O legendzie literatury. Rozmowa z twórczynią dokumentu o Ednie O'Brien

Najnowsze wydanie audycji "Wszystko Wszędzie Teraz" nadawane było z 23. edycji  Millennium Docs Against Gravity. Katarzyna Borowiecka rozmawiała z Sinead O’Sheą - irlandzką dokumentalistką i autorką dwóch filmów prezentowanych na festiwalu: "Pieniądze to wszystko"oraz "Na niebieskiej drodze - historia Edny O’Brien".

O legendzie literatury. Rozmowa z twórczynią dokumentu o Ednie O'Brien

Kadr z filmu "Na niebieskiej drodze – historia Edny O”Brien"

Foto: screen/youtube.com/BREAK OUT PICTURES

W najnowszym wydaniu audycji "Wszystko Wszędzie Teraz" Katarzyna Borowiecka rozmawiała z Sinead O’Sheą – irlandzką dokumentalistką i autorką filmów prezentowanych podczas 23. Millennium Docs Against Gravity: "Pieniądze to wszystko" oraz "Na niebieskiej drodze - historia Edny O’Brien". Rozmowa poświęcona była przede wszystkim drugiemu z tych obrazów, opowiadającemu historię jednej z najbardziej wyrazistych postaci irlandzkiej literatury XX wieku.

"Lubimy wierzyć w Irlandii w to, że mamy bardzo bogatą historię literatury"

Jak podkreśla O'Shea, Irlandczycy mają silne poczucie wyjątkowości swojej tradycji literackiej, a Edna O’Brien zajmuje w niej dziś szczególne miejsce.

- Tak, rzeczywiście lubimy wierzyć w Irlandii w to, że mamy bardzo bogatą historię literatury. Ale myślę, że rzeczywiście tak jest i przyznaję, że w tej chwili Edna O'Brien jest jedną z ikon tego świata literackiego, natomiast trochę to zajęło, zanim ta sytuacja wyglądała tak jak teraz - mówi dokumentalistka.

Historia O’Brien to jest bowiem historią kontrowersji i społecznego sprzeciwu wobec jej twórczości.

- Na samym początku zaczęło się od publikacji książki "Irlandzka dziewczyna" w 1960 roku i wzbudziła bardzo negatywne uczucia. Jest to historia dwóch dziewczyn, które żyją na wsi, trochę im się nudzi, więc szukają rozrywek i ekscytujących wydarzeń. Książka została odebrana jako bardzo lekka, nienadająca się do kanonu literackiego, problematyczna z punktu widzenia moralnego, była krytykowana przez Kościół. Jest nawet taka historia, która mówi o tym, że jej książki były palone na terenie jej własnej parafii. Pierwsze jej sześć książek było absolutnie krytykowanych, jej matka zaczerniała markerami fragmenty tych książek. Ona, Edna O'Brien, była szokującą postacią jak na tamte czasy. Żyła tak, jak chciała, mówiła to, co chciała, była przy okazji bardzo piękna. To połączenie było bardzo nietypowe i niespotykane w Irlandii, która była wtedy krajem patriarchalnym - tłumaczy gościni audycji "Wszystko Wszędzie Teraz".

Posłuchaj audycji w Trójce:

O filmie

Jak opowiada O'Shea, początkiem całego projektu był wywiad przeprowadzony z pisarką wiele lat wcześniej. Kluczowe okazało się jednak przypadkowe spotkanie na weselu.

- Zaczęło się od wywiadu, który przeprowadziłam z Edną dla pewnego magazynu w USA 12 lat temu. Zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, to była niezwykle charyzmatyczna osoba. W filmie widzimy 93-letnią już kobietę, która ma mnóstwo charyzmy, więc mogą sobie Państwo wyobrazić, co było wcześniej. Dziesięć lat później na weselu, na którym byłam, spotkałam osobę, rozmawialiśmy o Ednie i ta osoba powiedziała mi: "musisz o niej zrobić film" (...) - mówi O'Shea.

Na początku reżyserka spotkała się jednak z odmową ze strony samej O’Brien. Sytuację odmieniła pomoc Barbary Broccoli, producentki filmów o Jamesie Bondzie.

- Pomyślałam, zrobię to, to świetny pomysł. Wysłałam maila do agentki Edny, ona odpowiedziała, że jest niezainteresowana tym projektem (...) próbowałam dalej, wysyłałam maile, sytuacja nie wyglądała zbyt różowo. Postanowiłam odezwać się do osoby, którą poznałam na weselu, a należy wiedzieć, że była to Barbara Broccoli, producentka filmów o Jamesie Bondzie. Niewiele osób wierzy mi, że to przypadek, że spotkałyśmy się na tym weselu, ale naprawdę tak było. Barbara znała Ednę osobiście, więc w którymś momencie pojechała do niej do domu i powiedziała: "Słuchaj, jest taka reżyserka, bardzo miła i fajna, robi dobre filmy, myślę, że powinnyście współpracować", no i tak to się zaczęło - mówi O'Shea.

Z czasem relacja między dokumentalistką a pisarką stała się na tyle bliska, że O’Brien zdecydowała się udostępnić jej prywatne materiały.

- Edna nie mogła odmówić Barbarze. (...) Ja zdobyłam pieniądze od Screen Ireland i fundusze starczyły, aby nagrać wywiad z Edną O'Brien. Natomiast pod koniec nagrywania ona zrobiła się bardzo słaba i trafiła do szpitala. Została tam na kilka miesięcy, natomiast otrzymała wiadomość od lekarzy, że nie ma szans na leczenie. Więc zaczął się mój wyścig, żeby mieć fundusze na archiwa. Oczywiście, nie byłam na tak bliskim stopniu zażyłości, żeby odwiedzać ją w szpitalu. Natomiast Barbara chodziła do niej codziennie i okazało się, że Edna tak dobrze wspomina wywiad, który z nią przeprowadziłam, że zaczęła mi wygrywać nagrania na dyktafonie, które wklejałam do scenariusza, łączyłam z materiałami archiwalnymi. W którymś momencie Edna się tak ucieszyła, że postanowiła mi udostępnić swoje pamiętniki - mówi dokumentalistka.

Mateusz Wysokiński