, samotności, lęku i odwadze, która przychodzi dopiero u kresu życia.


Prawdziwa historia o ważnym tabu

"Pieśń o nocy" jest filmem, który, jak mówi reżyser, został zainspirowany prawdziwą historią. - Bohatera, którego gra Hubert, czyli tajemniczego młodzieńca, poznałem pięć lat temu. W paru zdaniach opowiedział mi, co się wydarzyło, ale to było dla mnie tylko początkiem i zalążkiem do stworzenia własnej historii. Natomiast to, że to się wydarzyło naprawdę i w takim kształcie i konfiguracji, sprawiło, że stwierdziłem, że jeżeli dalej tacy ludzie mają takie problemy, to znaczy, że musimy o tym mówić - zdradza inspiracje Oskar Sadowski. - Myślę, że to bardzo ważna historia pewnego tabu, o którym musimy w Polsce mówić. Bohaterowie, mówię o małżeństwie granym przez Olgierda  Łukaszewicza i Ewę Skibińską, są dla mnie więźniami starego paradygmatu co to znaczyło być dobrym człowiekiem i tego, co społeczeństwo wciskało nam do głowy, jak mamy przeżyć nasze życie. Myślę, że o tym warto mówić, bo wiele osób jest po prostu nadal więźniami tego starego myślenia - tłumaczy.


Każdy aktor dotknął ekstremum

Temat, jaki porusza "Pieśni o nocy" wymagał odwagi od aktorów. - Film na pewno jest bardzo odważny i w równym stopniu wymagał wielkiej odwagi od wszystkich aktorów: Huberta, Olgierda i Ewy. Każde z nich miało zupełnie inne zadanie, ale też każde dotknęło jakiegoś ekstremum. Bo właśnie te ekstrema mnie w mojej sztuce najbardziej interesują - opowiada reżyser "Pieśni o nocy". - Olgierd Łukaszewicz może nas absolutnie zaskoczyć. I zdecydowanie uważam jego występ za znacznie odważniejszy niż swój. Myślę, że ta transgresja, której on tam dokonuje, jest większa i odważniejsza. On łamie więcej tabu związanych na przykład z tym, jak się portretuje ciało w późniejszym wieku - dodaje Hubert Miłkowski.


Intymność pięknie sfilmowana

Kontrowersyjność tematu, jaki porusza "Pieśń o nocy" wymagała szczególnej delikatności i uwagi w filmowaniu. - Myślę, że ten film może ma jakiś potencjał na kontrowersje, ale ja w nim lubię to, że on się na te kontrowersje nie sili. Myślę, że to wynika z faktu, że jesteśmy z tymi bohaterami w bardzo intymnych sytuacjach blisko - zarówno cieleśnie, jak i emocjonalnie. Jest pięknie sfilmowany i z wielką kulturą opowiada o trudnych sprawach - wskazuje grający tajemniczego młodzieńca Hubert Miłkowski. - W niemainstreamowy sposób zostały tam pokazane intymne szczegóły życia naszych bohaterów. I wierzę, że razem z odpowiedzialnym za zdjęcia Kosmą Perlińskim udało nam się wypracować przepiękny język filmowy - potwierdza Oskar Sadowski.

Całej rozmowy można posłuchać »TUTAJ«.


Piotr Radecki