Można czuć i miłość, i lęk - o emocjach rodziców dzieci LGBT w "Klubie Trójki"
Gdy dziecko informuje bliskich o tym, że jest nieheteronormatywne, ich reakcja jest różna. Często rodzice nie wiedzą, co zrobić i jak się zachować. Akceptacja tej sytuacji to nierzadko proces, który wymaga czasu. Jak reagować, aby nasza relacja z dzieckiem nie ucierpiała i jak jednocześnie radzić sobie z własnymi emocjami? O inności z dużej litery - audycja Anny Dudzińskiej w "Klubie Trójki".
Marsz równości, Poznań, czerwiec 2025 r.
Foto: Lukasz Gdak/East News
Gośćmi audycji Anny Dudzińskiej w "Klubie Trójki" byli: Monika Ciesielska ze stowarzyszenia "My, Rodzice", skupiającego bliskich i sojuszników osób LGBTQIA; Jan Świerszcz - psycholog, certyfikowany psychoterapeuta humanistyczno-doświadczeniowy oraz Maciej Jastrzębski, autor audiodokumentu pt. "Trzy poziomy świadomości: odkrywanie, budowanie, walka", który jest punktem wyjścia do rozważań. To opowieść o poznawaniu tożsamości seksualnej i niezwykły zapis wewnętrznych przeżyć rodziców, którym przyszło zmierzyć się ze świadomością, że ich syn jest homoseksualistą.
Posłuchaj audycji Trójki:
Miłość, która okazała się silniejsza
Jacek - główny bohater opowieści - pochodzi z małej miejscowości. Wszyscy wiedzieli, że jest inny. Wszyscy - poza jego rodzicami. W końcu zdecydował się im powiedzieć. Nie było to łatwe. - Zaczął płakać. Mówił, jak chcesz możesz mnie wyrzucić. Jestem gotowy, spakowany. Ja mówię - chwileczkę dziecko, co ty mówisz w ogóle? Jakie wyrzucić z domu? Tu musimy porozmawiać ze spokojem, żadnego wyrzucania, tylko najpierw omówimy sprawę, o co tutaj chodzi. Ty się uspokój, nie ty pierwszy i nie ostatni. Jesteś naszym dzieckiem - wspomina mama Jacka, Małgorzata i dodaje, że ta wiadomość była szczególnie trudna dla jego taty, Mariana. - Przepłakał tydzień w łóżku. Nie mógł się do tego przyzwyczaić. Ale ja powiedziałam do mojego męża, to jest nasze dziecko i będziemy je kochać bez względu na to, czy będzie z facetem, czy będzie z babą - podkreśla stanowczo pani Małgorzata.
- Potrzebowałem trochę czasu, musiałem to przetrawić - przyznaje pan Marian. - Doszedłem jednak do wniosku, że muszę to zrobić, muszę po prostu mojego syna kochać dalej takim, jaki jest - wspomina. - Jacek ma być szczęśliwy - wtrąca pani Małgorzata. - Kochajcie swoje dzieci i przyjmujcie je takimi, jakie są. Nie zastanawiajcie się, co by było, gdyby - zaznacza i dodaje, że najważniejsze, aby dziecko nie bało się przyznać do swojej odmiennej orientacji, bo to dla niego największa tragedia.
Akceptacja to złożony proces
Rodzice nierzadko podejrzewają, że ich dziecko może być nieheteronormatywne. Co innego jednak podejrzewać, a co innego zmierzyć się z prawdą. Dla wielu ta informacja bywa szokująca i na początku trudna do zaakceptowania. - Te pierwsze reakcje są bardzo ważne - mówi Jan Świerszcz, psycholog. - Gdy rodzi się dziecko, często rodzice mają nieświadome wyobrażenia, jak będzie wyglądało jego życie: że będą dziadkami, że będzie ślub. I w momencie, kiedy dowiadują się od dziecka, że jest nieheteroseksualne, konfrontują się z tym, że te ich wyobrażenia, oczekiwania, nadzieje, mogą się nie spełnić - tłumaczy.
- To proces ogromnej zmiany - podkreśla i dodaje, że wielu z nich nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo przywiązali się w myślach do tej konkretnej wizji dziecka, a tymczasem okazuje się, że tego nie będzie, że będzie coś innego. - I tu takie reakcje, jak złość, smutek, lęk, zagubienie, bezradność czy zaprzeczenie, są naturalne. Rodzice mogą być zagubieni i zszokowani - zaznacza. Tym bardziej, że zdaniem eksperta, część rodziców Polsce nie ma wiedzy, czym jest homoseksualizm. Mają natomiast stereotypy i uprzedzenia. - Słysząc tę informację, mogą sobie wyobrażać jakieś okropne rzeczy, których się nasłuchali w telewizji lub naczytali - tłumaczy mechanizm psycholog i dodaje, że kluczowe jest się w tym zatrzymać. - Moment, w którym dziecko nam mówi, że jest gejem czy lesbijką, to jest moment, w którym otwiera się z czymś bardzo osobistym i bardzo ważnym. To wyraz zaufania. To jak zareaguje rodzic i co później zrobi z tą informacją, będzie testem dla tej relacji - podkreśla.
Strach ma wielkie oczy
Wiadomość o tym, że jej dzieci są homoseksualne i transpłciowe okazała się trudna także dla Moniki Ciesielskiej ze stowarzyszenia "My, Rodzice". - Byłam bardzo wspierająca dla swoich dzieci, ale jednocześnie bardzo się bałam ludzi na zewnątrz, że zrobią im krzywdę - przyznaje i dodaje, że pogodzenie się z informacją o homoseksualizmie było dla niej mniej skomplikowane niż pogodzenie się z informacją o transpłciowości. Wraz z jej otrzymaniem, pojawiło u niej się mnóstwo wątpliwości. - Miałam w głowie a może im przejdzie? A może nie są pewni? Bałam się, że rodzina nas nie zaakceptuje, że zostaniemy sami. Po kilku tygodniach puzzle się poukładały - wspomina i przyznaje, że ten proces trwał do momentu, gdy spotkała innych rodziców, w podobnej sytuacji.
Warto tu podkreślić - rodzice dzieci nieheteronormatywnych nie zawsze mają z kim skonfrontować swoje lęki i obawy, nie zawsze mają komu powiedzieć o tym, co czują. Bolesne jest to szczególnie w małych miejscowościach, gdzie z racji ilości mieszkańców, jest mniejszy dostęp do różnorodnej społeczności, grup wsparcia, anonimowości. Często te mikrospołeczności są bardzo zamknięte i wykluczające.
Jak podkreśla Monika Ciesielska bardzo dużym wsparciem dla takich osób, są inni rodzice doświadczający podobnych problemów. - Prowadzę grupę w Szczecinie i za każdym razem, gdy pojawiają się rodzice zauważam, jak szybko zmienia się ich nastawienie do tej całej sytuacji, do akceptacji swojego dziecka w momencie, kiedy mają wokół siebie inne osoby wspierające w podobnej sytuacji - mówi i dodaje, że stają się one potwierdzeniem, że z dzieckiem tęczowym można funkcjonować normalnie i że życie takich rodzin wygląda podobnie do codzienności rodzin z dziećmi heteroseksualnymi.
Świat do góry nogami
Informacja o nieheteronormatywności dziecka potrafi wywrócić rzeczywistość do góry nogami. Jak przyznaje Jan Świerszcz u rodziców mogą pojawić się różne, niewspierające myśli, jak: co zrobiłam/am źle. Aby sobie z tym poradzić, potrzeba czasu, ale jednocześnie działania. - To jest jak z żałobą. Można się w tym zatrzymać na lata i nic się nie zmieni - przyznaje psycholog i podkreśla, że chodzi o to jednak, aby nie zamiatać problemów pod dywan i z tego wyjść. Żałoba po wyobrażeniach nie może trwać wiecznie.
- Czas nic nie zmieni, może jedynie zamrozić sytuację na lata, a nawet dekady. Ważne, aby rozmawiać o swoich reakcjach, szukać informacji. Jeśli to będzie tylko czas przykryty milczeniem, relacja może się tak poluźnić, że między rodzicami i dziećmi zrobi się przepaść. Taka relacja jest trudna do naprawienia - ostrzega specjalista i dodaje, że z czasem dzieci znajdują akceptującą społeczność, zakładają swoje rodziny, mając w głowach obraz rodzica, który 20 lat wcześniej oświadczył, że nie potrafi mówić o ich inności. - Takie dziecko jest pogodzone ze stratą tej relacji. Rodzic, który po tych 20 latach mówi: to przyjedźcie z partnerem czy partnerką na święta, nie jest już dla nich wiarygodny - podkreśla psycholog.
Magdalena Hejna