125 lat od premiery "Wesela" Wyspiańskiego. Trzy najgłośniejsze realizacje

Już sam ślub Jadwigi Mikołajczykówny z Lucjanem Rydlem był towarzyską sensacją, ale prawdziwy skandal wybuchł po premierze inspirowanej tym wydarzeniem sztuki. W sobotę, 16 marca 1901 roku, w Teatrze Miejskim w Krakowie odbyła się prapremiera "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego w inscenizacji autora i w reżyserii Adolfa Walewskiego. 

125 lat od premiery "Wesela" Wyspiańskiego. Trzy najgłośniejsze realizacje

"Wesele" w reżyserii Jana Klaty

Foto: Jacek Bednarczyk/PAP

Skandalem było sportretowanie przez Stanisława Wyspiańskiego w "Weselu" współczesnych krakowian: najwięcej pretensji miał do autora  Lucjan Rydel, który wraz z żoną i siostrą posłużyli odpowiednio za pierwowzory postaci Pana Młodego, Panny Młodej i Haneczki.

Posłuchaj audycji w Trójce: 

"Wesele" pełne kontrowersji, także wśród aktorów

Wesele Rydla odbyło się 20 listopada 1900, a już na początku 1901 roku tekst dramatu był gotowy. Sztukę do wystawienia zaakceptował dyrektor Teatru Miejskiego Józef Kotarbiński, który nie był do końca przekonany do tekstu, ale uznał, że wątki ludowe i skandalizujące przyciągną widzów do teatru.

"Wesele" budziło wiele kontrowersji również wśród aktorów. Pierwsza próba czytana odbyła się 4 marca, a premierę zaplanowano już 5 dni później. Przedstawienie zostało przesunięte przede wszystkim ze względu na protest części aktorów, którzy nie zrozumieli sztuki i rezygnowali z ról. Zanim w rolę Panny Młodej zdecydowała się wcielić Wanda Siemaszkowa, z zagrania tej postaci zrezygnowały dwie inne aktorki.

Autor przychodził na próby, ale tylko obserwował - nie dawał aktorom żadnych wskazówek. Grający Muzykanta Władysław Ryszkowski wspominał: "ani Wyspiański nie wtrącał się do reżyserii, ani Walewski (reżyser spektaklu) zbytnio się nie wysilał - sztuka reżyserowała się sama”. Po Krakowie krążył żart, że "Wesele" to sztuka o zgubnych skutkach alkoholizmu. 

Najpierw ogłuszające brawa, później groźby wobec autora 

W dniu premiery, po pierwszym akcie reakcje widzów były mieszane – część skamieniała na swoich miejscach, innych ogarnęła gorączka i ekscytacja. Na spektaklu zabrzmiała muzyka grana na żywo przez kapelę ze wsi Bronowice Małe. To ta sama, która przygrywała do tańca na weselu Rydla i  Mikołajczykówny.

Po zakończeniu spektaklu przez dobrych kilka chwil w teatrze panowała zupełna cisza – później wybuchły ogłuszające, długie brawa. Jednak nie wszyscy byli zadowoleni. Przede wszystkim Rydel. 

"Lucek biega po Plantach i grozi, że mi »pyski spierze«” - żalił się Wyspiański Lucynie Kotarbińskiej dzień po premierze. Pan Młody nie miał nawet pretensji o to, że przedstawiony został w sposób karykaturalny, szło mu jednak o honor siostry Haneczki. A także sceniczny wizerunek żony, Jadwigi. „Kto znał cichą, subtelną, a wcale oświeconą Lucjanową Rydlową, ten musi przyjść do przekonania, że w stosunku do niej zawiodła Wyspiańskiego jego zastanawiająca intuicja” - pisał Boy w "Plotce o »Weselu«” (1922).

Mimo licznych zmian w obsadzie i wprowadzania drobnych innowacji reżyserskich inscenizacja przetrwała na scenie krakowskiej aż do 5 grudnia 1927 roku. "Wesele” odegrano wówczas, jak zaznaczono na afiszu, po raz 153.

"Wesele" Wajdy w skondensowanej konwencji "szopkowej"

Ponad 70 lat od scenicznej premiery "Wesela" w Teatrze Słowackiego, filmowej realizacji dramatu Wyspiańskiego podjął się Andrzej Wajda.  Ekranizując dramat w 1972 roku, skondensował akcję utworu do wnętrza chałupy. W pomieszczeniu dynamiczne sekwencje tańca nakręcił Witold Sobociński. I choć adaptacja dramatu Wyspiańskiego posługiwała się kostiumem historycznym, jej przesłanie zostało poddane aktualizacji: postać Wernyhory została ucharakteryzowana na Józefa Piłsudskiego.

W porównaniu z oryginalnym dramatem akcja filmowego "Wesela" uległa kondensacji. Wyspiański sugerował konwencję "szopkową”, według której samo wesele odbywało się w przyległej, niewidocznej dla widza świetlicy. W wersji Wajdy cała impreza weselna odbywa się w wypełnionej ludźmi izbie tanecznej (równoległe tańce, rozmowy i wewnętrzne monologi postaci). Ponadto, o ile w dwóch pierwszych aktach sztuki Wyspiańskiego wyraźnie rozgraniczona jest konwencja realistyczna oraz symboliczna, w filmie Wajdy obie konwencje się przenikają. 

Maja Kleczewska zainspirowana wersją filmową Wajdy 

Do tak przedstawionego dramatu nawiązała w swej adaptacji "Wesela" Maja Kleczewska. Reżyserka tłumaczyła podczas rozmowy w Polskim Radiu, że jej przewodnikiem był film Andrzeja Wajdy. - To dzieło wybitne, bardzo się nim inspiruję. Najważniejszy gość, który przynosi złoty róg, to gość z Ukrainy. Nie trzeba niczego szukać, u Wyspiańskiego wszystko jest. Dla całego zespołu jest to święto, rocznica i miejsce są szczególne, to właśnie tutaj była ta prapremiera, tu odbył się ten wielki krakowski skandal - mówiła reżyserka przed premierą spektaklu. 

"Wesele" z Furią w reżyserii Jana Klaty 

Jedną z najgłośniejszych realizacji teatralnych 'Wesela" ostatnich lat to ta autorstwa Jana Klaty. Reżyser spektaklem pożegnał się ze Starym Teatrem w Krakowie. Jednocześnie przedstawił go na rozpoczęcie swej dyrektorskiej kadencji w Teatrze Narodowym w Warszawie. 

W niepokojącej scenerii na scenie spotykają się dwa obce sobie światy. Istniejące osobno - zblazowani, pozbawieni werwy i charyzmy "miastowi" oraz rubaszny "lud", pełen siły, na oślep szukającej ujścia - jednoczące się tylko w momentach tanecznego transu. Dookoła sceny, na czterech pomnikowych postumentach stoją muzycy z zespołu Furia - współczesne chochoły. To w takt ich muzyki rozgrywa się akcja, prowadzona "przez pół drwiąco, przez pół serio", ale w momentach ekstatycznych układów choreograficznych osiągająca temperaturę wrzenia. Po chwili jednak bohaterowie popadną w kolejny marazm, "bawiąc się jeno snami", wiecznie czekając na znak.

O "Weselu" Jana Klaty krytycy mówią, że to jeden z ważniejszych spektakli dziesięciolecia. Reżyser uwypuklił w nim uniwersalne napięcia i narodowe schematy, które wciąż rezonują z polską rzeczywistością. Jego „Wesele” to gorzka diagnoza i porywający spektakl zarazem – głęboko ironiczny, gęsty muzycznie, prowokujący.