Scena Off na 46. PPA. 20-lecie "Stolika" i kontrowersyjne "Sublimacje"
We Wrocławiu trwa 46. już edycja Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Nic więc dziwnego, że Agnieszka Obszańska najnowszą odsłonę audycji "Terra Kultura" prowadziła na żywo z wrocławskiego Teatru Capitol.
Julia Kamińska
Foto: Cezary Piwowarski / Polskie Radio
Przegląd Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu to jedyna cykliczna impreza teatralno-muzyczna z tak długą tradycją. PPA odbywa się, z niewielkimi przerwami, od 1976 roku. A w tym roku 46. edycja odbędzie się pod hasłem "Piosenka w teatrze". Trójka jest patronem medialnym imprezy.
Julia Kamińska. "Sublimacja", czyli wzbudzający kontrowersje brak autocenzury
Jednym z gości Agnieszki Obszańskiej w Trójkowym studiu w Teatrze Capitol była Julia Kamińska. Aktorka przyjechała na PPA z koncertem- spektaklem-performansem "Sublimacja".
- Pierwsze ziarno zostało zasiane, kiedy trafiłam na terapię i zaczęłam pracować nad wyzwalaniem w sobie gniewu, gdyż miałam bardzo duży problem, żeby w ogóle czuć tę emocję. I kiedy poczułam wreszcie ten upragniony gniew, okazało się że tej emocji jest tak dużo, że muszę poszukać jakiegoś ujścia. Tym ujściem okazało się tworzenie krótkich form słowno-muzycznych - opowiada o genezie swojego debiutanckiego albumu "Sublimacja", który stał się podstawa jej spektaklu. - Kiedy napisałam większość tekstów, okazało się że jestem tak drapieżna, że nie jestem w stanie stworzyć niczego delikatnego. A ja wiem że we mnie jest bardzo dużo tej delikatności i dlatego do współpracy zaprosiłam Janek Karpienko, która jest fantastyczną pisarką, poetką, tłumaczką. I ona użyczyła mi dwa teksty, podzieliła się swoją delikatnością. Wrażliwością… Bo poczułam że ta płyta była po prostu niekompletna, gdyby składała się tylko z moich tekstów - tłumaczy.
- Czułam, że muszę znaleźć ujście również dla swojej wulgarnej strony, która przez długi czas była w ukryciu. Dzięki temu wykonywanie tego materiału sprawia mi ogromną przyjemność. To jest takie dążenie do wolności. Uznałam, że w żaden sposób nie będę się autocenzurować i to, okazuje się, budzi kontrowersje - dodaje.
Grupa Karbido. "Stolik", czyli happening, który otworzył drzwi na świat
Spektakl "Stolik" grupy Karbido, wygrał pierwszą edycję Sceny Off w 2006 roku. Jak łatwo policzyć, w tym roku świętuje 20-lecie. I z tej okazji zostanie ponownie zaprezentowany we Wrocławiu.
- Cała przygoda zaczęła się 20 lat temu, kiedy ówczesny dyrektor Przeglądu Piosenki Aktorskiej, Wojtek Kościelniak, otworzył Scenę Off. Polegało to na tym, że teatr wspierał symboliczną kwotą finansową niezależne grupy teatralne, a w zamian te grupy miały stworzyć premierowe projekt. Byliśmy wtedy zespołem Karbido, który grał na tradycyjnych instrumentach: bas, perkusja, gitara, saksofon. I od jakiegoś czasu świtało nam po głowie "a może by zagrać na jednym instrumencie?". Ktoś rzucił "a może na stole?". Więc postanowiliśmy, że wystąpimy w tym konkursie i zgłosimy projekt: "czterech kolesi zamierza wybudować drewniany stół i na tym stole zagrać". I to była cała nasza aplikacja - o tym, jak powstał "Stolik" mówi Michał Litwiniec, który do grupy Karbido powrócił po kilku latach specjalnie z okazji 20-lecia projektu. - Postanowiliśmy, że zbudujemy taką hybrydę. Najpierw szukaliśmy bardzo długo drewna: znaleźliśmy je w jednym z podwrocławskich tartaków. Była to wielka belka klonowa, więc tytuł prawykonania "Stolika" brzmiał "Stolik, czyli szmeroszepty klonowe. Partytura na czterech panów i stół" - opowiada.
- I to, co miało być zwykłym fanem, draką, zabawą, którą żeśmy zrobili dla radości w muzyce i przekraczania barier, coś co było zwykłym happeningiem, nieoczekiwanie stało się przygodą życia. Ponieważ w 2006 roku, kiedy wygraliśmy pierwszy konkurs off zdobywając Grand Prix i Tukana Off, otworzyły się drzwi i okna na świat. I przez 18 lat byliśmy w trasie - wskazuje.
Piotr Radecki