"Granie daje mi największe spełnienie". Kuba Więcek gościem Trójki

W audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7” Marta Malinowska gościła artystę, który swobodnie przekracza granice gatunkowe. Saksofonista, kompozytor i producent, który równie dobrze odnajduje się w jazzie z hoshii, jak i w produkcjach hip-hopowych - Kuba Więcek. W rozmowie pojawiły się wątki koncertów, młodej sceny polskiego jazzu, a także wiele muzycznych refleksji.

"Granie daje mi największe spełnienie". Kuba Więcek gościem Trójki

Kuba Więcek w Trójce.

Foto: Pawel Wodzynski/East News

Kuba Więcek był gościem radiowej Trójki. Artysta poruszający się między wieloma gatunkami, który równie swobodnie odnajduje się w jazzie z hoshii, jak i w produkcjach hip-hopowych, rozmawiał z Martą Malinowską o swojej twórczości, koncertach oraz o młodej scenie polskiego jazzu.

Kuba Więcek w Trójce. O koncertach i muzyce

Więcek przyznaje, że mimo szerokiej działalności najchętniej określa siebie jednym słowem - muzyk.

-" Człowiek orkiestra" to kojarzy mi się z moimi lekcjami matematyki w liceum, bo mój nauczyciel, widząc saksofon, który przynosiłem, mówił "orkiestra". (...) Chyba muzyk, po prostu - mówi artysta.

Jak podkreśla, jego zamiłowanie do wielu gatunków muzycznych wynika bezpośrednio z charakteru i potrzeby działania na wielu polach. Najwięcej satysfakcji daje mu jednak koncertowanie.

- To wynika z mojej osobowości, że lubię robić różne rzeczy. Czy to od aspektów czysto twórczych, czy też kreatywnych, aż po wymyślanie jakichś konceptów na różne rzeczy, czy to koncertowo, czy kuratorsko, jak mam możliwość pracy przy różnych festiwalach czy cyklach koncertów. No ale najbliżej z tego, co mam największą przyjemność, to granie koncertów, to mnie najbardziej zbliża do jakiejś takiej życiowej prawdy i czegoś najbardziej magicznego, co mnie wzrusza – mówi artysta.

Jak zaznacza, granie na żywo wiąże się z emocjami, których nie da się porównać z pracą w studiu nagraniowym.

- Rzeczywiście koncert jest takim po prostu… załóżmy, że jestem na jakimś tam szczycie góry i decyduję się wskoczyć do jeziora i rzeki, które są pode mną. Boję się wskoczyć, ale wskakuję, nie ma drogi odwrotu i muszę się wydostać. To jest koncert. Jak jestem w studiu, to jest to piękne uczucie, ale zawsze mogę się zatrzymać. Zawsze, gdy coś poszło nie tak, to zrobić sobie przerwę. A koncert to bardzo poważna rzecz – mówi gość audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7"

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Zdarzały się koncerty, które były udręką"

Artysta nie ukrywa, że w przeszłości występy na żywo bywały dla niego trudnym doświadczeniem.

- Zdarzały mi się w przeszłości koncerty, które były udręką. Ale z wiekiem udało mi się bardziej świadomie decydować, co rzeczywiście sprawia mi tę przyjemność i te rzeczy robić. W pewnym momencie zacząłem grać mniej koncertów, ale teraz wróciłem i granie daje mi największe spełnienie – mówi Kuba Więcek.

Mówiąc o swoim rozwoju, Więcek podkreśla, że wciąż czuje się częścią młodej sceny polskiego jazzu, a prawdziwa "starość" zaczyna się dopiero wtedy, gdy przestaje się szukać nowych rozwiązań. Rzeczywiście czuję, że już nie jestem najmłodszy. Większość kolegów i koleżanek, z którymi pracuję, ma po 22 lata, więc odczuwam upływ czasu, ale że z tą młodością chodzi o jakiś taki sposób bycia, w którym jednak się poszukuje nowych rzeczy, w którym się cały czas rzuca wyzwania, a może ta starość przychodzi jednak z tym, że wchodzimy w to, co jest dla nas wygodne i tam osiadamy. I skupiamy się na innych rzeczach w swoim życiu. (...) To ryzyko, te niewygodne rzeczy muzyczne są tym, co daje najwięcej satysfakcji - podkreśla gość Marty Malinowskiej.

Całości rozmowy możesz posłuchać tutaj.

Mateusz Wysokiński