"Literatura może być zarzewiem buntu". Festiwal Conrada o nieposłuszeństwie

Festiwal Conrada to jedno z największych i najważniejszych wydarzeń literackich w naszej części Europy. Hasłem przewodnim tegorocznej, osiemnastej już edycji, jest nieposłuszeństwo. Wydarzenie odbędzie się w Krakowie od 19 do 25 października. Trójka jest patronem wydarzenia. 

"Literatura może być zarzewiem buntu". Festiwal Conrada o nieposłuszeństwie

Gościem tegorocznej edycji Festiwalu Conrada będzie Jacek Dukaj

Foto: Artur Barbarowski/East News

Festiwalu Conrada organizują wspólnie Miasto Kraków, Krakowskie Biuro Festiwalowe i Fundacja Tygodnika Powszechnego. 

Posłuchaj audycji w Trójce:

Idea nieposłuszeństwa wciąż żywa i przerażająca

Ideą przewodnią tegorocznej odsłony jest nieposłuszeństwo. Dlaczego właśnie ono? Mówi o tym nowa dyrektorka programowa Festiwalu, Paulina Frankiewicz: - Nieposłuszeństwo to jest taki temat, taki obszar, który właściwie zawsze będzie aktualny, co jest dobre pod tym względem, że rozmawiamy o idei, która jest bardzo żywa i przerażające, bo świetnie byłoby nie musieć się buntować. To jest też taki świat, ten nasz, nasza polska rzeczywistość, która jest najwygodniejszym ze światów, jaki do tej pory mieliśmy i w jakim możemy żyć, więc może się pojawić jakieś takie przypuszczenie, że skoro jest nam tak dobrze i tak wygodnie, to być może nie ma już przeciw czemu się buntować. A jest zupełnie inaczej. Samo słowo świata nie zmieni, ale literatura jest tutaj bardzo ważną przewodniczką, ponieważ może być zarzewiem buntu, zarzewiem zmiany myśli i ta zmiana, która musi zajść w nas, bardzo często wychodzi od literatury.


Wśród gości festiwalu Dukaj i Mohebali 

Ogłoszeniu idei tegorocznego Festiwalu Conrada towarzyszy ujawnienie nazwisk pierwszych gości. Wśród nich będzie jeden z najbardziej rozpoznawalnych na świecie polskich twórców Jacek Dukaj. Pisarz wyróżniony m.in. Europejską Nagrodą Literacką i nagrodą Europejskiego Stowarzyszenia Science Fiction. Zyskał uznanie przede wszystkim jako autor scenariuszy bliżej nieokreślonej przyszłości.

- "Z innej planety", jak lubię myśleć o Jacku Dukaju, ponieważ jest to niesamowity umysł, który lata temu już zaprojektował rzeczywistość, która jest naszym dzisiaj albo bardzo bliskim jutrem - mówiła Paulina Frankiewicz. - Dokonał pewnych założeń, które być może z zaskoczeniem także dla niego dziś się już urzeczywistniają. Jacek Dukaj, bunt maszyn i bunt wobec maszyn to jedna z odsłon nieposłuszeństwa.

Poza Jackiem Dukajem w Krakowie pojawi się także pochodząca z Iranu Mahsa Mohebali. - Jej książka "Nie ma co" w przekładzie Aleksandry Szymczyk jest to porywającą opowieścią o buncie młodzieńczym, buncie, który pewnie każdy i każda z nas pamięta w przeszłości lub właśnie go przeżywa. Opowieść, która w bardzo mocny i sugestywny sposób pokazuje, że w naszą młodość, w naszą młodzieńczość, w ten nastoletni czas po prostu bunt jest wpisany i że przeżywamy go bez względu na to, co dzieje się wokół. Nie jest to tylko historia o oporze wobec autorytarnej władzy. Jest wpisana w naturę ludzką: potrzeba buntu, potrzeba sprzeciwu - podkreślała dyrektora Festiwalu Conrada.

Becca Rothfeld w kontrze do politycznej poprawności

A tak Paulina Frankiewicz mówi o kolejnej bohaterce tegorocznego Festiwalu Konrada. - Amerykańska eseistka, filozofka Becca Rothfeld. Ukazała się jej książka "Wszystko to zbyt małe" w przekładzie Piotra Siemiona. Trzydziestokilkuletnia autorka, która sprzeciwia się właściwie wszystkiemu. Nic sobie nie robi z poprawności politycznej, która mówi, że te wszystkie mantry, wskazówki, zalecenia, żeby ograniczać się w kontekście materialnym, też jeśli chodzi o naszą obyczajowość, naszą sferę relacji z innymi ludźmi, być może jest jakąś formą także kontroli. To jest tak zdaniem Rothfeld, że w momencie kiedy my tracimy, bogaci się na tym ktoś inny.

Festiwal Conrada ma interesujące zdjęcie, które stanowi wizualną oprawę festiwalu. Jego bohaterka także pojawi się w Krakowie. - Na tym zdjęciu widnieje kobieta, która z dumnie podniesioną głową idzie ulicami Sarajewa w 1994 roku, czyli w samym środku oblężenia Sarajewa i pani Melicha Wareszanowicz, bo tak się nazywa, Bośniaczka. Idzie wyprostowana, z dumnie podniesioną głową, w pełnej kreacji, bardzo zadbanym wyglądem. Naprzeciwko niej stoi żołnierz trzymający broń, co prawda nie celuje w nią, ale jednak ta broń jest tutaj bardzo widoczna. W tym zdjęciu jest po prostu wszystko. Jest tutaj sprzeciw wobec wojny. Tu jest też dużo więcej, bo jest to godność, wolność cywili, warunkowana także ubiorem.