Przełomowa decyzja Trumpa. Szejna: to nie jest sukces Nawrockiego
Donald Trump ogłosił wysłanie do Polski dodatkowych 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Podkreślił, że ma to związek z "sukcesem wyborczym Karola Nawrockiego". Zdaniem Andrzeja Szejny to jednak nie jest wyłączna zasługa prezydenta Polski. - Gdybym szedł tym tropem myślenia, uznałbym, że zatrzymanie rotacji żołnierzy jest porażką Nawrockiego - powiedział poseł Nowej Lewicy.
Andrzej Szejna w Trójce
Foto: PR3
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Prezydent Trump zmienił zdanie ws. obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce
- Nie uważam, że wznowienie rotacji żołnierzy to sukces Nawrockiego - powiedział Andrzej Szejna
- Prezydent Nawrocki w swoim wpisie na portalu X podziękował Trumpowi "za decyzje, których praktyczny wymiar widzimy dziś bardzo wyraźnie"
OGLĄDAJ. Poseł Nowej Lewicy Andrzej Szejna gościem Rocha Kowalskiego
"W związku z sukcesem wyborczym obecnego Prezydenta Polski, Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe 5 tys. żołnierzy. Dziękuję za uwagę!" - napisał w czwartek wieczorem prezydent Donald Trump. Liczba żołnierzy wskazana przez przywódcę USA odpowiada wcześniejszym informacjom o planowanych zmianach w amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. USA miały zdecydować o wycofaniu z kontynentu brygady pancernej, liczącej około 5 tys. wojskowych. Na razie nie wiadomo jednak, czy to właśnie ta jednostka miałaby trafić do Polski.
Zdaniem Andrzeja Szejny decyzja Trumpa była spowodowana "wspólną inicjatywą i ofensywą dyplomatyczną Polski, w której uczestniczyli przedstawiciele rządu, premier i minister spraw zagranicznych, również otoczenie prezydenta". - Tak to widzę, bo w pewnym momencie zanikły wszystkie niesnaski i położyliśmy wszystkie ręce na pokład - powiedział poseł Nowej Lewicy. Jak zaznaczył, przyczyną zjednoczenia się w tej sprawie polskich polityków była przede wszystkim trudna sytuacja geopolityczna. - Zatrzymanie rotacji wojsk amerykańskich w Polsce było nie tylko wizerunkowym zagrożeniem dla NATO, dla Polski i dla Ukrainy czy prezentem dla Rosji. Było także pokazaniem pewnej dezorganizacji decyzyjnej w Stanach Zjednoczonych - ocenił gość Trójki.
Trump wskazał na Nawrockiego. "Równie ważna była misja rządu"
Według Szejny nie należy przywiązywać zbyt dużej uwagi do tego, że Trump argumentuje swoją decyzję relacjami z Karolem Nawrockim i jego zwycięstwem wyborczym. - Amerykański prezydent wszędzie stara się wspierać swoich sojuszników politycznych. Jak wspierał na Węgrzech premiera Orbana, tak wspierał prezydenta Nawrockiego - powiedział.
Gość radiowej Trójki ocenił, że postanowienie Trumpa w sprawie żołnierzy USA to nie jest sukces polskiego prezydenta. - Gdybym szedł tym tropem myślenia, uznałbym, że czasowe zatrzymanie rotacji żołnierzy jest porażką Karola Nawrockiego. A nigdy tego nie powiedziałem. Tak samo nie uważam, że dzisiaj wznowienie tej rotacji jest jego sukcesem. Uważam, że równie ważna była misja ministra Zalewskiego, ministra Tomczyka czy przede wszystkim rozmowa wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza z Petem Hegsethem - powiedział poseł Nowej Lewicy.
I zwrócił uwagę, że bardzo istotne są wieloletnie relacje polsko-amerykańskie. - Są one oparte nie tylko na wykonywaniu przez Polskę zobowiązań finansowych, ale także na modernizacji polskiej armii. Jesteśmy liderem, jeśli chodzi o Europę - ocenił Szejna. Kiedy prowadzący audycję Roch Kowalski stwierdził, że Trump wskazał tylko jeden argument, czyli Karola Nawrockiego, polityk odpowiedział: "w takim razie dziękujemy prezydentowi, że włączył się do działań rządu". - A tak naprawdę przed nami jest ciężka praca. Bo sprawdzają się założenia strategii obronnej USA, czyli wycofywanie sił Stanów Zjednoczonych z Europy - podsumował.
Źródło: Trójka
Prowadzący: Roch Kowalski
Opracowanie: Robert Bartosewicz