"Zabrzmi, jakbym to wszystko wymyślił". Zach Condon gościem Trójki

Zach Condon był gościem audycji "Białe Szumy" na antenie Trójki. Lider i założyciel Beirut, wracający po 19 latach do Polski na Malta Festival w Poznaniu, który jest objęty patronatem medialnym Trójki, opowiedział Justynie Grabarz o swojej twórczości oraz historii zespołu.

"Zabrzmi, jakbym to wszystko wymyślił". Zach Condon gościem Trójki

Zach Condon (Beirut) gościem audycji "Białe Szumy".

Foto: Retna/Photoshot/East News

Zach Condon był gościem Trójki. Lider zespołu Beirut po 19 latach wraca na Malta Festival, odbywający się pod patronatem medialnym Trójki. W rozmowie z Justyną Grabarz opowiedział o swoim powrocie do Poznania, koncertach przed polską publicznością oraz zmianach, jakie przez lata zaszły w jego życiu i twórczości.

"To, co powiem, zabrzmi, jakbym to wszystko wymyślił"

Pierwszy występ Beirut w Poznaniu, jeszcze 19 lat temu, okazał się dla samego Condona dużym zaskoczeniem. Muzyk był przekonany, że wybiera się na Maltę - wyspę, a nie festiwal w Polsce.

To, co powiem, zabrzmi, jakbym to wszystko wymyślił, ale to prawdziwa historia. Nie przyjrzałem się dokładnie, kiedy rezerwowałem tę trasę. Dostałem daty i nazwy festiwali i na wszystko powiedziałem bez wahania: tak, pewnie, pojadę na dwa tygodnie. I do samego końca myślałem, że lecimy na Maltę, na wyspę. Dopóki nie wsiedliśmy do samolotu lecącego do Warszawy, byłem przekonany, że tak właśnie jest. Jak dowiedziałem się, że nie lecimy na Maltę, byłem zaskoczony. Ostatecznie bardzo mi się podobało. Poznań okazał się dużo ładniejszy, niż myślałem. A właściwie nie "niż myślałem", po prostu wcześniej niewiele wiedziałem o Poznaniu. Zachwyciło mnie średniowieczne centrum miasta. Pomyślałem też, że polska publiczność jest jedną z najlepszych, dla których miałem okazję grać. Na koncertach jesteście pełni emocji i pasji, o wiele bardziej niż wasi sąsiedzi - mówi Condon.

Artysta przyznaje, że przez niemal dwie dekady zmienił się zarówno on sam, jak i cały zespół. Choć dziś na scenie jest mniej chaosu i szaleństwa, muzycznie Beirut są znacznie dojrzalsi.

- Ja się bardzo zmieniłem. Zauważam te zmiany w sobie, ale nie czuję się staro. To może dlatego, że niemal wszyscy muzycy w moim zespole są starsi ode mnie. W tym roku po raz pierwszy pojawi się ktoś młodszy, więc to się zmieni. Obejrzałem ostatnio jedno z naszych koncertowych nagrań z 2006 roku, to było zaraz po wydaniu pierwszej płyty. Zauważyłem, że wszystko, co wtedy robiliśmy, było bardziej surowe. (...) Od tego czasu nasz warsztat muzyczny bardzo się poprawił, energia też się zmieniła. Może nie jest już tak dziko i szalenie jak kiedyś, ale wtedy przed wyjściem na scenę wypijałem butelkę whiskey, teraz tego nie robię - mówi lider Beirut.

Posłuchaj audycji w Trójce:

O życiu i koncertowaniu

Condon podkreśla, że zmieniło się nie tylko jego podejście do muzyki, ale także do samego życia. Dziś patrzy na swoją przeszłość z dużo większym spokojem i dystansem.

- To ciekawe. Tak bardzo o tym nie myślałem. Prawda jest taka, że całe moje lata nastoletnie i te po dwudziestce były bardzo chaotyczne i burzliwe. Mam wrażenie, że całkiem niepotrzebnie. Nie miałem żadnego przewodnictwa w życiu i brakowało mi dojrzałości. W zasadzie uciekłem z domu najszybciej, jak mogłem, i bardzo szybko ruszyłem w świat, chociaż nie byłem na to gotowy. Ten brak gotowości mnie wtedy zupełnie nie obchodził. Byłem zbyt impulsywny i niecierpliwy. To była poniekąd dobra rzecz, bo miałem ciekawe życie, ale przeżywanie tych wszystkich emocji było dla mnie ciężkie - mówi lider Beirut.

Mimo popularności i koncertowania na całym świecie artysta wciąż nie przepada za podróżowaniem samolotami. Dlatego dziś stara się ograniczać trasy i grać bliżej Berlina, gdzie mieszka.

- Teraz mam w sobie dużo więcej akceptacji. Kiedy widzę innych znajomych, którzy koncertują w zespołach i grają po sześć miesięcy w roku, jestem zdziwiony i zastanawiam się, jak oni mogą to robić. Jak mogą mieć życie prywatne albo rodzinę. Ja nie zamierzam tak żyć. W tym roku lecę tylko raz, do Brazylii na festiwal, i potem wracam, bo nienawidzę latać. To dla mnie najgorsza część tego wszystkiego. Wszystkie inne koncerty są na szczęście blisko. Mieszkam w Berlinie i staram się grać koncerty, na które nie muszę długo jeździć - mówi gość audycji "Białe Szumy".

Całej rozmowy posłuchasz w tym miejscu.

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński