"Czuliśmy, że mamy misję". Michał Marczak o filmie "Bez końca"

Film dokumentalny "Bez końca" to poruszająca opowieść o determinacji Daniela Dymińskiego, który poszukuje swojego syna Krzysztofa zaginionego w maju 2023 roku. O kulisach powstawania filmu opowiedział w "Klubie Trójki" Michał Marczak, reżyser dokumentu. - Pomimo potwornego i niewyobrażalnego bólu rodzice Krzysztofa znaleźli w sobie energię, żeby działać i jeszcze pomóc innym osobom - mówił gość Trójki.

"Czuliśmy, że mamy misję". Michał Marczak o filmie "Bez końca"

Kadr z filmu "Bez końca" w reżyserii Michała Marczaka

Foto: Materiały prasowe Millennium Docs Against Gravity

"Bez końca" to film dokumentalny Michała Marczaka. To zapis przeżyć ojca, który przeszukuje Wisłę w poszukiwaniu zaginionego syna. To obraz miłości, która trwa bez względu na wszystko. W filmie przyglądamy się rodzicom - Danielowi i Agnieszce Dymińskim - którzy nie tracą nadziei, że mimo upływu czasu, odnajdą swoje dziecko. Dokument powstał we współpracy z rodziną Krzysztofa Dymińskiego, który zaginął w maju 2023 roku.

Posłuchaj audycji Trójki:

"Bez końca" - film o poszukiwaniach Krzysztofa Dymińskiego

Krzysztof Dymiński zaginął w maju 2023 roku, miał wtedy 16 lat. Wyszedł z domu nad ranem, nikomu nic nie mówiąc. Nie zostawił rodzicom żadnej wiadomości. Jego telefon do dziś pozostaje nieaktywny. Ostatni raz kamery monitoringu zarejestrowały go na Moście Gdańskim, około 6 rano. Nie ma dowodów na to, że odebrał sobie życie. To jednak jeden ze scenariuszy branych pod uwagę.

Ojciec Krzysztofa Daniel Dymiński regularnie przeszukuje rzekę. Odnalazł kilka ciał, dzięki czemu inne rodziny odzyskały upragniony spokój, ale ani śladu Krzyśka. To właśnie między innymi o tych poszukiwaniach opowiada film "Bez końca" w reżyserii Michała Marczaka. Dokument swoją polską premierę ma na gali otwarcia Millennium Docs Against Gravity

"Spotkałem Daniela przez przypadek"

Michał Marczak był jednym z gości Pauliny Wilk w "Klubie Trójki" w przeddzień polskiej premiery filmu. Reżyser przyznał, że do stworzenia tego filmu w dużej mierze przyczynił się przypadek. - Spotkałem Daniela przez przypadek. Płynąłem z moją żoną i sześcioletnim synkiem tratwą po Wiśle. Ostatniego dnia naszego rejsu próbowaliśmy dobić do wyspy, ale była już noc, rozładowały nam się latarki i nagle znikąd pojawił się człowiek i pomógł nam dobić do brzegu. To był Daniel - opowiadał reżyser.

- Kolejnego dnia rozmawialiśmy. Daniel powiedział, co robi i dlaczego przeszukuje Wisłę. Gdy usłyszałem jego historię, potwornie się wzruszyłem. (...) Poczułem, że to jest coś bardzo ważnego, żeby opowiedzieć o tym w filmie - tłumaczył Marczak. 

Mężczyźni poznali się, gdy poszukiwania Krzysztofa trwały już od około dziewięciu miesięcy. - Poczułem, że kosmos nas połączył, że na siebie wpadliśmy. Czułem, że mogę też pomóc, bo znam dobrze Wisłę, a film mógłby być bardzo wartościowy i pokazałby tę sprawę z innej strony, niż pokazywały ją media - mówił gość Trójki. 

"Z każdym miesiącem jest coraz lepszym poszukiwaczem"

W filmie poznajemy Daniela Dymińskiego, który od miesięcy przeszukuje Wisłę na obszarze, w którym mogłoby znajdować się ciało jego syna. Jest wyposażony nie tylko w wiedzę, ale też w nowoczesne narzędzia do poszukiwań. - Stworzył specjalne kamery, które pozwalają bardzo precyzyjnie przeszukiwać dół rzeki i wszystkie zarośla. Daniel wszystkiego nauczył się sam - mówił Marczak.

- Daniel z każdym miesiącem jest coraz lepszym poszukiwaczem. Dzisiaj jest pewnie jedną z najlepiej znających się na tym osób. To jest bardzo smutne, że on się musiał tego nauczyć i że się stał ekspertem w tej dziedzinie - opowiadał gość Trójki.

- Człowiek jest w stanie znaleźć w sobie energię, chociaż myślał, że już nie ma siły. Gdy pojawia się jakiś trop, to nagle te pokłady energii się pojawiają i człowiek i pędzi, żeby to sprawdzić - mówił Michał Marczak, który towarzyszył Danielowi Dymińskiemu w poszukiwaniach.

"Daniel i Agnieszka są bardzo silnymi osobami"

W filmie widzowie poznają nie tylko Daniela, ale także jego żonę, mamę Krzysztofa - Agnieszkę. - Daniel i Agnieszka są bardzo silnymi osobami. Pomimo potwornego i niewyobrażalnego bólu rodzice Krzysztofa znaleźli w sobie energię, żeby działać i jeszcze pomóc innym osobom. Jestem im wdzięczny za to, że zdecydowali się zaangażować się w taki film. Wydaje mi się, że myśleliśmy o jakimś większym dobru. Czuliśmy, że mamy jakąś misję - mówił reżyser. 

- Czułem, że jest bardzo duża miłość w tej rodzinie i intuicyjnie wyczuwałem, że dojdziemy do jakiegoś końca. Że coś się wydarzy - znajdziemy Krzysia albo tu, albo tam. po roku wydaje mi się, że coś bardzo ładnego się wydarzyło. Nie chcę tego zdradzać. Daniel też jest też w innym miejscu niż był, gdy się poznaliśmy. To było na tyle mocne i wystarczające, żeby skończyć film - opowiadał w "Klubie Trójki".

"Klub Trójki" - rozmowa wokół filmu "Bez końca"

Gośćmi audycji Pauliny Wilk w "Klubie Trójki" byli też Marianna Lutomska - wiceprezeska, dyrektorka zarządzająca, członkini Fundacji Nagle Sami oraz prof. Wojciech Śmieja - literaturoznawca z Uniwersytetu Śląskiego, który zajmuje się prozą polską XX i XXI wieku, specjalizuje się tematyce płci i męskości, autor m.in książki "Po męstwie", która ukazała się w Wydawnictwie Czarne w 2024 roku.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji. Można ją znaleźć na stronie internetowej Polskiego Radia.

Magdalena Hejna, Ewelina Kołaczek