Bartek Wąsik: Stanisława Celińska kojarzy mi się z czymś niezwykłym
Gościem audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7" był Bartek Wąsik. W rozmowie z prowadzącą Marta Malinowską wspominał pracę ze zmarłą niedawno Stanisławą Celińską nad jej debiutanckim albumem "Nowa Warszawa" do którego na nowo zaaranżował 12 piosenek o stolicy.
Bartek Wąsik gościem Marty Malinowskie w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7"
Foto: Cezary Piwowarski / Polskie Radio
Bartek Wąsik - pianista, kompozytor, aranżer. Gra zarówno muzykę poważną (od 1999 roku z Emilią Sitarz tworzy Lutosławski Piano Duo), jak i współczesną, jazzową, folkową (od 2005 w zespole Kwadrofonik z Emilią Sitarz Magdaleną Kordylasińska i Miłoszem Pękalą). Jest laureatem wielu nagród, m.in. Fryderyka (2008, 2021, 2022), Paszportu Polityki (2014), Folkowego Fongramu Roku (2015).
Reflektor na "nie"
W Trójce Bartek Wąsik prowadził autorską audycję "Pianokrąg". I jak przyznaje, każde wejście na antenę, było dla niego przeżyciem. - Często wydaje mi się, że jestem osobą która wielu rzeczy się lęka. Mam wrażenie, że najpierw moje decyzje rozpalają reflektor na słowo "nie": "nie dam rady" albo "nie zrobię tego". A potem, tak na spokojnie, zaczynam konstruować plan działania - zdradza. - I przyznam się, że za każdym razem, zanim zaczynała się emisja, kiedy zapalała się czerwona lampka na wyjście [na antenę - red.], to serce biło mi naprawdę bardzo mocno. I uspokajała się dopiero na muzyce, którą prezentowałem lub na historii, którą zawsze starałem się przemycić - opowiada.
"Nie może być zbyt kolorowo"
Praca nad albumem "Nowa Warszawa" Stanisławy Celińskiej była dla Bartka Wąsika wyjątkowa z wielu powodów. - Stasia Celińska kojarzy mi się z czymś niezwykłym w moim życiu zawodowym, artystycznym. Bo rzeczywiście to był moment, w którym po raz pierwszy tak naprawdę uwierzyłem w siebie jako twórcę, który może w aranżacjach przemycić siebie i swoją wrażliwość - przyznaje Trójkowy gość. - Warszawę traktuję jak swój dom i to miasto fascynuje mnie za każdym razem. Kiedy tu wracam, czuję tę niezwykłą energię miasta, o której mówią też odwiedzający Warszawę cudzoziemcy. I to miasto, doświadczenia, które przeszło, ale też moje własne doświadczenia bardzo wpłynęły na to, jak zabrzmiał album "Moja Warszawa" - tłumaczy.
- A kiedy wiedziałem, że te piosenki będzie śpiewała Stanisława Celińska to byłem pewny, że nie może być tak kolorowo. To znaczy zależało mi, żeby Stasia rzeczywiście była sobą i żeby poniekąd opowiadała historię o samej sobie: o tym trudnym początku, dzieciństwie, o bogactwie życia zawodowego, ale też o nałogu, o upadku, zniknięciu, artystycznych narodzinach, powrocie - wskazuje.
"Wrażliwy, czuły, piękny instrument"
- To było niesamowite obserwować, jak "zwyczajna" pani Stanisława Celińska przychodziła na próby w swoich sweterkach, czasami w towarzystwie pieska na smyczy. Zwykle w reklamówce miała gruby zeszyt w którym zapisywała wszelkiego rodzaju uwagi, bo nie ukrywam, że byłem dosyć wymagający i surowym nauczycielem od muzyki. Wyjmowała ten zeszyt (…), siadała, zaczynaliśmy grać, otwierała usta i po prostu zaczynała się historia - opowiada rozmówca Marty Malinowskiej. - Nie zapomnę, kiedy nagrywaliśmy piosenkę "Warszawa" zespołu T.Love i dyskutowaliśmy, jak ona ma być zaśpiewana. Powiedziałem Stasi, żeby spróbowała ją powiedzieć. Pamiętam w studiu (…) Stasia była za szybą, zaczynała swoją recytację i po prostu wszyscy się rozpłynęliśmy, mieliśmy łzy w oczach i ciarki. To też było jeszcze takie dogłębne, dojmujące… Jakby Stanisława była tą Warszawą właśnie, a jednocześnie też była sobą. Wrażliwy, czuły, piękny instrument - wspomina.
Całej rozmowy z Bartkiem Wąsikiem można wysłuchać »TUTAJ« i »TUTAJ«.
Piotr Radecki