Polacy z flotylli są już wolni. "To nie akcja PR-owa"
Polscy aktywiści z Global Flotylla Sumud opuścili już Izrael i są w Turcji. - To nie jest akcja PR-owa. Widzimy, że Palestyna wróciła jako temat do mediów. Słyszymy, że się mówi o Palestynie, o więźniach palestyńskich, o ucisku, o przemocy. Widzimy także reakcję rządów z całego świata - powiedział w "Pulsie Trójki" Rafał Piotrowski (Global Flotylla Sumud). Magdalena Kumelska-Koniecko (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski) zwróciła uwagę, że rozejm w Gazie jest fikcją, a Izrael blokuje pomoc humanitarną.
Rzecznik polskiej sekcji Global Sumud Flotilla Rafał Piotrowski
Foto: YT/Trójka
OGLĄDAJ. Magdalena Kumelska-Koniecko i Rafał Piotrowski w "Pulsie Trójki"
Aktywiści Flotylli Global Sumud wylądowali już w Stambule w Turcji po deportacji z Izraela. Wśród nich jest dwoje obywateli Polski zatrzymanych po przejęciu przez izraelskie wojsko statków płynących z pomocą humanitarną do Strefy Gazy.
- Mamy informację, że przynajmniej Łukasz Kozak nie jest ranny. Czekamy na informacje o pozostałych uczestnikach - powiedział na antenie Trójki Rafał Piotrowski.
"Flotylle będą płynąć"
Flotylla Sumud to międzynarodowy ruch, którego celem jest przełamanie morskiej blokady Gazy i zwrócenie uwagi na dramatyczną sytuację humanitarną jej mieszkańców. W kierunku Gazy płynęło około 70 łodzi, na których byli aktywiści z 56 krajów, w tym z Polski. Po tym, jak na ich pokłady wkroczyło izraelskie wojsko, nie zważając na to, że łodzie są na wodach międzynarodowych, ponad 420 aktywistów zostało zatrzymanych.
- Flotylla nie tylko miała dostarczyć pomoc humanitarną, ale także stać się katalizatorem do protestu przeciwko okupacji Gazy i wezwać społeczeństwa oraz rządy do działania w tej sprawie - powiedział Piotrowski. Dodał, że "na każdej łodzi znajdowało się kilkaset kilogramów pomocy humanitarnej, misie dla dzieci, przybory szkolne". - Po to także, żeby pokazać Palestyńczykom, że ktoś o nich pamięta, że także są ludźmi, zasługują na życie, jak każdy z nas. I flotylle będą płynąć dopóki blokada nie zostanie zniesiona - stwierdził.
Jego zdaniem to nie jest - jak twierdzą niektórzy - tylko akcja PR-owa. - Widzimy, że Palestyna wróciła jako temat do mediów. Słyszymy, że się mówi o Palestynie, o więźniach palestyńskich, o ucisku, o przemocy. Widzimy także reakcję rządów z całego świata. Reakcję niewystarczającą, reakcję zbyt późną, ale jednak ciągle się coś przesuwa - tłumaczył.
Zbyt późna reakcja?
Szef MSWiA Marcin Kierwiński zdecydował o wpisaniu izraelskiego ministra Itamara Ben Gwira na listę osób niepożądanych w Polsce. To pokłosie opublikowanego przez izraelskiego polityka filmu, na którym widać jak członkowie Global Summud Flotylla są brutalnie traktowani i poniżani. O zakaz wjazdu Ben Gwira na teren Polski apelował szef MSZ.
Rafał Piotrowski uważa, że polskie władze zbyt późno zareagowały na zatrzymanie aktywistów i potępiły działania Izraela. - Pierwsze stanowisko MSZ, opublikowane prawie dwie doby po porwaniu Łukasza Kozaka, mówiło jedynie o obserwowaniu wydarzeń z niepokojem. Dopiero musiał się ukazać film, aby MSZ zareagował. Dlaczego? Myślę, że to jest kwestia nacisku politycznego, także stosunku innych krajów. I Polska poszła za przykładem - ocenił. Zdaniem rzecznika Global Summud Flotylla w przypadku porwania obywatela Polski z wód międzynarodowych "przez obce państwo, które jest oskarżane o ludobójstwo, o zbrodnie wojenne, powinna być reakcja automatyczna i natychmiastowa".
Izrael blokuje pomoc. Dwieście ciężarówek zamiast sześćset
Magdalena Kumelska-Koniecko zwróciła uwagę, że Itamar ben Gwir to skrajnie prawicowy izraelski polityk, który jest znany ze swojej nienawiści do Palestyńczyków. Uczestników flotylli z płynącej z pomocą humanitarną Ben Gwir nazywa "terrorystami". - On upaja się wręcz takimi sytuacjami, w których poniża odpowiednie grupy etniczne i wszystkich tych, którzy krytykują aktualną politykę izraelskiego rządu - powiedziała.
Rozmówczyni Agnieszki Laskowskiej mówiła też o aktualnej sytuacji w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu. - Niezmiennie sytuacja Palestyńczyków na terytoriach okupowanych jest po prostu tragiczna. To zawieszenie broni jest tylko figurą retoryczną. Możemy je wziąć w duży cudzysłów. W dalszym ciągu na Palestyńczyków spadają bomby, w dalszym ciągu ograniczana jest pomoc humanitarna. Przypomnę, że wedle zawartego przez Amerykanów porozumienia o wstrzymaniu ognia do Strefy Gazy powinno dziennie wjeżdżać 600 ciężarówek. Jak jest dobrze, to wjeżdża zaledwie 200, które dystrybuują rzeczy niezbędne dla życia człowieka. Ale to jest niezbędne minimum - podkreśliła.
- Jeśli chodzi o Zachodni Brzeg, to tam sytuacja w zasadzie już zaczyna się wymykać spod kontroli, ponieważ cyklicznie Palestyńczycy dostają nakazy opuszczenia swoich domów, ich domy są burzone. Niszczone jest dziedzictwo kulturowe, karczowane są gaje oliwne, zarzynane są kozy, dzięki którym rolnicy się utrzymują. Przerażające jest to, że wszyscy to wiemy, bo pisze o tym niezmiennie prasa izraelska, między innymi dziennik "Haaretz". I w dalszym ciągu społeczność międzynarodowa, która ma absolutnie narzędzia do tego, aby powstrzymać te bestialstwo, nie robi nic. Wyrazy potępienia tego, to jest stanowczo za mało - podkreśliła Kumelska-Koniecko.
- Sikorski wzywa na dywanik przedstawiciela Izraela. "W końcu reaguje jak powinien"
- Pilny komunikat MSZ. Chodzi o porwanie polskich aktywistów
- Fala oburzenia po nagraniu z Izraela. "Potworne, haniebne i nieludzkie"
Źródło: Trójka
Prowadząca: Agnieszka Laskowska
Opracowanie: Paweł Michalak