"Gdyby USA zgodziły się na wycofanie z Zatoki Perskiej, to byłoby coś historycznego"
Trwa dwutygodniowe zawieszenie broni między USA a Iranem. - To nie są równorzędni partnerzy, a mimo to Iran będzie traktowany jako partner albo raczej jako podmiot, a nie przedmiot. To jest niezwykłe oraz poważne osiągnięcie i o to w dużej mierze chodziło reżimowi Ajatollahów, który wyrósł na buncie wobec tego, jak Ameryka traktowała Iran przed 1979 rokiem - tłumaczył w "Pulsie Trójki" ekspert ds. Bliskiego Wschodu Paweł Rakowski. Gościnią radiowej Trójki była również Julia Sochacka (PISM).
Julia Sochacka i Paweł Rakowski w studiu radiowej Trójki
Foto: Polskie Radio
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie
- Jak podkreśliła Sochacka, Iran chciałby doprowadzić do polepszenia swojej pozycji w porównaniu z tą, w jakiej znajdował się na początku wojny
- Zdaniem Rakowskiego, gdyby USA zgodziły się na postulaty Iranu, oznaczałoby to "historyczny sukces" tamtejszego reżimu
OGLĄDAJ. Julia Sochacka i Paweł Rakowski gośćmi Moniki Suszek
Na godzinę przed końcem amerykańskiego ultimatum dla Iranu, prezydent Stanów Zjednoczonych przekazał, że zgodził się na prośbę ze strony Pakistanu i przez dwa tygodnie utrzyma zawieszenie działań militarnych na Bliskim Wschodzie. Podkreślił, że rozejm jest obustronny, a jego powodem jest "duży postęp w rozmowach na temat długoterminowego pokoju". Przywódca dodał, że doszło do wymiany postulatów między obiema stronami konfliktu, a okres dwóch tygodni umożliwi zawarcie trwałego porozumienia.
Stany Zjednoczone zgodzą się na irański plan?
Julia Sochacka tłumaczyła, jakie są postulaty Iranu. - Chciałby wrócić do statusu quo, a nawet do lepszego niż ten, z jakim w tę wojnę wchodził, dlatego że jego plan pokojowy zakłada zarówno utrzymanie kontroli nad cieśniną Ormuz, jak i zaprzestanie działań zbrojnych na wszystkich frontach, na których one się teraz odbywają, a do tego również zniesienie sankcji. Do tej pory jest trochę niejasne, jaki jest wyjściowy stan negocjacji dotyczących kwestii nuklearnych i czego Iran będzie żądał, jeśli chodzi o temat wzbogacania uranu, natomiast ta sprawa na pewno też się na stole pojawi - podkreśliła.
Paweł Rakowski przyznał, że gdyby amerykańska administracja zgodziła się na warunki Iranu, to oznaczałoby jego "historyczny sukces". - Tym bardziej że pozycja Stanów Zjednoczonych i obecność ich armii w Zatoce Perskiej podległaby negocjacjom. To jest coś historycznego. Cały region, świat islamu i tak zwany Global South, widzieliby w Iranie swojego lidera. Gdyby Amerykanie zgodzili się na wycofanie z Zatoki Perskiej, to mamy zupełnie inne realia. Donald Trump pierwotnie się zgodził, a później zaprzeczał, mamy bardzo duży chaos, ale najprawdopodobniej w piątek w Islamabadzie delegacja irańska spotka się z J.D. Vance'em, a to już jest bardzo dużo - wyjaśniał.
Liban wciąż atakowany
Benjamin Netanjahu poinformował, że zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie nie obejmuje Libanu. Już po ogłoszonym rozejmie Izrael przeprowadził zmasowany atak na ten kraj. Libański resort zdrowia mówi o setkach zabitych oraz rannych, a izraelska armia o największej akcji od początku operacji "Ryczący Lew". Szef niemieckiego MSZ-u oraz prezydent Francji zaapelowali, by Izrael ograniczył działania w Libanie do samoobrony i obejmował ten kraj porozumieniem.
Sochacka zaznaczyła, że dla Iranu pokój w Libanie i przetrwanie Hezbollahu są bardzo istotne. - Działania, które skupione były przede wszystkim na południu Libanu, teraz rozlewają się na Bejrut, co jest ewidentnie sygnałem, a być może nawet próbą sabotażu dwutygodniowego rozejmu. Być może minimalnym planem jest wyrządzenie dotkliwych szkód w tym ograniczonym czasie, który Izrael uważa, że teraz ma, natomiast zdecydowanie Liban jest najbardziej wrażliwym punktem zawieszenia broni i tym, który może jako pierwszy doprowadzić do jego zerwania - przestrzegała.
"Hezbollah jest specjalnym projektem"
Rakowski mówił o motywacji izraelskich władz. - Bombardowania, które dzisiaj mamy, mają pokazać izraelskiemu widzowi i elektoratowi, że oni coś zrobili, natomiast oni nic nie zrobili. Dzielnica szyicka w Bejrucie jest do tego, żeby być bombardowana i wcale się nie zdziwię, jeżeli ona zostanie odbudowana za słynne myto, które Iran będzie pobierał z cieśniny Ormuz - wskazał. - Natomiast Iran ratując Hezbollah, pokazuje, że to jest jego ukochane, pierwsze dziecko, ponieważ Hezbollah jest specjalnym projektem i produktem, dba o cały region i nie zdziwię się, jeżeli do ostatniego momentu, do piątkowego posiedzenia w Islamabadzie te rozmowy będą zagrożone - podsumował.
- Zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie. "Donald Trump nie dowiózł"
- Doniesienia o minach w Ormuz. Generał mówi wprost: to mogła być mistyfikacja
- Iran może mówić o zwycięstwie? "Był w stanie skutecznie się postawić potędze"
Źródło: Trójka
Prowadząca: Monika Suszek
Opracowanie: Dominika Główka