Peter Hook w "OFF Control": granie utworów z "Get Ready" to przyjemność

- Wielu fanów New Order tak naprawdę nie zna dobrze "Get Ready". Więc fajnie jest ich tym materiałem na nowo przekonywać - przyznaje w rozmowie z Mateuszem Tomaszukiem legendarny basista Joy Division i New Order – Peter Hook. Z albumem za parę dni będzie można zapoznać się podczas koncertów artysty w Polsce. Wcześniej gitarzysta był natomiast gościem "OFF Control" w Trójce.

Peter Hook w "OFF Control": granie utworów z "Get Ready" to przyjemność

Peter Hook zagra dwa koncerty w Polsce. Tuż przed nimi rozmawiał z Mateuszem Tomaszukiem

Foto: PAP/Avalon

W 529. wydaniu audycji "OFF Control" usłyszeliśmy rozmowę z legendarnym basistą Joy Division i New Order – Peterem Hookiem. W okresie szkolnym muzyk był kolegą Bernarda Sumnera; właśnie z nim oraz Ianem Curtisem założył Joy Division. Hooka charakteryzowała niespotykana, jak na tamte czasy, gra na gitarze basowej, która stawała się w jego rękach instrumentem wiodącym w muzyce zespołu.

Dlaczego muzyki słucha zazwyczaj przy zapalonym świetle? Czy nie frustruje go czasem fakt,  że utwór "Blue Monday" stał się bardziej viralowy, popularny niż sama nazwa New Order? Czy rzeczywiście czasy, gdy tworzył Davidem Pottsem projekt Monaco - były aż tak bardzo burzliwe w jego życiu? O tym, tuż przed koncertami Peter Hook & The Light we Wrocławiu i Krakowie (20 i 21 marca), legendarny basista opowiedział Mateuszowi Tomaszukowi.

Posłuchaj rozmowy z Peterem Hookiem w audycji "OFF Control"

Peter Hook i "Get Ready". Płyta, której granie to przyjemność

Podczas koncertów w Polsce Peter Hook z zespołem zagrają wybrane utwory Joy Division oraz New Order. W tym gronie znajdzie się też album "Get Ready". Płyta numer siedem w dorobku New Order, kończąca w sierpniu 25 lat, premierę miała w 2001 roku. Jak z kolei przyznaje Peter Hook, granie piosenek z tego albumu sprawia mu ogromną przyjemność.

- Słuchałem go, ćwicząc, i pomyślałem sobie, że to chyba jeden z albumów, przy których granie sprawia mi największą przyjemność. I próbowałem się zastanowić, dlaczego tak jest, bo to przecież nie jest najbardziej komercyjna płyta. A w pewnym sensie... ma też inny charakter niż typowy album New Order - opowiada muzyk w rozmowie z Mateuszem Tomaszukiem.

"Get Ready" - album, który miał połączyć członków New Order

Co stanowi o wyjątkowym charakterze tej płyty? Gość "OFF Control" ocenia, że powodem może być praca w duecie. - Nagraliśmy ją właściwie tylko we dwóch, ja i Barney (Bernard Sumner - red.). Zawsze bardzo lubiłem sposób, w jaki Barney grał na gitarze. Problem polegał na tym, że przez lata, właściwie od "Power, Corruption & Lies" aż do "Get Ready", coraz bardziej odsuwał swoją gitarę na bok. Jego gra była coraz mniej obecna. Kiedy więc wróciliśmy do pracy nad "Get Ready" i znów byliśmy tylko we dwóch, mogliśmy pozwolić sobie na bardziej rockowe brzmienie. I mam wrażenie, że Barney dużo bardziej to wtedy lubił; a skoro on się tym cieszył, to i ja czerpałem z tego większą przyjemność - opowiada Peter Hook.

- Teraz, kiedy wracam do tych utworów, uświadamiam sobie też, jak dobrzy byliśmy na początku jako Joy Division… i jak dobrzy byliśmy również później. Bo w pewnym sensie Get Ready miał być albumem, który znowu nas połączy. Niestety, kiedy przyszło do koncertów, jego podejście do grania na żywo wciąż nie było zbyt pozytywne. To było trochę jak w grze w węże i drabiny – wspięliśmy się po drabinie do góry, a kiedy przyszło do grania koncertów, znowu zjechaliśmy w dół. I to jego podejście do grania niestety później się utrzymało - wspomina artysta. - Na tej płycie są naprawdę świetne kawałki. Masz tam takie piosenki jak "Someone Like You", są też piękne synthowe utwory, obok tych bardziej gitarowych. I myślę, że ten kontrast działał bardzo dobrze. Świetnie się to gra - dodaje.

"Nie chciałem udawać Joy Division". Peter Hook w "OFF Control"

Obecnie Peter Hook z zespołem regularnie prezentują na żywo repertuar New Order oraz Joy Division - "Get Ready" to już dwunasta płyta, którą zagrają w całości. Pierwsze występy z tym materiałem nie były jednak łatwe. - Bałem się, że będę wyglądał jak ktoś, kto próbuje udawać własny zespół. Nie chciałem udawać Joy Division - szczerze mówiąc, uważałem to za niemożliwe. Joy Division na żywo brzmiało zupełnie inaczej niż na płytach. Potem jednak zdałem sobie sprawę, że większość ludzi znała tylko nagrania. Dlatego naszym pomysłem było oddanie przede wszystkim brzmienia i atmosfery tych płyt. I okazało się, że na koncertach działa to świetnie - tłumaczy basista w rozmowie z Mateuszem Tomaszukiem.

- Z tym repertuarem objechaliśmy właściwie cały świat. Co ciekawe, dziś wiele zespołów gra całe albumy na koncertach. A my zaczęliśmy robić to już w 2010 roku – można powiedzieć, że trafiliśmy idealnie. Dzięki temu nie mam poczucia, że coś udaję. Bo nawet jeśli ktoś coś kojarzy, to wielu fanów New Order tak naprawdę nie zna dobrze "Get Ready". Więc fajnie jest ich tym materiałem na nowo przekonywać - zaznacza muzyk.

Kamil Kucharski