"Diuna: część trzecia". Pierwszy zwiastun: miłość, władza, szaleństwo, wojna
Denis Villeneuve zaprezentował pierwszy zwiastun "Diuny: część trzecia", jednego z najbardziej wyczekiwanych filmów 2026 roku. To zapowiedź epickiego, ale zarazem pełnego skrajnych emocji zakończenia kosmicznej trylogii o Paulu i rodzie Atrydów.
Timothée Chalamet jako Paul Atryda w "Diuna: część trzecia"
Foto: mat. prasowe
Premiera "Diuny: część trzecia" jest planowana oficjalnie na 18 grudnia, chociaż reżyser nie odrzuca możliwości pokazania filmu aż trzy miesiące wcześniej - na festiwalu w Wenecji. Na razie widzowie dostali pierwszy zwiastun filmu, którego premiera odbyła się w Los Angeles. - To premiera zwiastuna? Wygląda na premierę filmu - zażartował Denis Villeneuve po przedstawieniu gwiazd filmu w kinie pełnym dziennikarzy, krytyków filmowych, blogerów i twórców.
Władza absolutna i rozterki Imperatora Paula Atrydy
Akcja trzeciej części "Diuny" rozgrywa się 17 lat po zdobyciu tronu imperium i podporządkowaniu sobie całego znanego wszechświata przez Paula Atrydę. Jego władza wydaje się absolutna i niczym niezagrożona. To jednak tylko pozory: imperium scala kult religijny, którego on sam jest centralną postacią - a to nigdy nie jest dobrą podstawą do rządzenia.
On sam jest pełen wątpliwości: kiedyś był szczęśliwy u boku ukochanej Chani, dzisiaj toczy okrutne batalie ze swoimi wrogami - Wojna karmi się sama. Im bardziej walczę, tym więcej mam wrogów. Robię, co w mojej mocy, by chronić moją rodzinę. Jak to robił mój ojciec? – pyta swoją matkę, Lady Jessikę. - Twój ojciec nigdy nie rozpoczął wojny - słyszy w odpowiedzi.
Tymczasem coraz więcej ludzi dostrzega w nim bezwzględnego despotę, a dawni przeciwnicy, niegdyś pokonani i upokorzeni, nie zrezygnowali z ambicji odzyskania swojej pozycji. Zawiązują spisek, którego celem jest obalenie i zamordowanie imperatora Paula Atrydy, a ważnym jego punktem jest postać Duncana Idaho, który powraca, chociaż w pierwszej części zginął…
Denis Villeneuve: to mój najbardziej osobisty film
Po stosunkowo szybkim nakręceniu dwóch pierwszych części, Denis Villeneuve przed powrotem na Arrakis, planował zrealizować zupełnie inny film. Jednak reakcja na drugą część sprawiła, że zmienił zdanie.
- Pokazywaliśmy "Diunę" w Meksyku: na zewnątrz było 14 000 osób, a w środku 5000. To był prawdziwe szaleństwo, które ogarnęło cały świat. A obserwowanie tego szaleństwa sprawiło, że poczułem apetyt na trzecią część. Czułem się zobowiązany dokończyć tę historię - opowiadał reżyser. - "Diuna: Mesjasz" Frank Herberta to zdecydowanie moja ulubiona książka z całej serii. Bardzo mroczna, piękna. A filmowa adaptacja jest mu bliska - to mój najbardziej osobisty film. Jeśli pierwsza część była bardziej refleksyjny, jak chłopiec odkrywający nowy świat, a druga była filmem wojennym, to ta ma inny ton, rytm i tempo: jest pełna akcji i napięcia - wskazywał Denis Villeneuve.
Zendaya jako Chani oraz Rebecca Ferguson jako Lady Jessica w "Diuna: część trzecia" - To historia o Paulu i Chani, którzy zmagają się ze swoim związkiem, dźwigając ciężar i niewiarygodną presję ze strony otaczającego ich świata. A Paul musi sobie radzić z konsekwencjami posiadania zbyt dużej władzy i próbuje znaleźć sposób na wyrwanie się z tego kręgu przemocy. Jako Imperator, który potrafi przewidywać przyszłość, jest w pewnym sensie niezwyciężony. Ale są ludzie, którzy pragną go obalić - zdradził.
Timothée Chalamet: "Diuna: część trzecia" to prawdziwe kino
Na pokazie zwiastuna "Diuny: cześć trzecia" byli właściwie wszyscy najważniejsi aktorzy, oprócz… Timothée Chalameta, który gra głównego bohatera, Paula Atrydę. Pojawiające się sugestie, że jest to związany z rozczarowaniem, ze nie dostał Oscara za role w "Wielkim Martym", to czysta złośliwość. Aktor przysłał wiadomość wideo. - Ten film nie powstałby bez mistrza kina, wielkiego artysty, jakim jest Denis Villeneuve. On zawsze powtarza: «Vive le cinéma». I myślę, że tą trzecią częścią właśnie to zrobił: stworzył prawdziwe kino - powiedział Chalamet w nagraniu.
- Te filmy znaczyły dla mnie bardzo dużo. Mogłam dosłownie dorastać, grając w nich, dlatego zajmują tak szczególne miejsce w moim sercu. I jestem bardzo podekscytowana - dodała na żywo Zendaya, która gra Chani, wojowniczkę Fremenów i ukochaną Paula.
Sprzeczność idei i prawdziwej władzy
Na premierze zwiastuna był również Javier Bardem, grający Stilgara, przywódcę siczy i towarzysza broni Paula. Aktor również poświęcił chwilę na opisanie swojej postaci, i tego, czego widzowie mogą się po nim spodziewać. - To, co stało [przejęcie władzy Imperatora przez Paula Atrydę - red.] przeniosło go w miejsce, z którego inaczej patrzy na władzę i realia z nią związane. A to sprawia, że pojawia się sprzeczność pomiędzy lojalnością wobec idei, w którą kiedyś wierzył i o którą walczył, a tym, w co ta idea się zamieniła - wyjaśniał.
Javier Bardem jako Stilgar Alia, grana przez Anyę Taylor-Joy siostra Paula Atrydy, to nowa postać w uniwersum "Diuny". Aktorka opisuje ją, jako osobę obdarzoną wielkim błogosławieństwem, które jest zarazem przekleństwem. - Nosi w głowie ciężar i mądrość wielu pokoleń, z którymi wciąż rozmawia. To tak, jakby wszystko było wszędzie i naraz. A jedyną rzeczą, którą naprawdę czuje, jest jej miłość i oddanie bratu. Paul to jedyna osoba, która rozumiała ją jeszcze przed jej narodzinami, która kiedykolwiek dała jej poczucie sensu. I ona zrobi dla niego wszystko - aż do szaleństwa - tłumaczyła.
Tajemniczy Scylatus: przyjemna postać do zagrania
Nową postacią, a zarazem najbardziej tajemniczą i niepokojącą, jest także Scytalus, w którego wcielił się Robert Pattinson. Aktor przyznał, że był wielkim fanem "Diuny" Villeneuve'a jeszcze zanim dołączył do obsady. - Absolutnie uwielbiałem te filmy, widziałem je w kinie wiele razy, zastanawiałem się, jak dostać się do obsady "Diuny"? A kilka miesięcy później otrzymałem niespodziewany telefon - opowiadał. - Wszyscy chcą pracować z Denisem: jest mistrzem. A kiedy na planie widzisz rozmach, skalę i ambicje tych realizacji, rozumiesz, dlaczego tak się je odbiera na ekranie. To po prostu niezwykłe - dodał.
Robert Pattinson jako Scylatus w "Diuna: część trzecia" Jeśli chodzi o Scytalusa, Pattinson przyznał, że nie mógł się doczekać, żeby zagrać tę postać, która w książce jest, jak to określił, "nietypowa". - Nie powiedziałbym, że jest konwencjonalnym złym człowiekiem. Może nawet dobrym, kto wie? Nie da się powiedzieć, po której stronie stoi. I to właśnie czyni go tak interesującym. Przekonam się, kiedy obejrzę film - stwierdził z uśmiechem. powiedział. - To niezwykle przyjemna postać do zagrania, a jej wygląd jest naprawdę niezwykły - podsumował.
Jaki obecnie status jest filmu?
Muzykę do "Diuna: część trzecia" ponownie skomponuje Hans Zimmer, powrócili również kostiumografka Jacqueline West, scenograf Patrice Vermette i montażysta Joe Walker. W kwestiach pozaobsadowych, zmienił się jedynie operator: Greiga Frasera, który nakręcił dwie pierwsze części (i zdobył Oscara za pierwszą) zastąpił Linus Sandgren. Większość filmu została zreralizowana na taśmie 65 mm, jednak również duża część powstała na taśmie Imax. - Kręciłem pustynię w technice cyfrowej, ponieważ lubię jej brutalność. A filmowanie "epickimi" kamerami IMAX było wyjątkowe: kiedy widzisz efekt na ekranie, jest on po prostu nieporównywalny - przyznał Villeneuve.
Reżyser potwierdził, że film wciąż "dojrzewa" przed premierą planowaną na 18 grudnia. Zespół pracuje na pełnych obrotach w postprodukcji; montaż jest już ukończony, ale dokończenie efektów wizualnych zajmuje trochę czasu. - Po naszym spotkaniu wracam do montażowni - powiedział Villeneuve.
Piotr Radecki