"Dobry film nie ma daty ważności". O ponownych premierach kinowej klasyki

W "Klubie Trójki" Ryszard Jaźwiński poruszył temat rosnącej popularności powrotów kultowych filmów na kinowe ekrany. Skąd bierze się ten trend i dlaczego widzowie tak chętnie wracają do klasyki? O tym opowiedzieli goście audycji - Adriana Prodeus, Sebastian Smoliński i Patryk Tomiczek.

"Dobry film nie ma daty ważności". O ponownych premierach kinowej klasyki

O ponownych premierach kinowej klasyki.

Foto: AMLF / The Saul Zaentz Company/Collection Christophel/East News

Skąd bierze się rosnąca popularność powrotów kultowych filmów do kin? W ostatnim czasie widzowie tłumnie wracali na seanse takich tytułów jak "Władca Pierścieni", "Nagi instynkt" czy "Amadeusz". O fenomenie reedycji kinowej klasyki Ryszard Jaźwiński rozmawiał z ekspertami - Adrianą Prodeus, Agnieszką Łęską, Sebastianem Smolińskim i Patrykiem Tomiczkiem.

O ponownych premierach kultowej kinowej klasyki. Rozmowa z ekspertami w Trójce

Jak podkreśla Adriana Prodeus, pandemia odegrała kluczową rolę w zmianie podejścia widzów do repertuaru kinowego i samego doświadczenia czasu.

- Powiem z mojej perspektywy, że klasyka była obecna dużo wcześniej. W rodzaju retrospektyw, przeglądów, ale w takim rytmie, żeby weszła ona do repertuarów kin i była na afiszach obok blockbusterów czy kina familijnego w regularnym dostępie, to pojawiła się ona w pandemii. I wydaje mi się, że pandemia zmieniła nasze odczuwanie czasu i jeszcze nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nie odpowiedzieliśmy sobie, jak bardzo zmieniliśmy się w trakcie pandemii. To był moment, kiedy nie było filmów. To było tak, że zatrzymaliśmy się w czasie, zaczęliśmy oglądać stare filmy, na równi traktować przeszłość, zastanawiać się, czy będziemy jeszcze takie filmy robić i oglądać. (...) Przestała być też na moment najważniejsza aktualność, to że w dany weekend musimy zobaczyć trzy nowe filmy. Nie – możemy obejrzeć jeden nowy film, ale też dwa inne, stare, których nie widzieliśmy. Możemy nadrobić zaległości, zobaczyć je po latach w innym świetle – mówi Adriana Prodeus.

Jak zaznacza Patryk Tomiczek, obecność klasyki w kinach nie jest jednak wyłącznie zjawiskiem pandemicznym.

- Klasyka była dostępna mniej lub bardziej – albo kina same podejmowały taką inicjatywę, albo dystrybutorzy, którzy zajmują się kinem współczesnym, czasem sięgali po starsze tytuły - mówi Patryk Tomiczek.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Dobry film nie ma daty ważności"

Zdaniem Prodeus powroty klasycznych filmów pozwalają spojrzeć na kino w szerszym kontekście, choć wynikają także z naturalnej selekcji najlepszych dzieł.

- Wydaje mi się, że to stare kino uzupełnia repertuar, ale też pokazuje, czym było kino i czym może być, bo to nie są wszystkie tytuły. Nie oglądamy średnich czy słabych filmów, tylko najlepsze. Z naszej epoki za 30–40 lat też ktoś wybierze najlepsze. To nie tak, że przeszłość była taka wspaniała, a my mamy beznadziejne kino - teraz działa selekcja. Ale moje podstawowe pytanie brzmi: dlaczego ja mam to oglądać? (...) Jeżeli w repertuarze jest "Nienawiść", to moje pytanie brzmi: dlaczego mam to oglądać? Co ten film mówi mi o dziś, o tym, jak widzę świat - mówi Prodeus.

Agnieszka Łęska zwraca uwagę, że wartość dobrego filmu nie przemija, a jego naturalnym miejscem pozostaje kino.

- Ja uważam, że dobry film nie ma daty ważności. Klasyka jest punktem odniesienia dla kolejnych twórców i wszystko to razem tworzy całość, która się uzupełnia i cieszy widzów. Filmy są tworzone po to, żeby oglądać je w kinie – na dużym ekranie i wspólnie. I dlatego ta klasyka powinna wracać. Dlaczego moje dzieci mają oglądać w telewizji takie wspaniałe filmy? - mówi Agnieszka Łęska.

Mateusz Wysokiński