Kolejny przełom ws. małżeństw jednopłciowych. "Ucina wszelkie dywagacje"
Naczelny Sąd Administracyjny nakazał transkrypcję kolejnych trzech aktów małżeństw jednopłciowych. - Przełomowe jest to, że teraz już wiemy, że wszystkie pary tej samej płci, które wzięły ślub za granicą, muszą otrzymać transkrypcję swojego aktu małżeństwa, po to, żeby było chronione ich prawo do życia rodzinnego oraz prywatnego - tłumaczyła w "Pulsie Trójki" prawniczka Milena Adamczewska-Stachura. Gościnią radiowej Trójki była również pisarka i tłumaczka Renata Lis, która batalię z transkrypcją własnego aktu małżeństwa nazwała "upokarzającym slalomem".
Milena Adamczewska-Stachura i Renata Lis w studiu radiowej Trójki
Foto: Polskie Radio
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W czwartek kolejne pary zwyciężyły przed Naczelnym Sądem Administracyjnym ws. transkrypcji aktów małżeństw
- Jak tłumaczyła Adamczewska-Stachura, wyrok ucina wszelkie wątpliwości dotyczące transkrypcji tego typu małżeństw
- Zdaniem Renaty Lis staranie się o załatwienie tego typu sprawy w Polsce, jest upokarzające
OGLĄDAJ. Milena Adamczewska-Stachura i Renata Lis gościnami Moniki Suszek
Naczelny Sąd Administracyjny nakazał kolejnym urzędom stanu cywilnego dokonania transkrypcji aktu małżeństwa trzech par jednopłciowych. Łącznie podobnych wyroków zapadło już siedem. Pełnomocniczka rządu ds. równości Katarzyna Kotula zaapelowała do najwyższych przedstawicieli władz, by znaleźli w sobie odwagę do zmiany prawa w tym zakresie i wprowadzenia rozporządzenia zapewniającego parom jednopłciowym bezpieczeństwo.
Prawniczka Milena Adamczewska-Stachura podkreśliła, że czwartkowa decyzja NSA jest już trzecim przełomem, jeśli chodzi o prawa par jednopłciowych, które wzięły ślub za granicą. - Pierwszy z tych przełomów to sam wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który orzekł w październiku zeszłego roku, że Polska musi takie małżeństwa uznawać właśnie poprzez transkrypcję zagranicznych aktów małżeństwa. Później powtórzył to Naczelny Sąd Administracyjny w Polsce w sprawie z 20 marca, co było drugim przełomem. Natomiast wczorajsze wyroki, bo w aż trzech sprawach, są przełomowe, dlatego że tak naprawdę ucinają wszelkie dywagacje pojawiające się po tych poprzednich sprawach - podkreśliła.
Rozwiane wątpliwości
Gościni radiowej Trójki przyznała, że wątpliwości po wyroku TSUE pojawiły się przede wszystkim u polityków. - Dla prawników było trochę bardziej jasne czy wszystkie pary, które wzięły ślub za granicą, powinny taką transkrypcję w Polsce otrzymać. Użyto określenia "śluby weekendowe" dla scharakteryzowania osób, które nie mieszkały za granicą, tylko wyjechały tam, aby zawrzeć związek małżeński. We wczorajszych sprawach NSA rozstrzygnął tę kwestię, ponieważ te pary były (...) w innych państwach Unii Europejskiej tylko przez chwilę i wyłącznie po to, żeby wziąć ślub. NSA w ogóle nie zajmował się kwestią prawa unijnego, nie nawiązał nawet do wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, tylko oparł swoje orzeczenia w całości na Europejskiej Konwencji Praw Człowieka - zauważyła.
"Upokarzający slalom"
Renata Lis mierzyła się z tym problemem osobiście, a próbę transkrypcji własnego aktu małżeństwa nazwała upokarzającą. - Transkrypcja jest to prawniczy termin, a tak naprawdę chodzi o to, żeby Polska przyjęła do wiadomości fakt, że dwie osoby, dwie obywatelki polskie, zmieniły stan cywilny, w naszym przypadku było to w Danii - wskazała i dodała, że to właśnie "o to jest cała batalia". - Zaraz po ślubie złożyłyśmy wniosek o transkrypcję do Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie. (…) Będąc tam, widziałam, że jest panika, gwałtowne ruchy, że pani urzędniczka chodzi na zaplecze na długie konsultacje z kimś. Ale to od nas przyjęto. Powiedziała od razu, że będzie odmowa - wspominała.
Następnie para otrzymała kopię pisma, który urząd stanu cywilnego wysłał do prokuratury z informacją o złożonym przez Renatę Lis oraz jej małżonkę wniosku. - Dopiero później dostałam pismo z odmową, adresowane już bezpośrednio do nas - tłumaczyła. - Potem prawniczka opiekująca się naszą sprawą pisała odwołanie do wojewody, po czym do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego - mówiła. - Wszędzie mniej więcej spotykało nas to samo i właśnie to było najbardziej dla mnie wstrząsające. Nie podejmowano w ogóle dyskusji na poziomie prawniczym. Argumenty naszej prawniczki były totalnie ignorowane, a wczoraj powtórzył je Naczelny Sąd Administracyjny - podsumowała.
- Protest organizacji LGBT w Warszawie. Tłumy przed KPRM
- Rząd umywa ręce od małżeństw jednopłciowych? "To nie kwestia zmiany dwóch pól"
- Pary jednopłciowe muszą poczekać? Wiceszef MSWiA: potrzebna też ustawa
Źródło: Trójka
Prowadząca: Monika Suszek
Opracowanie: Dominika Główka