Przemysł zbrojeniowy gotowy na środki z SAFE? "Trzeba czekać nawet kilkanaście lat"
Europa rusza na wielkie zakupy zbrojeniowe z funduszy SAFE. Tomasz Smura i Mariusz Cielma mówili w radiowej Trójce, że boom na rynku zbrojeniowym oznacza z jednej strony wyższe ceny sprzętu wojskowego, a z drugiej konieczność dłuższego oczekiwania na gotowy produkt, gdyż zapotrzebowanie jest dużo większe niż możliwości produkcyjne.
Tomasz Smura i Mariusz Cielma gośćmi Moniki Suszek
Foto: Trójka
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W ramach unijnego programu SAFE resort obrony podpisał pierwsze pakiety kontraktów
- Według deklaracji premiera Donalda Tuska z pieniędzy SAFE korzystać będzie ponad 10 tys. polskich firm, a w umowach udało się zagospodarować 100 mld zł
- W radiowej Trójce eksperci podkreślają, że polski przemysł zbrojeniowy posiada doświadczonych specjalistów i potencjał produkcyjny, ale jest też uzależniony od zewnętrznych dostawców
OGLĄDAJ. Tomasz Smura i Mariusz Cielma gośćmi Moniki Suszek
Unijny program SAFE przewiduje 150 mld euro wsparcia w postaci m.in. nisko oprocentowanych pożyczek, przede wszystkim na zakupy sprzętu wojskowego, zwłaszcza produkowanego w Europie. Polska, która jest największym beneficjentem programu, wnioskowała o dofinansowanie 139 projektów. Środki przysługujące Polsce to 43,7 mld euro.
Tomasz Smura (Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego) wskazał, że na rynku zbrojeniowym do wydania są nie tylko pieniądze z Unii Europejskiej. - Zdecydowaliśmy na ostatnim szczycie NATO w Hadze, że podniesiemy wydatki zbrojeniowe do poziomu 3,5 proc. plus 1,5 proc. na bezpieczeństwo, co znaczy, że na rynku pojawi się w najbliższym czasie kilkaset miliardów euro - wyjaśnił.
Zwrócił uwagę, że "europejska baza przemysłowa bardzo intensywnie podnosi swoje zdolności produkcyjne". Przypomniał, że w 2022 roku Niemcy produkowały około 30 tysięcy sztuk amunicji 155 mm. - Teraz cały przemysł niemiecki zbliża się do około 1 mln sztuk - porównał. Jednocześnie przyznał, że "zapotrzebowanie jest wciąż dużo większe niż możliwości produkcyjne". Dodał, że kolejka po uzbrojenie jest tak długa - na niektóre elementy trzeba czekać kilka, a nawet kilkanaście lat. Ocenił, że tak duży popyt może się przełożyć na wyższe ceny.
Polska zbrojeniówka sobie poradzi?
Mariusz Cielma z "Nowej Techniki Wojskowej" również wskazał, że trzeba liczyć się ze wzrostem cen. - To jest nieunikniona konsekwencja tego, że mamy duży boom na rynku zbrojeniowym - stwierdził. Pytany o wydajność o polskiej zbrojeniówki i obawy czy poradzi sobie z napływem zamówień, ekspert ocenił, że nie zabraknie wykwalifikowanych pracowników. - Przemysł zbrojeniowy w Polsce - opierając się nawet o starsze technologie, te sowieckie - składa się jednak z ludzi, którzy potrafią coś robić - mówił. Zwrócił jednak uwagę, że część komponentów do polskich produktów trzeba sprowadzić. - Dobrym przykładem są choćby bojowe wozy piechoty Borsuk, gdzie czeka się w granicach dwóch lat na dostawę układu napędowego - wskazał.
Jednym z ryzyk, które eksperci biorą pod uwagę, jest to, że wyprodukujemy dużo sprzętu, a niedługo później stanie się on przestarzały. - Żywotność sprzętu wojskowego jest dłuższa niż kilka miesięcy i to jest pewne, ale zależy to też od konstrukcji - powiedział Smura. Podkreślił, że w przypadku niektórego sprzętu wojskowego pojawiają się aktualizacje, nowe radary, sensory i efektory.
- Tusk wydał komunikat ws. pożaru pod Warszawą. "Kierowane są kolejne siły"
- Trybunał Stanu za program SAFE? Szczerba: politycy PiS nie wiedzą, co mówią
- Śliz w Krakowie zastąpi Miszalskiego? "Kraków potrzebuje Krakusa"
Źródło: Trójka
Prowadząca: Monika Suszek
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk, Filip Ciszewski